12.01.2026, 13:52 ✶
— Mówisz, jakby zdziczenie to było coś złego — odparła Helloise, siadając przy stole z nogą założoną na nogę. — A dobrze by zrobiło większości.
Choć sama w kwestii izolowania się była hipokrytką, nie przeszkadzało jej to stawiać się w roli kogoś, kto miał jedyne poprawne opinie. Bo to nie tak przecież, że żyła na uboczu, ponieważ odstręczali ją ludzie jako ludzie. Utrzymywała uparcie, że jedyne, co jej przeszkadza, to sposób, w jaki ułożyli społeczeństwo. Ze wszystkimi tymi zasadami etykiety, sztucznymi prawami spisanymi na papierze, umowami wciskanymi wszędzie siłą, normami zachowań. Biurokracja i formalności — co za smutna strata ludzkiego potencjału!
— Zmiana obyczajów nie bierze się z powietrza. Jeśli to prawda, co mówisz, i ludzie teraz oczekują zapowiadania się, to tylko znaczy, że pozamykali się w zagrodach samotniczego komfortu, które muszą z wyprzedzeniem specjalnie uchylać na przyjście gości. — Nie podejrzewała nawet, że Flint może poczuć się tą dyskusją personalnie zaatakowany. Helloise bowiem znajdowała doskonałą ilość usprawiedliwień dla siebie samej. — Sam zauważasz, że twój kolega ciągle siedzi w pracy, wyizolowany od własnego życia. Kolejny symptom tej choroby.
Widzący celebryta natomiast mógł być tylko jeden. Do Vakela Helloise miała mieszane uczucia: zmieszane z głębokiej fascynacji darem jasnowidzenia, chciwości wróżb oraz wstrętu do komercjalizacji i celebryctwa. Prorokiem powinno się być z czystym powołaniem, nie dla pieniędzy.
— Może powinnam i Dolohova zapytać, czy widzi coś w przyszłości lasu. Już znalazłam jednego jasnowidza, który będzie dla mnie patrzył, ale im więcej oczu skierowanych na tę katastrofę… — zadumała się.
Choć sama w kwestii izolowania się była hipokrytką, nie przeszkadzało jej to stawiać się w roli kogoś, kto miał jedyne poprawne opinie. Bo to nie tak przecież, że żyła na uboczu, ponieważ odstręczali ją ludzie jako ludzie. Utrzymywała uparcie, że jedyne, co jej przeszkadza, to sposób, w jaki ułożyli społeczeństwo. Ze wszystkimi tymi zasadami etykiety, sztucznymi prawami spisanymi na papierze, umowami wciskanymi wszędzie siłą, normami zachowań. Biurokracja i formalności — co za smutna strata ludzkiego potencjału!
— Zmiana obyczajów nie bierze się z powietrza. Jeśli to prawda, co mówisz, i ludzie teraz oczekują zapowiadania się, to tylko znaczy, że pozamykali się w zagrodach samotniczego komfortu, które muszą z wyprzedzeniem specjalnie uchylać na przyjście gości. — Nie podejrzewała nawet, że Flint może poczuć się tą dyskusją personalnie zaatakowany. Helloise bowiem znajdowała doskonałą ilość usprawiedliwień dla siebie samej. — Sam zauważasz, że twój kolega ciągle siedzi w pracy, wyizolowany od własnego życia. Kolejny symptom tej choroby.
Widzący celebryta natomiast mógł być tylko jeden. Do Vakela Helloise miała mieszane uczucia: zmieszane z głębokiej fascynacji darem jasnowidzenia, chciwości wróżb oraz wstrętu do komercjalizacji i celebryctwa. Prorokiem powinno się być z czystym powołaniem, nie dla pieniędzy.
— Może powinnam i Dolohova zapytać, czy widzi coś w przyszłości lasu. Już znalazłam jednego jasnowidza, który będzie dla mnie patrzył, ale im więcej oczu skierowanych na tę katastrofę… — zadumała się.
dotknij trawy