10.01.2026, 12:11 ✶
Kiedy młoteczek potwierdził jej zakup posłała nieznaczny uśmiech zadowolenia w stronę prowadzącego. Przesunęła się na krześle tak by lepiej słyszeć swojego towarzysza. Płynnym ruchem założyła nogę na nogę pod śliskim materiałem spódnicy. Z odprężeniem kiwała rytmicznie wolną nogą. Nieznaczny ruch, który wprawiał rąbek czarnego materiału w miarowe falowanie pod wpływem trącającego go czubka buta.
W każdym ruchu wyczuwała delikatna sugestię sztywności na biodrze. Znajoma i uspokajająca sugestia, płynąca od różdżki schowanej w ukrytej kieszeni fałd czarnego materiału. Zręczne dzieło krawca warte swojej ceny.
Skierowała spojrzenie na lśniącą maskę rozmówcy. - Tylko interesy. Niech mi Pan nie ma za złe wyuczonych odruchów. - Melodyjny szept, nieco głośniejszy na potrzeby ominięcia szumu sali. Delikatne drgniecie kącików ust, tylko tyle by zasugerować niewinną skruchę, ale nie nie na tyle by było to czymś więcej niż kurtuazyjna sugestią. - Pielęgnacji wymaga każde dzieło, by trwać. Moje woli pieszczotę włosia niż dłuto zęba. - Dodała już jakby od niechcenia kierując uwagę na następny obiekt.
- Raczej w konwencji Pana stylizacji. Czerń ze srebrem. - Odparła rzeczowo niezainteresowana przedmiotem licytacji. Przedmiotem wzbudzającym realne zainteresowanie. - Wydaje się nie posiadać wartości innej niż swoja funkcja. - Dodała kiedy los szalu się rozstrzygnął. Rzecz warta posiadania w kontekście surowca dla rzemieślnika, do przerobienia na coś bardziej osobistego i codziennego. Amulety i biżuteria tego typu były w cenie, ale szal nie wydawał się wart inwestycji i czasu.
Veritaserum. Kuszący przedmiot opatrzony jakością rodu. Już przywykła do "legalności" w świecie. Posiadanie legalne, używanie nielegalne, hodowanie legalne, sprzedawanie nielegalne. Dużo było takich drobnych niuansów legalności tworzonego prawa ich świata. Dużo ostatecznie zależało od sędziego, który rozprawiał nad tym w sytuacji spornej. Nie mniej w jej zawodzie pole "legalnego" użycia tego specyfiku było bardzo wąskie.
Widząc rosnące zainteresowanie zakupem i to jak cena rosłą wzmogło jej podejrzliwość. Ostatecznie pozostawiła swoją tabliczkę na kolanach i tylko nachyliła się ku Anthonemu. - Sporo tu kolekcjonerów fantazyjnych fiolek. Czy może to ułuda anonimowości jakie dają maski? - Zapytała szeptem, lekko rozbawionym tonem osoby, w której sytuacja budzi zaciekawione rozbawienie.
Dla MG
Numerek 13: nie licytuje
W każdym ruchu wyczuwała delikatna sugestię sztywności na biodrze. Znajoma i uspokajająca sugestia, płynąca od różdżki schowanej w ukrytej kieszeni fałd czarnego materiału. Zręczne dzieło krawca warte swojej ceny.
Skierowała spojrzenie na lśniącą maskę rozmówcy. - Tylko interesy. Niech mi Pan nie ma za złe wyuczonych odruchów. - Melodyjny szept, nieco głośniejszy na potrzeby ominięcia szumu sali. Delikatne drgniecie kącików ust, tylko tyle by zasugerować niewinną skruchę, ale nie nie na tyle by było to czymś więcej niż kurtuazyjna sugestią. - Pielęgnacji wymaga każde dzieło, by trwać. Moje woli pieszczotę włosia niż dłuto zęba. - Dodała już jakby od niechcenia kierując uwagę na następny obiekt.
- Raczej w konwencji Pana stylizacji. Czerń ze srebrem. - Odparła rzeczowo niezainteresowana przedmiotem licytacji. Przedmiotem wzbudzającym realne zainteresowanie. - Wydaje się nie posiadać wartości innej niż swoja funkcja. - Dodała kiedy los szalu się rozstrzygnął. Rzecz warta posiadania w kontekście surowca dla rzemieślnika, do przerobienia na coś bardziej osobistego i codziennego. Amulety i biżuteria tego typu były w cenie, ale szal nie wydawał się wart inwestycji i czasu.
Veritaserum. Kuszący przedmiot opatrzony jakością rodu. Już przywykła do "legalności" w świecie. Posiadanie legalne, używanie nielegalne, hodowanie legalne, sprzedawanie nielegalne. Dużo było takich drobnych niuansów legalności tworzonego prawa ich świata. Dużo ostatecznie zależało od sędziego, który rozprawiał nad tym w sytuacji spornej. Nie mniej w jej zawodzie pole "legalnego" użycia tego specyfiku było bardzo wąskie.
Widząc rosnące zainteresowanie zakupem i to jak cena rosłą wzmogło jej podejrzliwość. Ostatecznie pozostawiła swoją tabliczkę na kolanach i tylko nachyliła się ku Anthonemu. - Sporo tu kolekcjonerów fantazyjnych fiolek. Czy może to ułuda anonimowości jakie dają maski? - Zapytała szeptem, lekko rozbawionym tonem osoby, w której sytuacja budzi zaciekawione rozbawienie.
Dla MG
Numerek 13: nie licytuje