Niewiele było trzeba, by wśród zebranych zapanował porządek. Był on co prawda daleki od ładu typowego dla gabinetu Mulcibera, albo chociażby wnętrza szafy znajdującej się w jego sypialni, aczkolwiek w obecnej sytuacji powinien okazać się co najmniej wystarczającym. Tym samym wszystko zdawało się układać w odpowiedni sposób. Swojego, co prawda niewielkiego, zadowolenia Robert nie okazywał. Zamiast tego utrzymywał tę samą postawę, co wcześniej. Charakterystyczną dla jego osoby. Wszystko to, co działo się wewnątrz, zachowywał dla samego siebie.
Czasami pomagały mu w tym słowa ojca, które nadal - od czasu do czasu - zdarzało mu się przywoływać. Frank nawet po swojej śmierci miał spory wpływ na syna. Przez lata, swoją obecnością zdołał odcisnąć na życiu Roberta aż nazbyt wyraźne piętno.
Nie jest to jednak dobry moment na zagłębianie się w te kwestie.
- Oby było zrozumiałe. To nie zabawa, tutaj nie ma miejsca na pomyłki. - mimo swojego zadowolenia, nie mógł nie zareagować nieco ostrzej na słowa, które padły ze strony Sauriela. Nie tracił przy tym czasu na odwracanie się w stronę wampira. Takiej potrzeby nie było. Zamiast tego wrócił do układania kolejnych książek, połączonego z po części tylko uważnym przysłuchiwaniem się rozmowie.
Nieco konkretniejszą reakcje z jego strony, wywołało pytanie zadane przez Stanleya. Konkretniejszą w sensie dłuższej, bardziej rozbudowanej wypowiedzi.
- Święto ma miejsce pierwszego maja, ale to powszechna wiedza, zakładam więc, że nie tego dotyczyło pytanie. - delikatna uszczypliwość? Od innych Robert oczekiwał pewnego minimum, to żadna nowość. - Na ile nam wiadomo, przygotowania do święta już trwają. Każdego dnia angażuje się w to coraz więcej osób. Nie powinniśmy jednak zwracać na to uwagi. Ostatni dzień kwietnia lub poranek w samo Beltane to dobra data. Przy czym w tym drugim przypadku różnie mogą się potoczyć sprawy. - pochylił się po kolejną książkę, ostatnią z kolekcji. Umieścił na półce, zrobił krok do tyłu. Uważnie przyjrzał się efektom swojej pracy. - Podczas samego Beltane, w Ministerstwie powinni już o wszystkim wiedzieć. Musimy więc zadbać o to, żeby zabrakło im czasu na to, aby na całe to zdarzenia zareagować w bardziej konkretny sposób. To Twoje zadanie. - po tych słowach wreszcie odwraca się do swoich ludzi. Ludzi wybranych nieprzypadkowo. - Musicie zadbać o każdy element tej układanki. Wszystko powinno trafić w odpowiednie miejsce. Efekt końcowy ma być taki, jak to co widzicie na tym regale. Odpowiednie podejście, wybrane założenia, właściwe zajęcie się sprawą. Metodyka. Dzięki temu całość prezentuje się prawidłowo. W sposób miły dla oka.
Następnie jeszcze poświęcił chwilę na zapoznanie swoich chłopców z Greybackiem oraz na przekazanie Wilhelmowi i Saurielowi świstoklika mającego przenieść ich we właściwe miejsce. Razem z Rookwoodem mieli okazje skorzystać z niego już wcześniej. Kiedy wszystkie kwestie zostały dopięte, nie było potrzeby, żeby dłużej zajmował im czas. I tak mieli go raczej niewiele. Na odchodnym poprosił o przesłanie informacji o wykonaniu zadania. W sposób bezpieczny. Minimalizujący ryzyko, że cokolwiek trafi w niepowołane ręce.