Zdawał się nie zwracać uwagi na jakieś jej opory odnośnie tego, że rzucał takimi niewybrednymi żartami. On już doskonale wiedział, że absolutnie jej to słownictwo nie przeszkadzało, a nawet lepiej - sama posługiwała się nim dokładnie tak samo sprawnie jak i on.
- Jasne, już chowam - wziął ją, niemal ostentacyjnie, a potem zaniósł na zaplecze i nawet odpowiednio opisał, że przyszła z Czarciego Oka.
- Oczywiście, że czerwoną. Chcę być seksowny - poinformował ją poważnym tonem, rozglądając się dookoła i na jej podobieństwo posyłając kurtkę na kanapę. Następnie się zwyczajnie rozjebał, wsuwając ręce pod głowę i czekając aż wygrzebie to o co prosił, ale ułożył się też tak, żeby ją móc normalnie widzieć przez otwarte drzwi do pokoju. Kiedy szli do jej mieszkania, jakiś dowcipniś obwiesił sobie jemiołą lokal, reklamując ją jako zaczarowaną i wiecznie żywą, prawdziwą okazję, którą należało już kupić w przygotowaniu na święta i teraz Burke mimowolnie zastanawiał się, że w sumie stracili okazję, mógł ją złapać i pocałować podczas spaceru, zwalając to oczywiście na jemiołę, ale wywołując sensację bo jak to baba z babą.
Nie miał nic do panującego wewnątrz bałaganu, pewnie dlatego że sam nie należał do najporządniejszych ludzi. Dyscyplina jaka panowała w rodzinnym domu została rozluźniona w momencie, kiedy poszedł na swoje. Samotność sprzyjała nieporządkowi, ale wciąż był to jego nieporządek i w nim odnajdywał się wręcz perfekcyjnie. Czasem pewnie aż dziw mógł brać człowieka, jeśli się chociaż odrobinę zastanowił nad osobą Zacharego, że ktoś taki był w stanie wspiąć się na takie wyżyny dyscypliny i koncentracji, że opanował umiejętność łamania klątw. Czegoś, co należało z uwagą rozpracować i rozłożyć na części pierwsze i nie można było wskakiwać w to głową w przód.
- No dobra, sprawdzimy. Nie zastanawiałem się trochę nad tym? Wydawało mi się, że buty leżały okej, ale może je też zmienił ten skurwysyn?
czy mi sie stoopa zmniejszyła
Tak