– Nie, mamy tylko jeden. Po jednym na każdą z muz, to jest Urania – Victoria zatrzymała się za Brenną i spojrzała na posąg, przyświecając sobie różdżką.
Była już taka godzina, że nikt nie uwierzyłby, że przyszły tutaj przypadkiem, ale fakt tego, jakie nazwisko nosiła ciemnowłosa, jaki kontakt miała z własną rodziną i ile sama włożyła w ten ogród, otwierał wiele drzwi. Nawet jeśli rodzinne skrzaty je zauważyły, to nie zwróciły na czarownice większej uwagi, najpewniej uznając, że mają jakiś powód, by przyłazić tutaj o tak nieboskiej godzinie. I rzeczywiście miały: napięty grafik robił swoje i gdy obie porównały jeden i drugi, znalazły lukę dopiero późno w nocy. Minęła więc północ, a one szły przez ogród; Brenna próbowała przypomnieć sobie drogę, a Victoria po prostu za nią, patrząc na pędy róż, które wyrastały wzdłuż ścieżek, pnąc się po murkach, płotkach, rzeźbach a nawet drzewach i budowlach, jakie tu mieli.
– Szukałam coś o tych światłach z Belatne – odezwała się na słowa Brenny. – Dostałam dostęp do biblioteki kowenu i niedawno spędziłam tam cały dzień szukając informacji. Oczywiście o tych światłach nic nie znalazłam. Albo nic tam nie ma, albo źle szukałam. Znalazłam o kromlechach, kamiennych kręgach i tak dalej, ale nie o światłach – skarżyła się idąc za Brenną. Słuchała jej oczywiście – uzupełniając informacje, które miała po swoich doświadczeniach i o tym, co mówiła jej wcześniej Brenna. – Nie, rdzy nie dodaje się do eliksirów. Zresztą no… metalu się nie dodaje, a to w pewnym sensie jego część – być może dlatego, że ten był już na swój sposób obrobiony, składał się z kilku składników i tak dalej. Do eliksirów dodawało się inne rzeczy, bardziej… naturalne, a nie już przemielone i to w taki sposób. – Całkiem możliwe – przyznała, patrząc znowu na boki. Smoliste pąki róż, teraz zamknięte z braku słońca, utulone do snu, zdawały się władać w tym ogrodzie niepodzielnie. – A może wygląda to dla ciebie inaczej, bo się złożyły? – zasugerowała i uniosła wyżej różdżkę, żeby razem ze światłem wyczarowanym przez Brennę, miały go trochę więcej.
!Maida Vale