• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1967] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles

[Yule 1967] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#4
22.12.2025, 16:55  ✶  
Cameron zachowywał się tego wieczoru nieco ciszej niż zazwyczaj. Po tym, jak został przerzucony z Pokoju Wspólnego Krukonów do dormitorium Gryffindoru, nie porzucił swojego zadania na dziś: chociaż było już Yule, on dalej miał sporo rzeczy na głowie związanych z nauką i teraz ścigał się z czasem, aby dokończyć kolejną porcję notatek, co by móc jeszcze skorzystać trochę z ich ostatniej wspólnej przerwy świątecznej w szkole.

— Wszystko da się załatwić, ale to byłoby kosztowne. Na wielu płaszczyznach — skomentował pod nosem, kreśląc piórem po pergaminie. Nie nawiązywał kontaktu wzrokowego z dwójką przyjaciół, jednak co jakiś czas kiwał głową na znak, że cały czas ich słucha. — Może udałoby mi się urobić Cecylię albo Cedrica, żeby dostarczyli mi parę składników do eliksirów pobudzających. Spałbym mniej... Uczył się więcej... Musielibyście mnie podszkolić z OPCM-u, to może udałoby się coś zdziałać u opiekuna domu i dyrekcji.

Upływ czasu jest do dupy, skomentował bezgłośnie, wsuwając do ust końcówkę ołówka i wodząc wzrokiem po zapiskach dotyczących receptur alchemicznych z zajęć dodatkowych. Ech, jak to on żałował, że wszyscy nie urodzili się w jednym roku... O ile prostsze byłoby ich życie, gdyby mogli przejść wspólnie przez wszystkie etapy edukacji. A tak? Jeszcze parę miesięcy i Charles wyniesie się ze szkoły, a w przyszłym roku przyjdzie pora na Heather… Cameron zacisnął usta w cienką linię. Wolał nawet nie myśleć, jak będzie wyglądało jego codzienne życie bez tej dwójki wariatów. A na pewno nie zamierzał szukać sobie nowych przyjaciół. Co to, to nie! Oni byli po prostu niezastąpieni.

— Nie będzie to smak pianki z ogniska, ale na pewno będzie niezapomniany — wtrącił z teatralnym westchnieniem, zerkając na Charliego i Heather znad zestawu ręcznych notatek z Eliksirów. Po świętach miał zdawać dodatkowy egzamin dla ''chętnych'' uczniów, więc wolał zacząć powtarzać sobie notatki, póki najnowszy materiał miał jeszcze na świeżo w głowie po ostatnich zajęciach w grudniu. — Pył, rdza, sadza, popiół... Nie zdziwiłbym się też, gdyby ktoś go zarzygał po jakiejś imprezie. Wyjdzie ci pianka z nutą spalenizny i intensywnej goryczy.

Pokręcił powoli głową. W sumie, czy był jakikolwiek sens w tym, aby przestrzegać Rudą przed konsekwencjami jej działań? Nie od dziś było wiadomo, że dziewczyna nie wybiegała myślami za bardzo do przodu, a najlepiej uczyła się na swoich własnych błędach. Jak w sumie cała ich trójka. Bądź co bądź, takie lekcje pozostawały z człowiekiem najdłużej, czyż nie?

— O taaak… Nawet nieźle się trzyma jak na najebaną — potwierdził Cameron, oddając Rookwoodowi kartę z damą trefl. Kobieta na ilustracji miała na sobie koronę, średniowieczne brązowo-zielone szaty, zaczerwienione poliki (niewątpliwie nabyte przez długotrwałą konsumpcję alkoholu) i wyjątkowo sukowaty wyraz twarzy. — Dobre geny.

Mimowolnie wypuścił z rąk notatki i książkę służącą mu za podkładkę, gdy Heather rzuciła ku niemu butelkę. Cameron rzucił się ku niej, praktycznie przytulając ją w locie, byleby tylko nie dopuścić do tego, aby rozbiła się na ziemię. Kiedy upewnił się, że jego zdobycz dalej była w jednym kawałku, pociągnął spory haust ajerkoniaku prosto z butelki, aby zaraz przekierować naczynie do Charliego.

— Hmm… Pięć knutów, że to ona zarzyga ten pogrzebacz? — rzucił do przyjaciela z krzywym uśmiechem na ustach, przyglądając się z fascynacją, jak Ruda mocuje się z opakowaniem pianek, aby zaraz zasiąść przed kominkiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (533), Heather Wood (661), Julien Fitzpatrick (467)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1967] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles - przez Heather Wood - 10.12.2025, 00:09
RE: [Yule 1968] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles - przez Julien Fitzpatrick - 15.12.2025, 03:38
RE: [Yule 1967] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles - przez Heather Wood - 16.12.2025, 18:32
RE: [Yule 1967] święta trójca sama w dormitorium| Heather, Cameron i Charles - przez Cameron Lupin - 22.12.2025, 16:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa