04.03.2023, 15:42 ✶
Sprawy przybrały dosyć nieoczekiwany obrót. W pierwszym momencie spodziewała się wybuchu złości, co byłoby zrozumiałą i naturalną reakcją, za którą nie miałaby prawa się oburzyć - chyba żaden normalny wampir człowiek nie lubi zostać potraktowany w taki sposób i to w dodatku przez kompletnie nieznajomą osobę. Zamiast irytacji i przypomnienia jej, że powinna uważać jak chodzi (wszak ona sama nigdy na to nie wpadła), dostrzegła na twarzy Cody'ego wyraz, przez który... co tu wiele mówić, zbaraniała. Pijany był. Na pewno. Nietknięty alkohol, który już dawno zdążyło stracić resztki bąbelków musiało być jego którymś z kolei zamówionym kuflem, stąd taka, a nie inna reakcja. Problem był taki, że przystojny nieznajomy na pijanego nie wyglądał... Na zdrowego de facto też nie. To zaintrygowało Longbottom, której konsternacja wymalowana na twarzy powoli ustąpiła szerokiemu, wesołemu uśmiechowi.
- I zostać uznaną za nudziarę? - odpowiedziała równie zaczepnym tonem, unosząc lekko jedną brew do góry. - Poza tym, wtedy mógłbyś mi odmówić. A teraz nie bardzo masz możliwość.- dodała. Sprawiała wrażenie zadowolonej z tego, w jaki sposób potoczyło się to niefortunne wydarzenie. Wszystko wskazywało na to, że dzisiejszego wieczoru nie spędzi samotnie, a jego rozbawiony wyraz twarzy, gdy wymieniał niepokojące objawy tylko sugerowały, że zdecydowanie nie będą się nudzić.
- Nie jestem pewna w jaki sposób uszkodzenie słuchu spowodowane moim śpiewem zaradzi tym problemom, ale możemy spróbować. Tylko nie mów potem, że Cię nie ostrzegałam. - oznajmiła pozornie poważnym tonem głosu i przedstawiwszy się, uścisnęła jego dłoń. Wtedy też poczuła chłód, jaki bił od mężczyzny. Chłód, w sensie temperatury ciała; bo sam Cody wydawał się być przyjacielskim, interesującym człowiekiem. Uznając, że formalności mają już za sobą, bez większego zastanowienia zajęła wolne miejsce przy jego stoliku. Wcale nie dziwiła się teraz, dlaczego kufel wypełniony napojem był przez niego nietknięty. Kto będąc tak zziębniętym miał ochotę na zimne piwo? Nikt!
- Chyba wiem, co pomoże Ci się ogrzać... - mrugnęła do niego porozumiewawczo, być może nawet trochę zadziornie; kiedy obok ich stolika przechodziła jedna z kelnerek, Dani zwróciła jej uwagę na siebie, zamawiając dwa grzańce z goździkami.
- I zostać uznaną za nudziarę? - odpowiedziała równie zaczepnym tonem, unosząc lekko jedną brew do góry. - Poza tym, wtedy mógłbyś mi odmówić. A teraz nie bardzo masz możliwość.- dodała. Sprawiała wrażenie zadowolonej z tego, w jaki sposób potoczyło się to niefortunne wydarzenie. Wszystko wskazywało na to, że dzisiejszego wieczoru nie spędzi samotnie, a jego rozbawiony wyraz twarzy, gdy wymieniał niepokojące objawy tylko sugerowały, że zdecydowanie nie będą się nudzić.
- Nie jestem pewna w jaki sposób uszkodzenie słuchu spowodowane moim śpiewem zaradzi tym problemom, ale możemy spróbować. Tylko nie mów potem, że Cię nie ostrzegałam. - oznajmiła pozornie poważnym tonem głosu i przedstawiwszy się, uścisnęła jego dłoń. Wtedy też poczuła chłód, jaki bił od mężczyzny. Chłód, w sensie temperatury ciała; bo sam Cody wydawał się być przyjacielskim, interesującym człowiekiem. Uznając, że formalności mają już za sobą, bez większego zastanowienia zajęła wolne miejsce przy jego stoliku. Wcale nie dziwiła się teraz, dlaczego kufel wypełniony napojem był przez niego nietknięty. Kto będąc tak zziębniętym miał ochotę na zimne piwo? Nikt!
- Chyba wiem, co pomoże Ci się ogrzać... - mrugnęła do niego porozumiewawczo, być może nawet trochę zadziornie; kiedy obok ich stolika przechodziła jedna z kelnerek, Dani zwróciła jej uwagę na siebie, zamawiając dwa grzańce z goździkami.