Ruda spojrzała na Erika zdziwiona. Trzydzieści lat... naprawdę był stary, okropnie stary. - Musisz zacząć szykować sobie trumienkę, przekroczysz trzydziestkę, to będzie tylko gorzej, zobaczysz, nim się obejrzysz osiwiejesz i nie będziesz już taki zwinny. - Wydawała się brzmieć bardzo poważnie, chociaż tylko się z nim droczyła, odrobinę. Wiedziała, że trzydzieści lat to jeszcze nie koniec świata, chociaż to była dosyć spora liczba, przynajmniej jej zdaniem. W wieku trzydziestu lat chyba trzeba było już być poważnym i ogarniętym, trzydzieści brzmiało jak ktoś kto już był dorosły, na szczęście jej to póki co nie groziło. Nie potrafiła sobie wyobrazić siebie jako statecznego człowieka, ani teraz, ani za dziewięć lat.
- Zdecyduj się, raz mówisz, że mentalnie jesteś bardzo młody, a za chwilę zachowujesz się jak typowy dziaders, któremu nie podoba się zachowanie młodych, jak nic jesteś stary, sam się wkopałeś. - Dodała jeszcze, oczywiście, że łapała go za słówka, bo czemu miała tego nie robić, lubiła się drażnić. Miała szacunek do starszych, ale uważała to za całkiem zabawne. - Wiesz, jak korzystamy z fal nie ma czasu na niepotrzebne sentymenty, weszło mi to w krew. - Tak naprawdę Heather zawsze była dość bezpośrednia w kontaktach, nigdy nie zwracała do końca uwagi na wiek rozmówcy, jakby to nie miało najmniejszego znaczenia.
Nie umknęło jej to, że wspomniał, iż sobie dobrze radzi. Szeroki uśmiech pojawił się na jej twarzy, doceniała to, że ją doceniał, lubiła takie niewymuszone komplementy, naprawdę się starała i miło jej się zrobiło, że ktoś faktycznie to zauważał. Jeśli już się w coś angażowała to robiła to naprawdę w pełni, tak było z pracą jako brygadzistka i z działaniami związanymi z Zakonem Feniksa.
- Zawsze jestem czujna, byłam czujna już jako szukająca, nigdy nie wiadomo przecież gdzie chowa się znicz, nic mi nie umyka. - Dodała jeszcze bardzo pewnym tonem... no, czasem zdarzało się, że nie wszystko widziała od razu, ale wolała o tym nie wspominać, zdecydowanie lepiej było mówić o sobie w samych superlatywach.
Kiwnęła głową, gdy Erik puścił ją przodem. Szła powoli, rozglądając się bardzo uważnie po okolicy, nie zamierzała pozwolić na to, by cokolwiek jej umknęło, musieli wykonać swoje zadanie, sprawdzić, czy byli w tym miejscu bezpieczni, to było ich priorytetem, odwracała głowę to w prawo, to w lewo w poszukiwaniu śladu potworów, które mogły nawiedzać tę wyspę. Różdżkę miała uniesioną do góry gotowa do tego, aby się obronić, jeśli coś zamierzało na nią wyskoczyć, czy ją zaatakować.
Sukces!
Sukces!