Theon wiedział coś niecoś na temat podkradania rzeczy siostrze i potencjalnych konsekwencji takich działań. Choć od dawna już on i Geraldine mieszkali osobno, pozostawało całkiem sporo wspomnień, które przywołane mogłyby raz a porządnie wytłumaczyć Ollivanderowi dlaczego pewnych rzeczy lepiej jest jednak unikać. No ale, że na ten temat nic nie wiedział, to i mówić też nie było o czym.
Inaczej niż w przypadku syreny i różdżki.
- Nie jestem do końca pewien, ale możliwe, że zachowała ją sobie na pamiątkę. - wzruszył ramionami. Strata różdżki co prawda trochę bolała, a całe to spotkanie z syreną nie zaliczało się do najprzyjemniejszych, ale przecież nie będzie się z tego powodu nad sobą użalać. Dużo lepszym wyjściem wydawała się próba obrócenia tego w żart. Może z biegiem czasu zacznie on nawet Traversa bawić? Nadzieja w końcu umiera ostatnia. - Jeśli nie stanowiło to elementu jakiś dziwnych zalotów, to niestety, ale wydaje mi się, że za moją historię byliby skłonni zapłacić więcej w Czarownicy czy jakimś innym czasopiśmie.
Tak tylko strzelał, bo i nigdy nie miał okazji sprzedać własnej historii. Ani też napisać artykułu do jakiejkolwiek gazety. W zasadzie, to z gazetami miał tyle styczności, że czasem jakaś trafiła w jego ręce. Raczej przypadkiem niż celowo. A i w takich momentach ograniczał się do przeczytania pierwszej strony, zainteresowania się jakimiś krzyżówkami czy innymi rebusami bądź wykreślankami. Cokolwiek dorzucone było dla rozrywki.
- Jakoś to przeżyje. - tymi słowy zareagował na Fergusowe przykro mi z powodu straty. Padło to z jego ust trochę tak po to, żeby cokolwiek powiedzieć. Czułby się chyba trochę tak nieswojo, gdyby to zignorował.
Kiwnął głową, kiedy ten zakomunikował mu, że wpadł mu do głowy jakiś pomysł dotyczący różdżki. Nie zatrzymywał Fergusa, cierpliwie czekając na jego powrót. Napił się ponownie kawy, korzystając z tego, że kubek znajdywał się nadal w jego dłoniach. Naczynie zdecydowanie zbyt szybko traciło swoje ciepło. Zbyt szybko też znikała jego zawartość.
Stanie w jednym miejscu niekoniecznie pasowało do Theona, dlatego też podczas tych kilku minut, zaczął zwiedzać sklep. Tę jego część, która była przeznaczona dla klientów. Niewiele z tego ogarniał. Nie bardzo wiedział co z czym połączyć. Różdżki to nie bajka Traversa. Mógł natomiast na spokojnie policzyć kartony znajdujące się na każdym regale, ignorując zarazem ich opisy.
I to też robił, kiedy Fergus wrócił.
Oczywiście z miejsca zainteresował się umieszczonymi na ladzie różdżkami. Uważnie się im przyjrzał, wysłuchał tego, co na temat każdej z nich miał do powiedzenia. Zajęło mu to chwilę, ale wreszcie sięgnął w kierunku pierwszej z różdżek. Zdecydował się na grab, który zaczął obracać w dłoni, sprawdzać jak leży, na ile jest wygodna.
- Zobaczmy... - chwilę zastanawiał się nad wyborem odpowiedniego zaklęcia. Czegoś przydatnego, a zarazem nadającego się do tego, aby przetestować nim różdżkę w sklepie. Nie chciał przecież wywołać tym sposobem większego zamieszania. - Accio - zdecydował się wreszcie na przywołanie jednego z pudełek, znajdujących się na pobliskim regale. Efekt niestety daleki był od zamierzonego. Tyle dobrego (albo i niekoniecznie), że nie żaden. Pudełko podskoczyło, zsunęła się z niego pokrywka. I na tym koniec. Przepraszające spojrzenie posłał w kierunku Fergusa, sięgając po kolejną. I tutaj jednak nie można mówić o sukcesie. Albo o czymś, co sukces mogło chociażby przypominać. Pudełko nawet nie drgnęło. Nieco inaczej wszystko wyglądało przy różdżce trzeciej. Pudełko wreszcie opuściło regał, nawet blisko było dotarcia do Theona, ale ostatecznie wylądowało u jego stóp. I pomyśleć, że z translokacją nigdy dotąd nie miał problemu. - Czuje się jak kompletny antytalent. - skomentował całą tą sytuacje. Nie schylił się jednak po pudełko. Zamiast tego zdecydował się podnieść je przy pomocy czwartej różdżki.
Niestety, to również niekoniecznie mu się udało.
- Hikora zdaje się być najbliższa temu czego szukam, ale... - czy musiał dodawać coś więcej? Efekt mówił sam za siebie. Współpraca była względnie poprawna, ale od ideału nadal daleka. - ...chyba nie jestem pewien czy to faktycznie jest to. - z tymi słowy schylił się po pudełko. Z zainteresowaniem rzucił okiem na to, co do nich przywędrowało. O czymś takim chyba jeszcze nie słyszał. - Kolce białego rzecznego potwora? - zapytał, wręczając pudełko Fergusowi. W oparciu o opis można było potwierdzić rdzeń oraz poznać drewno. Drzewo różane. Średnio sztywna, niezbyt długa. Elegancka.
Skąd tego rodzaju różdżka u Ollivanderów? Ciekawość nie została zaspokojona, ale też Theon nie drążył. Pozwolił, żeby Ollivander odłożył pudełko na właściwe miejsce. Następnie wrócili do właściwego tematu, a sam Theon dokonał zakupu. Padło na dokładnie taką samą różdżkę jak ta, którą utracił w wyniku swojego spotkania z syreną.