16.01.2026, 19:24 ✶
Decyzja nosiła ostatecznie tylko znamiona wyboru. Nie przybyła tu by teraz odpuścić. Jedyna niepewność jaka zaprzątała jej umysł przez chwilę to fakt czy udać się tam razem z tą dwójką, albo którymkolwiek z nich. Poleciałaby nawet sama i ostatecznie ich entuzjazm przyjęła z ambiwalentnymi uczuciami. Mieszanie ludzi w niebezpieczną wyprawę oznaczało wsparcie w trudach, niosło to jednak też wagę dodatkowego poczucia odpowiedzialności.
Miotła była najbliższą jej formą podróży. Mimo pogody uznawała ją za najpewniejszy sposób odnalezienia położenia latarni i być może wyjaśnienia miejscowej tajemnicy.
Objaśniła jeszcze Henry'emu jak działa jej składana miotła i gdzie są najmocniejsze punkty jej konstrukcji. Potem przystąpiła do wyczarowania elementu wspomagającego ich wyprawę. W zacinającym deszczem sztormie, ponad grzywami fal mogłoby im pomóc coś walczące z deszczem. Łatwiej było to chyba wyczarować niż zmienić cechy rzeczywistego obiektu.
Osłaniając dłonią oczy zaczęła krążyć różdżką przy twarzy. Końcówka różdżki, lśniąc trudnym do rozpoznania światłem zaczęła znaczyć kontury jej twarzy i czaszki. Pojedyncze krople wody, podebrane szalejącemu wiatru krążyły za ruchem różdżki. Wyciągnęła przed siebie smukłą dłoń, zupełnie już bladą i drżącą od chłodnego wiatru i lśniącej na niej wilgoci. Skupiła spojrzenie na dłoni kończąc ruch różdżki nad czołem. Gwałtownym ruchem strzepnęła różdżką w stronę wyciągniętej dłoni, ciągnąc za jej końcówkę wstążkę zaklętej wody. Liczyła, że w jej dłoni pojawi się przeźroczysta maska, odpychająca krople wody. Osłona by deszcz nie zacinał po oczach podczas lotu. Gdyby wyszło planowała podobną wytworzyć dla Henry'ego tak by oboje mieli wolne ręce do skupienia się na trzymaniu miotły i siebie nawzajem podczas lotu. Rozwiązanie ulotne i tymczasowe ale na krótką podróż, miała nadzieję, wystarczające.
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○ w celu wytworzenia nam przeźroczystych, trzymających się twarzy masek, które będą osłaniać twarz przed deszczem (odpychając jego krople) i wiatrem.
Następnie wskakuję biorę się za miotłę z Henrym (jeżeli zechce), uzgadniamy kierunek z Brynją i lecimy. Rzucam na Aktywność fizyczna ◉○○○○ celem dotarcia na miotle do latarni.
Miotła była najbliższą jej formą podróży. Mimo pogody uznawała ją za najpewniejszy sposób odnalezienia położenia latarni i być może wyjaśnienia miejscowej tajemnicy.
Objaśniła jeszcze Henry'emu jak działa jej składana miotła i gdzie są najmocniejsze punkty jej konstrukcji. Potem przystąpiła do wyczarowania elementu wspomagającego ich wyprawę. W zacinającym deszczem sztormie, ponad grzywami fal mogłoby im pomóc coś walczące z deszczem. Łatwiej było to chyba wyczarować niż zmienić cechy rzeczywistego obiektu.
Osłaniając dłonią oczy zaczęła krążyć różdżką przy twarzy. Końcówka różdżki, lśniąc trudnym do rozpoznania światłem zaczęła znaczyć kontury jej twarzy i czaszki. Pojedyncze krople wody, podebrane szalejącemu wiatru krążyły za ruchem różdżki. Wyciągnęła przed siebie smukłą dłoń, zupełnie już bladą i drżącą od chłodnego wiatru i lśniącej na niej wilgoci. Skupiła spojrzenie na dłoni kończąc ruch różdżki nad czołem. Gwałtownym ruchem strzepnęła różdżką w stronę wyciągniętej dłoni, ciągnąc za jej końcówkę wstążkę zaklętej wody. Liczyła, że w jej dłoni pojawi się przeźroczysta maska, odpychająca krople wody. Osłona by deszcz nie zacinał po oczach podczas lotu. Gdyby wyszło planowała podobną wytworzyć dla Henry'ego tak by oboje mieli wolne ręce do skupienia się na trzymaniu miotły i siebie nawzajem podczas lotu. Rozwiązanie ulotne i tymczasowe ale na krótką podróż, miała nadzieję, wystarczające.
Rzucam na kształtowanie ◉○○○○ w celu wytworzenia nam przeźroczystych, trzymających się twarzy masek, które będą osłaniać twarz przed deszczem (odpychając jego krople) i wiatrem.
Rzut O 1d100 - 55
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Następnie wskakuję biorę się za miotłę z Henrym (jeżeli zechce), uzgadniamy kierunek z Brynją i lecimy. Rzucam na Aktywność fizyczna ◉○○○○ celem dotarcia na miotle do latarni.
Rzut O 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!