• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue

[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
14.01.2026, 02:06  ✶  
Przesunąłem kieliszek po dywanie, bliżej siebie, chociaż nie byłem pewien, czy chcę jeszcze pić, czy tylko mieć go pod ręką. Aroniówka była mocniejsza, niż się spodziewałem, czułem to na języku i w tym lekkim szumie pod czaszką, który sprawiał, że wszystko wydawało mi się jednocześnie prostsze i bardziej splątane. Nawet się nie spostrzegłem, że w którymś momencie zupełnie przestałem pilnować twarzy, alkohol zrobił swoje, więc zamiast tej wersji mnie, która kiwała głową, w odpowiednich momentach unosząc kącik ust w krzywym półuśmiechu i rzucając coś na rozładowanie sytuacji, był ten drugi - ten, który za długo zatrzymywał wzrok w jednym punkcie i nie zawsze wiedział, co z nim zrobić, dokładnie tak jak, na ironię, uprzedziłem Prue, że potrafiło mi się zdarzać. W głowie kręciło mi się kilka rzeczy naraz - dom, ślub, to popołudnie, jedno zdanie rzucone wcześniej, zdecydowanie celowo i aż nadto obrazowo, przez jej ojca.
- No, tak… - Mruknąłem, bardziej do siebie niż do niej. Słuchałem odpowiedzi, ale reagowałem nie w ten zwyczajny, bardziej responsywny sposób - tym razem bardzo powoli kiwnąłem głową, chociaż nie byłem pewien, na co dokładnie - na jej głos, na sens, na to, że mówiła tak, jakby doskonale rozumiała sedno naszego dialogu? Przez ten cały czas sunąłem palcem po dywanie, po tej samej nitce w kółko, aż poczułem, że robię się od tego trochę głupszy - oparłem więc łokcie o kolana i spojrzałem na podłogę, bo szyba drzwi tarasowych serwowała mi nie tylko to całkiem idealne odbicie, ale też skojarzenie, które nie chciało się odczepić.
- Jasne. Nie zastanawiałaś się, bo… Niby po co, nie? - Machnąłem ręką w powietrzu, bez konkretnego celu. -  Tesz się nad wieloma szeczami nie zastanawiałem. Po plostu się… Działy. - Zmarszczyłem brwi, bo sam nie byłem pewien, czy to zdanie ma sens, język miałem ciężki, a myśli za szybkie albo za wolne, nie potrafiłem tego rozstrzygnąć. Alkohol krążył mi już we krwi na tyle mocno, że trudno było oddzielić to, co właśnie padło, od tego, co już wcześniej siedziało mi w głowie. Spojrzałem na kieliszek, potem na butelkę, potem znowu w szybę drzwi tarasowych, w której druga Prue obracała szkło, i nagle wszystko to - dom, dywan, to popołudnie - wydało mi się zbyt konkretne, żeby udawać, że nic za tym nie stoi. Potarłem dłonią twarz, przeciągnąłem ją po policzku, odzywając się na nowo.
- No, i właśnie… - Zacząłem i od razu się zatrzymałem, urywając i przymykając oczy z autodezaprobatą, gdyż to „właśnie” niczego nie wyjaśniało. - Bo to jest tak… - Odchrząknąłem, chociaż w dalszym ciągu miałem wrażenie, że jeśli się nie odezwę, to wszystko we mnie zlepi się w jeden nierozróżnialny ciężar. - Kulwa… - Parsknąłem krótko nosem, tym śmiechem, który nawet mnie samego drażnił, bo brzmiał bardziej jak chrząknięcie niż coś wesołego.
Prawda była taka, że nagle wszystko to, co mówiliśmy teraz, zaczęło mi się mieszać z czymś innym - z obrazami, z głosami, z tym jednym zdaniem, które ktoś kiedyś rzucił niby mimochodem, a które utkwiło mi w głowie, tylko po to, aby niespodziewanie wyjść po latach, w momencie, w którym miało być już dobrze. Poczułem, że robi mi się ciepło nie tylko w ramionach, ale gdzieś głębiej, w brzuchu, w klatce piersiowej - podniosłem wzrok, ale zamiast na nią, znowu trafiłem w szybę drzwi tarasowych, co gorsza, tym razem widziałem tam głównie swoje odbicie, to lekkie rozjechanie spojrzenia, tę minę człowieka, który wiedział, że zaczynał mówić za dużo, ale nie potrafił już przestać.
- Czasy są do dupy. - Powiedziałem prosto, bez ozdób. - I będą golsze. To nie jest moment na lomantyczne decyzje ani na… No, dokładanie sobie powodów, szeby ktoś jeszcze balsiej nam się pszyglądał, tylko sze… - Zawiesiłem głos, machnąłem ręką w powietrzu, jakbym próbował coś rozgonić. - Jest okej, tak jak wszystko się układa. Jest… Dobsze. Lepiej nisz dobsze, ale… Dobsze, lozumiesz? - Zawahałem się. Potarłem dłonią twarz, przejechałem palcami po ustach, potem po brodzie. - Tylko sze „dobsze” to telaz dość elastyczne pojęcie, nie? Jedni kszyczą, dludzy znikają, a ja mam na czole wypisane, sze jestem niewłaściwego pochodzenia. Ktoś mógłby powiedzieś, sze to supel czas na… - Urwałem, prychnąłem i wzruszyłem ramionami. - Na dalekosięszne plany. I niby mam to w dupie, te wszystkie opinie, my je mamy… Tylko sze są takie szeczy, o któlych się nie myśli, dopóki ktoś nie powie „ej, a co dalej?” i wtedy nagle… No, wiesz… Wszyscy są stlasznie zdziwieni. Nie mówię, sze… Znaczy, mówię, ale nie tak, by… Cholela. Tylko… No, sze mosze powinniśmy o tym pogadaś. O tym „tym”, bo jak się nie gada, to potem wychodzi… Lósznie. A jasność byłaby… - Spojrzałem znowu w szybę drzwi, ale już krócej - moje własne odbicie patrzyło na mnie z dezaprobatą, całkowicie świadome tego, jak to wszystko brzmiało, więc zamilkłem na chwilę, biorąc oddech, który był trochę zbyt głęboki, po czym pokręciłem głową, uśmiechając się krzywo, bez wesołości, za to z rozczarowaniem wobec własnego języka. Nie przesadzałem, gdy mówiłem, że zupełnie nie potrafię rozmawiać na niektóre tematy, nawet jeśli milczenie mogło nam się odbić kolejną czkawką…
- Moszesz mnie po plostu spytaś? Wiem, sze musisz mieś pytania. - Bo kto by ich nie miał, prawda?


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (27689), Prudence Fenwick (14989)




Wiadomości w tym wątku
[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 19:55
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 21:31
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 02:06
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 10:26
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 16:00
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 18:30
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 22:16
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 23:11
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 15.01.2026, 18:16
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 15.01.2026, 21:12
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 18.01.2026, 05:00
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 23:38
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.01.2026, 04:38
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.01.2026, 13:52
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.01.2026, 02:26
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 29.01.2026, 20:23
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.01.2026, 22:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa