• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy

[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#12
17.12.2025, 03:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2025, 03:41 przez Benjy Fenwick.)  
Wcale nie byłem z tego dumny, ale wszystko w tej sytuacji brzmiało mi w głowie jak jeden długi, głupi dowcip. Stała przy ogniu, drobna, chuda jak patyk, z powagą tłumacząc mi teorię dużych ptaków, gabarytów i odpowiedniego obchodzenia się z nimi, a ja kiwałem głową, próbując zachować twarz dojrzałego człowieka, wyglądającego starzej niż w oficjalnej metryce, chociaż mentalnie miałem jakieś piętnaście, może szesnaście lat i walczyłem z tym, żeby nie parsknąć śmiechem. Znałem ten typ - ludzi, którzy radzili sobie świetnie w sterylnych warunkach, a tu nagle świat postanawiał sprawdzić ich odporność na brud, zimno i improwizację. Nie wyglądała na kogoś, kto powinien walczyć z indykiem w Appalachach, ale nie zamierzałem tego komentować, wychodząc z założenia, że raczej chyba sama o tym dostatecznie dobrze wiedziała. Ja od pierwszej chwili, gdy spojrzałem na jej sylwetkę w wielkim płaszczu, wiedziałem, że to nie jest jej teren. Była zbyt czysta w ruchach, jakby całe jej ciało było przyzwyczajone do jasnych sal i reguł, które nie zmieniają się wraz z kierunkiem wiatru. Była też drobna, zbyt drobna jak na podobne pustkowia, jak na ten obóz, jak na to wszystko, a jednak stała tu, przy ogniu, z tym indykiem, który był obiektywnie za duży jak na jedną osobę jej gabarytów. I gadała - rzeczowo, metodycznie, starając się być profesjonalna, chociaż im bardziej się starała, tym bardziej brzmiało to jak coś, czego nie powinienem słuchać w skupieniu.
Słuchałem jej uważnie, gdy tłumaczyła te wszystkie rzeczy w sposób, który absolutnie nie pomagał mi zachować powagi, moje kąciki ust prawie drgały od tej całej „techniki” i „osiągania celu”, przez co musiałem uciekać wzrokiem w kierunku krzaków, w końcu nie chciałem sobie popsuć reputacji przez jedną gadułę. Problem w tym, że była śmiertelnie poważna, a to tylko pogarszało sprawę. Stałem blisko, za blisko, ogień grzał nam twarze, a indyk wyglądał jak wyzwanie, które zdecydowanie nie powinno być aż tak dwuznaczne. Parsknąłem cicho, zanim zdążyłem się powstrzymać, bardziej pod nosem niż do niej, bo to, co mówiła, było jednocześnie sensowne i kompletnie nie do uratowania językowo. Sposób, w jaki mówiła o technice, o gabarytach, o dochodzeniu do celu… Merlinie, brzmiało to jak rozmowa, której nie powinno się prowadzić przy ognisku z obcym facetem po zmroku. Uśmieszek prawie wpełznął mi na twarz, głupi, nastoletni, zupełnie nie na miejscu, całe szczęście zdążyłem go powstrzymać, bo wbrew pozorom, nie byłem z takich. Przeniosłem wzrok na indyka, jakby był najlepszym argumentem w tej rozmowie.
