20.01.2026, 01:59 ✶
Kondolencje były niestety czymś, przez co należało przebrnąć. Bertie aż za dobrze pamiętał, jak sam się czuł kiedy ludzie raz za razem mu je składali. Przy pierwszej, drugiej, a wreszcie i trzeciej żonie. Nie ważne jednak jak bardzo Bott naiwny mógł się wydawać, to wyczuwał w tych słowach pewną fałszywość. Coś w nim się buntowało, bo większość z osób, które ubierały współczujące słowa w miły ton i gest, w ogóle jego małżonek nie znała. Było im przykro dla zasady. Nie należało jednak tematu całkowicie ominąć, bo zwyczajnie nie wypadało.
- Dziękuję - uśmiecha się do niej całkiem szczerze, chociaż wyraz ten nie jest tak samo promienny jak wszystkie poprzednie, którymi ją obdarzał. Nie czuje jednak do niej aż takiej niechęci, jak od przypadkowych osób które robiły dokładnie to samo, powtarzając jakby wyuczony skrypt, bo z Albą łączyło go właśnie zrozumienie co do tego, jak to było stracić małżonka. Nawet jeśli ona właśnie odgrywała przed nim teatr najwyższych lotów, to jemu absolutnie to nie przeszkadzało, a co ważniejsze - łykał to z zadziwiającą łatwością, jakby nie spędził jako celebryta tylu długich lat.
- Gulasz na piwie - powtórzył z pewnym zastanowieniem, pocierając krótki zarost na brodzie. Odchylił się na krześle, wspierając o oparcie i spoglądając na moment sufit, jakby pani Lockhart zadała mu właśnie największą życiową zagadkę swoją odpowiedzią. - Dawno nie jadłem takiego gulaszu. Jest w nim coś niezwykle domowego, co porywa serce, ociepla je i uspokaja duszę. Myśli pani, że mogłaby mi go przyrządzić? Oczywiście, w ramach małego egzaminu wstępnego, żeby pochwalić się umiejętnościami. Jeśli się pani uda, moglibyśmy go nawet na stałe dodać do menu. Zależy mi na ciepłej atmosferze w tym lokalu, a nie przesadnej, sztucznej sztywności. Kuchnia jest gotowa, w pełni wyposażona. Tak samo z resztą jak spiżarnia. Mamy nawet taki hit, zupełną nowość, czyli garnki już zaklęte tak, że nie trzeba używać żywego ognia - co było dość istotne, jak przekonał się w ostatnich dniach. Spalona Noc odcisnęła piętno na wszystkich, niektórych naznaczając strachami i lękami, a nawet jeśli sam nie cierpiał na strach przed ogniem to wiedział, że niektórzy jego bliscy nie mieli takiego szczęścia.
- Dziękuję - uśmiecha się do niej całkiem szczerze, chociaż wyraz ten nie jest tak samo promienny jak wszystkie poprzednie, którymi ją obdarzał. Nie czuje jednak do niej aż takiej niechęci, jak od przypadkowych osób które robiły dokładnie to samo, powtarzając jakby wyuczony skrypt, bo z Albą łączyło go właśnie zrozumienie co do tego, jak to było stracić małżonka. Nawet jeśli ona właśnie odgrywała przed nim teatr najwyższych lotów, to jemu absolutnie to nie przeszkadzało, a co ważniejsze - łykał to z zadziwiającą łatwością, jakby nie spędził jako celebryta tylu długich lat.
- Gulasz na piwie - powtórzył z pewnym zastanowieniem, pocierając krótki zarost na brodzie. Odchylił się na krześle, wspierając o oparcie i spoglądając na moment sufit, jakby pani Lockhart zadała mu właśnie największą życiową zagadkę swoją odpowiedzią. - Dawno nie jadłem takiego gulaszu. Jest w nim coś niezwykle domowego, co porywa serce, ociepla je i uspokaja duszę. Myśli pani, że mogłaby mi go przyrządzić? Oczywiście, w ramach małego egzaminu wstępnego, żeby pochwalić się umiejętnościami. Jeśli się pani uda, moglibyśmy go nawet na stałe dodać do menu. Zależy mi na ciepłej atmosferze w tym lokalu, a nie przesadnej, sztucznej sztywności. Kuchnia jest gotowa, w pełni wyposażona. Tak samo z resztą jak spiżarnia. Mamy nawet taki hit, zupełną nowość, czyli garnki już zaklęte tak, że nie trzeba używać żywego ognia - co było dość istotne, jak przekonał się w ostatnich dniach. Spalona Noc odcisnęła piętno na wszystkich, niektórych naznaczając strachami i lękami, a nawet jeśli sam nie cierpiał na strach przed ogniem to wiedział, że niektórzy jego bliscy nie mieli takiego szczęścia.