24.12.2025, 16:52 ✶
Uściskała Hestię, a i nawet obdarowała ją słabym uśmiechem. Jej siostrzyczka była taka... dorosła. Zapewne całą noc pomagała ludziom jak prawdziwa brygadzistka. Alice pamiętała swoją młodszą siostrę biegającą po podwórku, na którym właśnie stali. Bawiły się razem, a potem wracały do domu, by napić się przyrządzonej przez mamę lemoniady.
Teraz natomiast w domu zagościła ciemność. Pył pokrył szyby, jedna zbiła się i rozharatała Alice policzek.
– Nie martw się. W Mungu się mną zaopiekowali – powiedziała, po czym spojrzała na stojącego w oddali tatę.
Podeszła do niego, położyła rękę na jego ramieniu. Wyglądał, jakby noc potraktowała go wyjątkowo źle. Nic dziwnego. Nie tylko był odpowiedzialny za rodzinę, ale również za bezpieczeństwo londyńczyków.
– Tato... trzymasz się? – zapytała cicho.
Teraz natomiast w domu zagościła ciemność. Pył pokrył szyby, jedna zbiła się i rozharatała Alice policzek.
– Nie martw się. W Mungu się mną zaopiekowali – powiedziała, po czym spojrzała na stojącego w oddali tatę.
Podeszła do niego, położyła rękę na jego ramieniu. Wyglądał, jakby noc potraktowała go wyjątkowo źle. Nic dziwnego. Nie tylko był odpowiedzialny za rodzinę, ale również za bezpieczeństwo londyńczyków.
– Tato... trzymasz się? – zapytała cicho.