• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella

[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#6
02.03.2023, 20:33  ✶  

Do Stelli zaczęło wszystko powoli dochodzić. Powoli się uspokajała po tym, co przed chwilą przeżyła. Zaczęła oddychać spokojnie, negatywne emocje odchodziły w niepamięć. Właściwie to może nie do końca, bo uświadomiła sobie, dlaczego się tutaj znalazła. Wybrała się na spotkanie z Borginem, przypadkowo trafiła w ten tłum protestujących, który wcale nie był pokojowo nastawiony, a on chwilę wcześniej miał się jej jeszcze czelność pytać, co tutaj robiła? No rzeczywiście przyszła sobie protestować - idealnie pasowała do tego wrzeszczącego plebsu. Spogladała na niego uważnie. Na jej twarzy widać było rozczarowanie. Zawiódł ją okropnie i nie miała zamiaru udawać, że jest inaczej.

- Nie ma to jak obowiązki, najważniejsze to, żeby w pracy było widać, jaki jesteś zaangażowany. - Nie powinna mu dziękować za te ratunek, bo to przez niego w ogóle znalazła się w tej sytuacji. Zachowała się jak głupia trzpiotka, śpieszyła się na spotkanie z nim cała w skowronkach, a on miał ją gdzieś. Dawno nikt jej nie potraktował w ten sposób, raczej ludzie zabiegali o jej towarzystwo, a teraz została wystawiona i wpleciona przez to w tę okropną sytuację, gdzie mogła jej się stać krzywda.

- Nie no, oczywiście, nadgodziny nikomu nie zaszkodziło, niechaj wiedzą jaki jesteś ambitny. - Rzekła ironicznie. Splotła sobie ręce na piersiach, widać było, że się obraziła. - Nie to, żeby ktoś się spieszył, żeby się z Tobą spotkać i wylądował przez to w rozwścieczonym tłumie, no gdzie tam. - Mógł wyczuć, że bardzo ją zabolała ta cała sytuacja, nie miała zamiaru wzbudzać w nim poczucia winy. Niech wie, że przez niego się to wszystko wydarzyło.

- No tak trochę głupio, nie? - Na jej twarzy pojawił się kpiący uśmieszek. Trochę głupio wyszło, no kto by się spodziewał. Dobrze, że docierało do niego, że postąpił słabo. W tym momencie jednak to nic nie zmieniało. Stella została wystawioną pierwszy raz w swoim życiu, nie było to uczucie które znała, miała nadzieję, że był to pierwszy i ostatni raz, bo naprawdę mocno się wkurzyła. Sama zawsze pojawiała się wszędzie na czas i trzymała się terminów, jeśli już się z kimś umawiania. Najwyraźniej jej towarzysz nie miał takich zasad.

Zauważyła, że unika kontaktu wzrokowego, tym bardziej wpatrywała się w niego jeszcze bardziej intensywnie. Niech poczuje jej rozgoryczenie, szybko mu tego nie zapomni. Właściwie to była tak wkurzona, że wydawało jej się, że następnym razem po prostu zrezygnuje ze spotkania. W końcu skąd może wiedzieć, że po raz kolejny nie postanowi zostać dłużej a pracy, nadgodziny przecież jeszcze nikomu nie zaszkodziły.

- Co mogłeś zrobić? - Zirytowało ją to pytanie na tyle, że zeszła że skrzynki, na której chwilę wcześniej została posadzona. - Może mnie poinformować o tym, że się nie pojawisz? List, cokolwiek? - Szła całkiem powoli w jego kierunku i zatrzymała się tuż przed mężczyzną, uniosła głowę do góry, aby móc patrzeć w jego oczy. Zastanawiała się, czy w ogóle ma sobie coś do zarzucenia.

Westchnęła ciężko, kiedy tuż obok nich doszło do jakichś zamieszek. Stanley od razu zareagował i zostawił ją. Musiała czekać, aż skończy interwencję. Zdawała sobie sprawę, że sytuacja wokół nich była dosyć dynamiczna, jednak wcale nie powodowało to, że robiła się bardziej wyrozumiała. Zirytowała się cholernie tym wszystkim. Kto wie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie wyciągnął jej z tłumu, z drugiej strony, gdyby nie on to wcale by się w tym tłumie nie znalazła. Miała ochotę krzyczeć ze złości, jednak się powstrzymała, zbyt wiele osób znajdowało się obok.

Była gotowa odwrócić się na pięcie i odejść stąd bez słowa, jednak Stanley pojawił się obok po raz kolejny. Westchnęła ciężko, nie do końca miała ochotę się z nim konfrontować i na niego patrzeć w tej chwili. Chciała już się znaleźć w swoim domu. Z dala od tego wszystkiego, bo trochę ją przerosła ta cała sytuacja. Musiała się odprężyć i uspokoić myśli. Przemyśleć tę całą sytuację. - Przepraszasz? - Odparła cicho, czy powinna mu uwierzyć? Nie znała go na tyle, aby ocenić, czy te przeprosiny są szczere. Obawiała się, że tak naprawdę ma ją gdzieś, co zresztą potwierdzało to, w jaki sposób się zachował. Może faktycznie powinna sobie odpuścić tę znajomość, skoro już na samym początku pojawiały się takie sytuacje.

- W niedalekiej przyszłości, jak się sprawy wyprostują? Czyli nigdy? Mam czekać wieczność? - Ponownie podniosła głos, bo zirytowało ją to, że nie umiał się określić. - Widać, jak się mną przejmujesz. - Mógł się pochwalić kolegom, że zna gwiazdkę z pierwszych stron gazet, ale co więcej? Nic. Zdecydowanie nie traktował jej poważnie. Zaczerwieniła się ze złości, a po policzku popłynęły jej łzy. Wkurzyła się tak bardzo, że zupełnie nie mogła nad tym zapanować.

- Nie zamierzam tu dłużej zostać. - Powiedziała jeszcze nim odwróciła się na pięcie. Na komplement w ogóle nie zareagowała, wydawało jej się, że jest wymuszony. Szła przed siebie szybkim tempem, nie oglądała się za siebie. Dawno nikt jej tak nie wyprowadził z równowagi. W Twoich snach. Nie zamierzała się z nim szybko spotkać, nie po tym, w jaki sposób ją potraktował. Wydawało jej się, że to koniec ich znajomości, która właściwie przeciez ledwo się rozpoczęła.

Avery dotarła do domu. Zdjeła z siebie tę nieszczęsną sukienkę, zmyła makijaż i zabunkrowała się pod kołdrą. Wypiła butelkę wina, towarzyszyły temu łzy, bo naprawdę poczuła się bardzo źle. Nie dość, że prawie została staranowana w tłumie, to facet z którym miała się spotkać najwyraźniej nie do końca się ją przejmował, bo wybrał pracę. Był to jeden z najbardziej rozczarowywujących wieczorów w jej życiu i pewnie szybko o nim nie zapomni.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2678), Stella Avery (2875)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 01.03.2023, 18:57
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 01.03.2023, 19:58
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 00:21
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 01:19
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stanley Andrew Borgin - 02.03.2023, 18:38
RE: [1969] Marsz praw charłaków || Stanley & Stella - przez Stella Avery - 02.03.2023, 20:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa