06.03.2023, 20:16 ✶
Skoro nie chciała pomocy, to odsunął się jeszcze o krok, ale obserwował ją na tyle, ile potrafił. Wyglądała, jak jakieś świeżo urodzone zwierzątko, które dopiero co naprawdę stawia pierwsze kroki. Czyżby wyglądał dla niej jak jakiś straszny potwór, który jednak jest lepszym wyborem, niż ciemność? Niezbyt pocieszająca myśl, bo jeśli tak, to w takim razie, jak ona naprawdę wyglądało? Tylko to spojrzenie mało przytomne... Takie dziwne. Jakby coś brała odurzającego? To miał kłopot, bo może nie zachowywać się racjonalnie. Może zwodzić zmysły... czekaj, a jeśli to wampirzyca? Musi uważać na swoją szyję!
- Dobra, czyli krótkie. Witam cię, droga nieznajomo... - I tu ukłonił się zamaszyście i przesadnie, bo co straci? Przynajmniej może przekona się, na ile faktycznie może sobie pozwolić i przypadkiem dowie się, jaka jest jej prawdziwa natura. - ...w tym świecie nieznanym, stworzonym tak naprawdę z samej magii. - Wyprostował się i spojrzał na nią, próbując zmienić sytuacje na nieco mniej poważną, niż faktycznie była. - Właśnie nawąchaliśmy się tak mocnego halucynogennego, magiczne kadzidła, stworzonego dla jakiegoś wróżbity, że brak mi skali, by powiedzieć, jak tragiczna jest nasza sytuacja. Jesteśmy zdani na łaskę nieznanego i być może naszych umysłów. Tu wszystko jest możliwe. Od zobaczenia naszych lęków, po ukryte pragnienia, przeszłość, czy przyszłość. Nie wiem, jak to działa. - Powiedział rozbawiony, które ukrywało jego rozdrażnienie tym, że kompletnie nie miał panowania nad sytuacją. Po prostu musiało to brzmieć lekko, by kobieta nie uciekła w nieznanym kierunku. I kto wie, jak to się skończy.
- Jeśli jesteś urodzona pod szczęśliwą różdżką to mamy szanse, że jakimś cudem nic się nie wydarzy. W innym przypadku nie chce nawet myśleć, co nas tu może czekać. - Wzruszył ramionami. A skoro o tym mowa, stanie nie miało znaczenia. W końcu, jeśli była potworem i tak zaatakuje, jak tylko przestanie być czujny. Może spróbować jakiegoś wywodu?
- To co, chętna na zbadanie tego miejsca? Może istnieje wyjście? Lepsze to, niż czekanie, aż jakiś halucynogenny dementor zjawi się nam za plecami. - Rzucił z lekkim żartem do niej, by zachęcić ją do pójścia gdziekolwiek. Tak naprawdę mogli iść za lub przed siebie. Nie miało chyba znaczenia, gdzie ruszą.
- Dobra, czyli krótkie. Witam cię, droga nieznajomo... - I tu ukłonił się zamaszyście i przesadnie, bo co straci? Przynajmniej może przekona się, na ile faktycznie może sobie pozwolić i przypadkiem dowie się, jaka jest jej prawdziwa natura. - ...w tym świecie nieznanym, stworzonym tak naprawdę z samej magii. - Wyprostował się i spojrzał na nią, próbując zmienić sytuacje na nieco mniej poważną, niż faktycznie była. - Właśnie nawąchaliśmy się tak mocnego halucynogennego, magiczne kadzidła, stworzonego dla jakiegoś wróżbity, że brak mi skali, by powiedzieć, jak tragiczna jest nasza sytuacja. Jesteśmy zdani na łaskę nieznanego i być może naszych umysłów. Tu wszystko jest możliwe. Od zobaczenia naszych lęków, po ukryte pragnienia, przeszłość, czy przyszłość. Nie wiem, jak to działa. - Powiedział rozbawiony, które ukrywało jego rozdrażnienie tym, że kompletnie nie miał panowania nad sytuacją. Po prostu musiało to brzmieć lekko, by kobieta nie uciekła w nieznanym kierunku. I kto wie, jak to się skończy.
- Jeśli jesteś urodzona pod szczęśliwą różdżką to mamy szanse, że jakimś cudem nic się nie wydarzy. W innym przypadku nie chce nawet myśleć, co nas tu może czekać. - Wzruszył ramionami. A skoro o tym mowa, stanie nie miało znaczenia. W końcu, jeśli była potworem i tak zaatakuje, jak tylko przestanie być czujny. Może spróbować jakiegoś wywodu?
- To co, chętna na zbadanie tego miejsca? Może istnieje wyjście? Lepsze to, niż czekanie, aż jakiś halucynogenny dementor zjawi się nam za plecami. - Rzucił z lekkim żartem do niej, by zachęcić ją do pójścia gdziekolwiek. Tak naprawdę mogli iść za lub przed siebie. Nie miało chyba znaczenia, gdzie ruszą.