• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence

[12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
13.01.2026, 17:18  ✶  
Nie byłem tu po to, żeby robić sceny, wspominać cokolwiek albo wdawać się w rozmowy, krew sączyła się spod prowizorycznego opatrunku, brązowa bawełna była już do wyrzucenia, a ja nie miałem najmniejszego zamiaru tłumaczyć się komukolwiek z tego, jak do tego doszło. Wszedłem, bo musiałem, nie dlatego, że chciałem, i prawie od razu oparłem się o framugę, bo to wyglądało naturalnie, jakby to była poza, nie konieczność, a ja przecież zawsze dbałem o takie detale. Przyszedłem po szmatkę, tylko po szmatkę, wszystko inne było niepotrzebnym dodatkiem. Koszulka dawno przestała być koszulką, robiła się śliska na palcach, a ja nie zamierzałem wykrwawić się na ich werandzie jak jakiś tragiczny bohater z taniej ballady. Piekło mnie jak diabli, ale nie zamierzałem tego okazywać, zawsze było mi łatwiej żartować i utrzymywać pozę niż przyznać, że coś mnie boli, a bolało, i to bardziej, niż chciałem - wystarczająco, żebym przez chwilę poczuł to dziwne napięcie w karku, jakby świat zaraz miał się lekko przesunąć w bok, leciutko rozmywając się na krawędziach.
Od razu wiedziałem, że trafiłem w najgorszy możliwy moment, ale przecież, gdy chodziło o ten konkretny dom lub pewnych członków tej rodziny, zawsze na taki trafiałem - dostrzegłem je już od samego progu, zanim jeszcze ktokolwiek z nas zdążył cokolwiek powiedzieć - Ellie z tym swoim uśmiechem, który prawie na pewno potrafił nawet najbardziej zacietrzewionego człowieka wprawić w jakiś dziwny stan poczucia bycia całkowicie odsłoniętym, i Prudence, stojącą obok niej, coraz bardziej zesztywniałą, jakby ktoś ją wcisnął w kadr nie tego obrazu, który chciała oglądać. Oczywiście, że musiała tam być, tak jak oczywiście, że ja sam musiałem wejść dokładnie w tym momencie, w którym postanowiła zejść na dół, nie mogliśmy tak po prostu się minąć - świat miał chore poczucie humoru, a ten rodzaj zgrywania się w czasie był jego ulubionym żartem.
Patrzyła na mnie za długo, zauważyłem to natychmiast, bo ona zawsze robiła wszystko zbyt intensywnie albo zbyt… Wcale. W tym konkretnym przypadku wolałbym wszystko, tylko nie tę pierwszą opcję, więc przez solidną sekundę miałem ochotę powiedzieć coś głupiego, w stylu „zamknij buzię, bo ci muchy wlecą”, ale wtedy jej wzrok zsunął się z mojej twarzy na rękę i zobaczyłem, jak coś w niej przeskoczyło w zupełnie inny tryb. Niemal natychmiast poczułem się jak pod medyczną lupą, a tego nienawidziłem jeszcze bardziej niż gapienia się na mnie, jakby doskonale ze mnie czytała, prawie namacalnie czułem jej skanujące spojrzenie na sobie, jakby wyliczała mi słabe punkty w swojej głowie, więc zrobiłem minę pod tytułem „nic się nie stało”, bo to była moja specjalność - robienie „nic się nie stało”, nawet jak „coś” zdecydowanie się stało.
- Nie gap się tak. - Burknąłem, zanim zdążyłem się powstrzymać, bo - oczywiście - uznałem to za osobistą zniewagę. - To nie pokaz iluzji. - Uniosłem brew, jakbym był ironicznie rozbawiony, a nie poobijany i coraz bardziej zażenowany znalezieniem się w centrum uwagi nie jednej, a dwóch osób zainteresowanych moim stanem, podczas gdy tylko chciałem sam się opatrzeć i wracać do reszty. Babcia Bletchley spojrzała na mnie tym swoim spojrzeniem, które przebijało ludzi na wylot, niezależnie od tego, ile mieli lat i jak bardzo próbowali udawać twardszych, niż byli, więc uśmiechnąłem się do niej automatycznie - dla niej zawsze byłem uprzejmy, to było coś w rodzaju instynktu, a przynajmniej tak to sobie tłumaczyłem, chociaż wcale nie pomagało mi to, że Ellie przez ten cały czas patrzyła na mnie jak na obrazek w ramce, który trzeba tylko trochę poprawić, żeby znów nadawał się do powieszenia. Miałem na końcu języka automatyczne „naprawdę nie trzeba”, ale jej ton nie zostawiał miejsca na sprzeciw, w takich przypadkach nietrudno było domyślić się, że to nie była prośba, tylko uprzejma decyzja, całkiem łatwo dało się wyłapać różnicę. Na wzmiankę o moich rodzicach skrzywiłem się minimalnie, tego już nie skomentowałem - to był ten rodzaj autorytetu, z którym się nie dyskutowało.
- Moja ręka jest przywiązana do tego ciała, proszę się nie martwić, nie odpadnie. - Rzuciłem lekko, przybierając odpowiednio rozluźnioną barwę głosu. W rzeczywistości liczyłem krople krwi, które zdążyły spaść na ziemię, udając, że nie było ich więcej, niż się spodziewałem.
- Serio, to nic. - Powtórzyłem po raz trzeci, jakby liczba powtórzeń miała coś zmienić. - Gdyby to było coś poważnego, już bym dramatyzował. - To było kłamstwo, ale całkiem niezłe dla kogoś, kto nie znał mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie zwykłem dramatyzować przy jakichkolwiek urazach bądź obrażeniach. Mimo to, nie zaprotestowałem kolejny raz, tylko całkiem grzecznie skierowałem kroki do salonu, uprzednio odprowadzając Prue wzrokiem w kierunku kuchni - lubiłem starszą panią, miała w sobie coś, co sprawiało, że nawet ja nie czułem potrzeby grać całego spektaklu. Usiadłem na skraju kanapy, jakbym był gotowy w każdej chwili się ewakuować, oparłem łokieć ostrożnie, zaciskając zęby - nie syknąłem, tym razem nie - wbijając wzrok w drzwi prowadzące na korytarz, zupełnie nieświadomie. Dopiero po chwili złapałem się na tym, że świdrowałem wzrokiem wejście do salonu, więc trochę za szybko rozejrzałem się po pokoju, jakby mnie to naprawdę interesowało.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2163), Benjy Fenwick (13414), Prudence Fenwick (8176)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.01.2026, 23:02
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 02:56
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 12:57
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 17:18
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 22:09
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 00:01
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 15:00
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 20:30
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 21:41
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 15.01.2026, 20:44
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.01.2026, 13:36
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.01.2026, 03:10
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.01.2026, 16:31
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.01.2026, 16:47
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Bard Beedle - 21.01.2026, 03:33
RE: [12.07.1957] Two souls don't just meet by accident | Aloysius & Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.02.2026, 02:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa