- Oczywiście, chociaż bardziej coś tak dojebanego, że spróbują się nas pozbyć razem z Tobą. Bardzo bym tego chciała, nie podoba mi się w ogóle wizja tego, że w przyszłym roku Cię już z nami nie będzie, może zaliczysz kibel? Chociaż jeden raz, a Camerona popchną rok wyżej bo jest wybitny, dzięki temu wszyscy skończymy edukację w tym samym czasie. - Marzenie, to by była najlepsza z możliwych opcji, szkoda tylko, że niestety nie uda im się jej zrealizować. Życie było okrutne, nie umiała sobie wyobrazić ich bez Rookwooda, jak to tak z trio miał zrobić się duet, ogromna lipa.
Spoglądała na przyjaciela spod przymrużonych powiek, robiło jej się całkiem błogo na tej kanapie na której zdążyła się rozjebać, nie zamierzała jednak jeszcze spać, co to to nie, noc była przecież młoda.
- Drewno jest ważne przy miotłach, tata zawsze o tym mówi, nie znam się na drewnie, które ma wpływ na jedzenie. - Jej rodzina niby interesowała się drewnem, ale trochę w innej formie, więc nie do końca wiedziała, o czym mówi do niej Charlie.
- Mam wrażenie, że one się ciągle same palą? Jest to w ogóle możliwe, na pewno jest, może są to jakieś specjalne kominki, wiesz, dyrektor na pewno zadbał o to, by się przy tym za bardzo nie napracować. - Dumbledore miał w końcu swoje tajemnice, na pewno umiał zrobić tak, żeby kominki zawsze płonęły. Nie wydawało jej się, aby trzymał niewolników w piwnicy, chociaż z drugiej strony, kto go tam właściwie wiedział. - Być może stary ma niewolników, nigdy nie wiadomo, rzucił na nich czar niewidzialności, żebyśmy ich nie zauważali.
- Nie ważne jak smakuje, ważne że sponiewiera, nie ma co wybrzydzać. - Oj, tego smaku się nie zapominało, niestety, ale nie mieli zbytniego wyboru, musieli raczyć się tym, co zostało.
- Łap to Kamiś. - Rzuciła w jego stronę butelką, która znajdowała się w jej dłoni, sama przy tym wstała z kanapy, bo zamierzała spełnić swoje marzenie.
Złapała paczkę pianek, zobaczyła na opakowaniu, że była to jakieś specjalne wydanie o smaku puddingu świątecznego. Ciekawe.
- Dobra, sprawdzę to. - Nie obchodziły ją ich karty, bo zamierzała sobie upiec piankę w kominku.
Ruszyła w jego stronę nadziała kilka pianek na pogrzebacz i wsadziła go do środka, usiadła przy tym przed kominkiem po turecku i czekała aż się upieką.[/a]Slaby sukces...