- To nie dom. - Powiedziałem spokojnie, jakbym tłumaczył coś oczywistego komuś, kto dopiero uczył się terenu. To, że nie byłem „taki”, nie znaczyło, że nie mogliśmy kontynuować rozmowy, prawda? Szczególnie, że ona też prowokowała kolejne wnioski i zdania. - Tu wszystko rządzi się innymi prawami. W cywilizacji masz wybór, tu masz okazję, chwytasz dzień, jak już się trafi coś interesującego… To grzech nie skorzystać. - Uśmiechnąłem się pod nosem, krótko. - Poza tym gabaryty zawsze mają wpływ, mówienie, że nie, to tylko puste słowa. Przy odpowiednim zaangażowaniu we współpracę nie stanowią zresztą żadnego wyzwania, więc po co bawić się w mikroskalę, jeśli wszyscy pochylający się nad tematem są wystarczająco zdeterminowani, smak czegoś okazalszego zawsze jest satysfakcjonujący. - Powiedziałem spokojnie, z tym krzywym półuśmiechem, którego zwykle używałem, kiedy coś było jednocześnie oczywiste i kompletnie nieistotne, bez większych zmian tonu, głosem, który sam mnie zaskoczył. - Technika techniką, ale duże ptaki mają jedną niezaprzeczalną przewagę, są po prostu bardziej soczyste. Więcej do ogarnięcia, jasne, ale jak już się przyłożyć i nie bać się gabarytów, to efekt jest wart zachodu. Poza tym więcej wybaczają, jeśli coś pójdzie nie tak. - Brzmiało gorzej, niż planowałem, albo lepiej - sam nie byłem pewien. Zbyt ryzykowne słowa jak na kogoś, kogo poznałem pięć minut temu przy trupie indyka. Czułem, że stoję sztywniej niż chwilę wcześniej, napięcie w barkach nie miało nic wspólnego z zimnem. Spojrzałem na owoce, na indyka, na ogień - to był moment, w którym powinienem był przestać mówić. Nie przestałem. Zerknąłem na nią kątem oka, z cieniem rozbawienia.
- A co do długu, zapamiętam. Chętnie skorzystam z twojej pomocnej dłoni, jeśli kiedyś będę miał problem ze swoim ptakiem. Małym czy dużym. We dwójkę wszystko idzie… Gładziej. - Uśmiechnąłem się krzywo. - Chociaż chyba już ustaliliśmy, że tutaj mówimy o indykach, nie perliczkach. - To było jeszcze bardziej ryzykowne zdanie, wiedziałem o tym w tej samej sekundzie, w której padło. Mimo to nie cofnąłem go, tylko przesunąłem dłonie bliżej rożna, skupiając się na zadaniu, jakby technika miała mnie uratować przed własnym językiem. Nie uratowała…
Głos uzdrowicielki-stołówkowej podniósł się natychmiast, logiczny, oburzony, pełen oczywistości, które znałem aż za dobrze - oburzenie, napięcie, ten ton, jakby właśnie ktoś popełnił kardynalny błąd logiczny. To „oczywiste”, jakby mówiła do dzieciaka, który właśnie wsadził palce do gniazdka. Ogień, ciepło, rozgrzany metal, „jasne jak słońce”. Obróciłem się na pięcie szybciej, niż planowałem, ułamek sekundy później stanąłem tuż przed nią, tym razem już zdecydowanie za blisko, górując nad nią mimowolnie - po raz pierwszy tego wieczoru stanąłem dokładnie naprzeciwko niej, otwarcie na nią patrząc. Ogień za moimi plecami tylko potęgował cień, jaki na nią rzuciłem, zbyt rozdrażniony, by zwracać uwagę na takie detale. Właściwie - nie patrzyłem na nic, prócz tego, że w tym momencie udało jej się mnie rozdrażnić.
- Serio? - Powiedziałem, z tym krzywym, młodzieńczym wyrzutem, którego nie zdążyłem zdusić, i tym dziecinnym tonem, którego sam się po sobie nie spodziewałem. - Ogień jest gorący? Dzięki, pannico, bez ciebie bym nie wpadł. Myślałem, że to tylko taka dekoracja pod kolację. - Uniósłem poparzoną dłoń na wysokość klatki piersiowej, jakby to był dowód w sprawie. - Jakieś jeszcze jasności po fakcie? - Spojrzałem w dół, mierząc ją wzrokiem od kaptura po buty.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (20801), Prudence Fenwick (15920)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 14:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 17:30
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 18:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 19:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:17
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 21:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 21:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 22:33
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 22:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 00:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 01:46
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 03:40
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 15:38
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 18:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 20:26
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 01:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 16:53
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 23:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 19.12.2025, 19:32
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.12.2025, 17:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 00:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.12.2025, 19:23
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 23:34
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.12.2025, 14:24
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 01:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa