Jeżeli cokolwiek więcej było dodane do tej fiolki, to zapach róż zdecydowanie to dla Victorii zdominował i nie wyczuła nic więcej. I choć była bardzo bliska polizania swojej dłoni, to się na szczęście opanowała.
Jeszcze przez chwilę wąchała swoją dłoń, aż w końcu się poddała i odsunęła ją od nosa, a teraz ciemnooka wpatrywała się w dziurę, którą zrobiła, kiedy wykopywała fiolkę z ziemi. Fiolka jaka by nie była – zastanawiała ją. Znak na zatyczce był inny od tego, co Laurent opisał jej po tym, gdy miał jakąś dziwną wizję, tamten znak przypominał herb jej rodu, a tutaj było coś kompletnie innego, czego Victoria nigdy wcześniej nie widziała. Róże i popiół… I to, co powiedziała jej ciocia Lorelei, co spowodowało, że napisała do Harper Moody bardzo sfrustrowaną wiadomość. Powinna dostać się na Polanę Ognisk – nie, musiała się tam dostać, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć pewnym faktom. I z ponurą miną i lekką zmarszczką pomiędzy brwiami wpatrywała się w tę ziemię i krzaki róż, tak naprawdę wcale ich nie widząc. Drgnęła dopiero, gdy Brenna podała jej chusteczkę.
– Na pewno popiołem – potwierdziła w zamyśleniu. Kto to tutaj zakopał? Czy nikt z ogrodników niczego nie widział? – Na zatyczce była róża, ale nie wiem co to znaczy – tak, ktoś zdecydowanie się postarał, ale skąd ten cały wysiłek? – Tu jest po prostu najwięcej róż, najróżniejszych gatunków – powiedziała z zamyśleniem, aż zawahała się i schowała chusteczkę do kieszeni. – Oddam ci jak wyczyszczę – powiedziała i podniosła się, po czym od razu zaczęła wytrzepywać swoje kolana. – Tych flakonów nie ma wszędzie. Jak znalazłam w oranżerii taką różę w donicy to sprawdziłam tę ziemię i niczego tam nie było. Jestem całkiem przekonana, że wyrosły w jedną noc przez to samo zjawisko, które sprawiło, że przez ostatnie miesiące rośliny w różnych miejscach tak dziwnie się zachowywały. Ale to…? Nie wiem co to jest. Dopytam się dla pewności ciotkę, niech mi to potwierdzi, albo zaprzeczy – chciała to usłyszeć na własne uszy, albo przeczytać na własne oczy, że nie miała pojęcia o żadnych rozpływających się fiolkach zakopanych w ziemi w rozarium.
– Napisałam wczoraj do Harper wiadomość – podjęła po chwili. – Ciotka powiedziała mi, że te róże już kiedyś opanowały ogród i ostatnim razem podobno pojawiły się też na Polanie Ognisk. A ostatecznie chyba nie wiedzieli skąd się wzięły, albo nigdzie tego nie spisali w kronikach i je wycięto z ogrodu – obróciła się wokół własnej osi. No wszędzie jak okiem sięgnąć te róże były, ale skąd skoro zostały wycięte? – Poprosiłam o zgodę na wejście na Polanę – o kontakt z Departamentem Tajemnic. – Chcę się przekonać na własne oczy czy to nie jest powtórka z ostatniego razu – a jeśli była? To co wtedy? Tego też nie wiedziała.