30.12.2025, 19:22 ✶
Wreszczie przemknęło jej zniecierpliwione przez myśl. Miała dziwne wrażenie, że nawet wewnętrzny głos jej myśli musi się wysilić by przebić narastający szum sztormu. Lodowate strugi deszczu zacinały twarz i ściekały po karku przesączając się przez blond włosy. Włosy, których mokre teraz strąki lepiły się do twarzy. Ciężkie, nasiąknięte wodą pasemka włosów uderzały jak rzemienie po policzkach i nosie szarpane zmiennymi podmuchami wichury.
Mimo, tych mankamentów jej poza i twarz nadal sprawiały typowe dla niej wrażenie. NA blade usta wychynął uśmiech ulgi na widok ruchu Brynji.
Wstała, otrzepując odruchowo spódnicę z wodospadów cieknących po niej wody. Działanie zupełnie bezcelowo w obliczu smagających nich strumieni.
- Nic Ci nie jest!? - Nachyliła się do ucha dziewczyny głośno artykułując słowa w nadziei na przebicie się przez pogodę i dotrzeć do świadomości Brynji. Kątem oka obserwowała Henry'ego robiącego zdjęcie niepewna działania pułapki w korytarzu i jej reakcji na aparat. - Wybacz spóźnienie. - Dodała już ciszej i dość teatralnym stoicyzmem jakby spóźnili się na herbatkę. Akuratnie słowa trafiły w sekundę cichej przerwy między kolejnymi chaotycznymi podmuchami.
Zdeterminowany okrzyk Henry'ego wywołał w niej ambiwalentne odczucia. Z jednej strony był zaradny i ewidentnie sprzyjało mu szczęście, z drugiej sytuacja niespodziewanie szybko eskalowała do prawdziwie niebezpiecznej. Był jeszcze jeden poważny problem.
- Umiesz oddychać pod wodą?! - Zapytała kiedy czarował osłonę. Wszak latarnia zatonęła dawno temu. Sięgnęła po podręczny pakunek, który po naciśnięciu małej dźwigni szybko rozłożył się w poręczną miotłę. - W okolice nurkowania możemy podlecieć, jeżeli ściskasz trzonek tak jak linę.
Mimo, tych mankamentów jej poza i twarz nadal sprawiały typowe dla niej wrażenie. NA blade usta wychynął uśmiech ulgi na widok ruchu Brynji.
Wstała, otrzepując odruchowo spódnicę z wodospadów cieknących po niej wody. Działanie zupełnie bezcelowo w obliczu smagających nich strumieni.
- Nic Ci nie jest!? - Nachyliła się do ucha dziewczyny głośno artykułując słowa w nadziei na przebicie się przez pogodę i dotrzeć do świadomości Brynji. Kątem oka obserwowała Henry'ego robiącego zdjęcie niepewna działania pułapki w korytarzu i jej reakcji na aparat. - Wybacz spóźnienie. - Dodała już ciszej i dość teatralnym stoicyzmem jakby spóźnili się na herbatkę. Akuratnie słowa trafiły w sekundę cichej przerwy między kolejnymi chaotycznymi podmuchami.
Zdeterminowany okrzyk Henry'ego wywołał w niej ambiwalentne odczucia. Z jednej strony był zaradny i ewidentnie sprzyjało mu szczęście, z drugiej sytuacja niespodziewanie szybko eskalowała do prawdziwie niebezpiecznej. Był jeszcze jeden poważny problem.
- Umiesz oddychać pod wodą?! - Zapytała kiedy czarował osłonę. Wszak latarnia zatonęła dawno temu. Sięgnęła po podręczny pakunek, który po naciśnięciu małej dźwigni szybko rozłożył się w poręczną miotłę. - W okolice nurkowania możemy podlecieć, jeżeli ściskasz trzonek tak jak linę.