08.01.2026, 17:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2026, 18:02 przez Helloise Rowle.)
Byli tacy ludzie, którzy szybko odpalali się gniewem i równie szybko gaśli (kochamy Woody’ego). I byli tacy, którzy odpalali się wolniej, ale gdy już ruszyli, toczyli się nieubłaganie jak kula śnieżna, dopóki nie rozbili się o jakąś ścianę — to była młoda Helloise.
— Więc teraz chcesz mnie zamordować? Tego mam się bać? — Wyśmiała Cathala, nie zawracając sobie głowy rozumieniem tego, co chłopak tak naprawdę do niej powiedział. To nie miało znaczenia. — My? My nic nie sprawdzamy. Miałeś już szansę.
Różdżkę wycelowała w pieklącą się Martę.
— Marta Warren, prawie ją lubię. A jeśli sprawdzimy książkę — Rowle potrząsnęła brutalnie swoim cennym skarbem uniesionym wysoko w drugiej ręce, żeby Shafiqa przekonać, jak bardzo jej na księdze nie zależy — może zniknąć szansa, że zrujnuje twój ślub. O nie, niczego nie sprawdzamy. Chcę zobaczyć, jak ta pokraka zaryczy za twoją żoną na przysiędze!
Dziewczyna cisnęła książkę na wilgotną podłogę. To nakręciło ją jedynie mocniej. Odnajdywała coś szalenie upajającego w niszczeniu rzeczy, na których jej zależało. Trudno było wskazać coś, co dawało młodej Heli większe poczucie wolności, niż niszczenie samej siebie i rzeczy ją otaczających. Uznawała to za najwyższą manifestację tego, jak bardzo jej nie zależy, jak bardzo nie boi się niczego stracić i że nie zawaha się przed posunięciem dalej i dalej, i dalej. I jedyna opcja to jej ulegać. Najlepiej we wszystkim. Za każdym razem.
— To mnie zabij, jak chcesz! Co mnie to obchodzi! — krzyczała niemal wyzywająco, nie wiedząc, czy kpi z gróźb Marty, czy z Cathala. Z pewnością zaś okpiła swoją godność, wpadając w szyderczo-histeryczny szał przed niemal obcym chłopakiem.
Lawina się nie zatrzymywała. Książka, którą Helloise chroniła przez ostatnich kilka dni z nabożną czcią, nie została wystarczająco zmaltretowana. O nie. Teraz czarownica zwróciła różdżkę na smętnie rozmakający na podłodze wolumin i spróbowała go w gniewie podpalić.
rzucam jej kształtowanie z trolla, bcs she was this dumb
Nie poddała się za pierwszym razem, mimo że z różdżki poleciały tylko smętne iskry. Od razu spróbowała raz jeszcze.
— Więc teraz chcesz mnie zamordować? Tego mam się bać? — Wyśmiała Cathala, nie zawracając sobie głowy rozumieniem tego, co chłopak tak naprawdę do niej powiedział. To nie miało znaczenia. — My? My nic nie sprawdzamy. Miałeś już szansę.
Różdżkę wycelowała w pieklącą się Martę.
— Marta Warren, prawie ją lubię. A jeśli sprawdzimy książkę — Rowle potrząsnęła brutalnie swoim cennym skarbem uniesionym wysoko w drugiej ręce, żeby Shafiqa przekonać, jak bardzo jej na księdze nie zależy — może zniknąć szansa, że zrujnuje twój ślub. O nie, niczego nie sprawdzamy. Chcę zobaczyć, jak ta pokraka zaryczy za twoją żoną na przysiędze!
Dziewczyna cisnęła książkę na wilgotną podłogę. To nakręciło ją jedynie mocniej. Odnajdywała coś szalenie upajającego w niszczeniu rzeczy, na których jej zależało. Trudno było wskazać coś, co dawało młodej Heli większe poczucie wolności, niż niszczenie samej siebie i rzeczy ją otaczających. Uznawała to za najwyższą manifestację tego, jak bardzo jej nie zależy, jak bardzo nie boi się niczego stracić i że nie zawaha się przed posunięciem dalej i dalej, i dalej. I jedyna opcja to jej ulegać. Najlepiej we wszystkim. Za każdym razem.
— To mnie zabij, jak chcesz! Co mnie to obchodzi! — krzyczała niemal wyzywająco, nie wiedząc, czy kpi z gróźb Marty, czy z Cathala. Z pewnością zaś okpiła swoją godność, wpadając w szyderczo-histeryczny szał przed niemal obcym chłopakiem.
Lawina się nie zatrzymywała. Książka, którą Helloise chroniła przez ostatnich kilka dni z nabożną czcią, nie została wystarczająco zmaltretowana. O nie. Teraz czarownica zwróciła różdżkę na smętnie rozmakający na podłodze wolumin i spróbowała go w gniewie podpalić.
rzucam jej kształtowanie z trolla, bcs she was this dumb
Rzut T 1d100 - 43
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Nie poddała się za pierwszym razem, mimo że z różdżki poleciały tylko smętne iskry. Od razu spróbowała raz jeszcze.
Rzut T 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
dotknij trawy