22.12.2025, 21:22 ✶
Londyn, 15.09.1972
Stachosławie,jak wyszłam z Głębiny, to niemal od razu poszłam spać. Właśnie się obudziłam i uznałam, że muszę do Ciebie napisać. Śnił mi się śnieg, ale nie byle jaki, bo w kolorze srebra. Ludzie łapali go w kubki i miski, żeby go potem sprzedać, bo wydawał się cenny. Staliśmy we dwoje na wzgórzu i patrzyliśmy na nich, pijąc wino z gwinta. Nie mieliśmy jak go otworzyć, więc próbowaliśmy transmutować kijek w korkociąg. Dzieci lepiły srebrne bałwany, a my rzucaliśmy się srebrnymi śnieżkami. Wygrałam tę bitwę, tak swoją drogą.
I wiesz co? To srebro potem zmieniło się w popiół. Śmieszna sprawa, nie?
Lotte