18.12.2025, 16:52 ✶
– Spytam, czy to on i będę obserwował, jak zacznie się skręcać – stwierdził Cathal, a przez jego usta przemknął półuśmiech, bo nie wątpił, że Anwar będzie się skręcać, niezależnie od tego, czy to jego robota, czy nie. Albo kombinując, jak dowieść swojej niewinności, albo jak udając, że jest niewinny.
Chociaż czy faktycznie podpuściła go Nell łatwo było sprawdzić. Jeśli tego nie zrobiła, będzie pierwszą, którą oskarży.
– Myślę, że zadowolę się na razie wspomnieniami o śniegu. Za parę miesięcy i tak będę miał go szczerze dość.
W Anglii wprawdzie nie padało nawet w połowie tyle śniegu co w Rosji, czy innych krajach wschodniej Europy, ale po egipskim słońcu i temperaturach na pustyni już teraz robiło się mu zimno na myśl o zimie w Wielkiej Brytanii… choć wciąż miał cichą nadzieję, że uda się z wykopaliskami w Turcji. Ciotka jednak ostatnio słała mu listy na temat różnych stanowisk archeologicznych na wyspach i chyba zamierzała nalegać, aby Shafiq tym razem został bliżej. Wciąż zastanawiał się, co tej kobiecie chodziło po głowie, ale stety lub niestety: był po części zdany na dofinansowania rodziny.
– Tak… pod warunkiem, że jedzenie będzie dobre – stwierdził, kąciki ust znów mu drgnęły, nim obrócił się plecami do choinki. Teraz, w bladym świetle świtu, dostrzegł to, co wcześniej uszło jego uwadze: ktoś poza choinką zdecydował się też udekorować namioty. Niektóre z nich tu i ówdzie oblepiały gałązki jemioły i czerwone wstążeczki.
Shafiq podszedł do najbliższego i sięgnął ku roślinie. Delikatny liść rozkruszył się między jego palcami, gdy sprawdzał, czy jemioła jest prawdziwa, czy może została tylko transmutowana i wkrótce wróci do swojej prawdziwej postaci.
– Sądzisz, że Nell przyłożyłaby Jamilowi, gdyby pocałował ją pod jemiołą? – spytał, może z odrobiną rozbawienia. Czy on sam miał kogoś, kogo naprawdę pragnąłby pocałował? Chyba była tylko jedna osoba, którą darzył w życiu pewnym odczuciem, kiedyś, w Peru: choć ostatecznie nie było dość mocne, bo oboje przynajmniej wtedy bardziej kochali swoją pracę i swobodę. Inne pocałunki pod taką, nie będące żartem czy czymś niezobowiązującym, w samym obozie mogłyby potem wywołać tylko kłopoty.
Chociaż czy faktycznie podpuściła go Nell łatwo było sprawdzić. Jeśli tego nie zrobiła, będzie pierwszą, którą oskarży.
– Myślę, że zadowolę się na razie wspomnieniami o śniegu. Za parę miesięcy i tak będę miał go szczerze dość.
W Anglii wprawdzie nie padało nawet w połowie tyle śniegu co w Rosji, czy innych krajach wschodniej Europy, ale po egipskim słońcu i temperaturach na pustyni już teraz robiło się mu zimno na myśl o zimie w Wielkiej Brytanii… choć wciąż miał cichą nadzieję, że uda się z wykopaliskami w Turcji. Ciotka jednak ostatnio słała mu listy na temat różnych stanowisk archeologicznych na wyspach i chyba zamierzała nalegać, aby Shafiq tym razem został bliżej. Wciąż zastanawiał się, co tej kobiecie chodziło po głowie, ale stety lub niestety: był po części zdany na dofinansowania rodziny.
– Tak… pod warunkiem, że jedzenie będzie dobre – stwierdził, kąciki ust znów mu drgnęły, nim obrócił się plecami do choinki. Teraz, w bladym świetle świtu, dostrzegł to, co wcześniej uszło jego uwadze: ktoś poza choinką zdecydował się też udekorować namioty. Niektóre z nich tu i ówdzie oblepiały gałązki jemioły i czerwone wstążeczki.
Shafiq podszedł do najbliższego i sięgnął ku roślinie. Delikatny liść rozkruszył się między jego palcami, gdy sprawdzał, czy jemioła jest prawdziwa, czy może została tylko transmutowana i wkrótce wróci do swojej prawdziwej postaci.
– Sądzisz, że Nell przyłożyłaby Jamilowi, gdyby pocałował ją pod jemiołą? – spytał, może z odrobiną rozbawienia. Czy on sam miał kogoś, kogo naprawdę pragnąłby pocałował? Chyba była tylko jedna osoba, którą darzył w życiu pewnym odczuciem, kiedyś, w Peru: choć ostatecznie nie było dość mocne, bo oboje przynajmniej wtedy bardziej kochali swoją pracę i swobodę. Inne pocałunki pod taką, nie będące żartem czy czymś niezobowiązującym, w samym obozie mogłyby potem wywołać tylko kłopoty.