• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [14.09.72] O czym szepcze nasze Limbo?

[14.09.72] O czym szepcze nasze Limbo?
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#2
27.01.2026, 22:52  ✶  
Gdy była młodsza, tęsknie śniła za miejscem jak to. Za zmętniałą ciszą zebraną pod zasłoną, przez którą nie mogła przedostać się gwałtowniejsza emocja. Za końcem, ucieczką, bezbarwnym niczym pożerającym całą jej gwałtowność, gniew i strach. Przez wiele lat Helloise wierzyła, że obudzenie się w Limbo byłoby rozwiązaniem wszystkich jej problemów.
Tego wieczora, nim umarła, na nieskończenie krótki i gęsty moment była lasem. Chrząszczem wspinającym się w górę chropowatego pnia, sokiem szumiącym w żyłkach liści, splątanym korzeniem smakującym ziemię, promieniem słońca zaglądającym w serce kwiatu, zimną kroplą rosy toczącą się po źdźble, bystrooką łanią mknącą przez gęstwinę. A potem skoncentrowany moment zniknął, pozostawiając znajome uczucie wyzwalającego rozproszenia. Duch Helloise często opuszczał ciało, aby wędrować przez Knieję i przez Dolinę. Przez eksterioryzację czarownica wiedziała, jak to jest pozbyć się cielesnych ograniczeń, jak lekki i swobodny może być człowiek.
Po tym ostatnim rozproszeniu czekało już tylko to nic, o którym dawniej marzyła. Obudziła się po zielonej stronie Limbo, wśród dzikiej i gęstej roślinności niedopasowanej do krajobrazu rzecznego nadbrzeża.
Helloise od razu odczuła, że coś jej zabrano. Nic dawno temu przestało wpisywać się w jej smaki.
Pojaśniało jej w głowie, myśli były oczyszczone, przejrzyste, niemal ostre na oszlifowanych krawędziach. Nie pamiętała takiej jasności, a może nigdy jej nie poznała. Podniosła się do siadu, pociągnęła palcami po białych nogach. Skóra była gładka, aksamitna, bez blizn i bez tekstury, ręka sunęła po niej jak po szkliwionej porcelanie. Jasne włosy skręcały się w jedwabiste pukle loków, miękkie i zdefiniowane, nieprzypominające zwyczajowej spuszonej, skołtunionej plątaniny.
Kobieta rozejrzała się po tym, co najbliżej niej. Chcąc poznać lepiej to nowe, wysupłała spomiędzy gęstych krzewów idealnie okrągłą jagódkę. Przyjrzała się jej, obróciła owoc w palcach. Nie miał skazy. Włożyła go między zęby, rozgryzła — zimny sok był bezbarwny, nie poczuła smaku, a jedynie rozlewający się w ustach chłód. Nie sprawiło jej przyjemności muskanie placami kształtnych, zielonych listeczków porastających ziemię Limbo. Wszystko dookoła było zgaszone, wygładzone, stonowane. Pustka wewnątrz i na zewnątrz uwierała dyskomfortem. Czarownica nie potrafiła odeprzeć poczucia, że coś straciła.
Wstała i ruszyła ku rzece. Pozwoliła, aby ją wiodła wstęga matowej wody przez tę wyblakłą, przepastną krainę niczego, gdzie nawet woda wydawała się bez życia. Baczyła, aby ani kropla nie sięgnęła jej stóp. Rzeka budziła w niej niepokój. Szła z jej prądem, szła, a kraina nie kończyła się, nie zmieniał się układ krajobrazu. Nie czuła się tu zagubiona, nie czuła potrzeby uciekać (gdzie miałaby uciekać?), a jednak spacer napełniał ją smutkiem.
Z nurtem rzeki płynęło blade ciało mężczyzny, wzdłuż tego nurtu snuła się za nim brzegiem i ona, i długo obserwowała w ciszy uśmiechniętego Louvaina. Nie rozumiała, dlaczego wydaje się tak zadowolony.
— Tutaj jesteś szczęśliwy? — zapytała w końcu, niepewna, czy zostanie usłyszana. Limbo kradło jej głos. Pozwalało powiedzieć słowo raz tylko, po czym wchłaniało łapczywie dźwięk, nie pozwalając mu wrócić żadnym echem.
Oczekiwanie na odpowiedź Lestrange'a było puste i bezczynne. Nie było w nim oddechu ani zniecierpliwionego bicia serca. W Limbo nie było nic.
Patrząc na Louvaina, pamiętała niewyjaśniony gniew i strach, choć nie czuła już nic z tych emocji. Nie przypomniała sobie od razu, skąd się tu wzięli. Gdy próbowała cofnąć się poza moment przebudzenia, natrafiała na cienką mleczną zasłonę, za którą rozwijał się teatr cieni. Po drugiej stronie końca widziała wśród czarnych aktorów sylwetkę tego człowieka, i widziała potwory. Obchodziła zasłonę jak znudzony, rozespany kot i wracała nad rzekę. W Limbo nie czuła już ciekawości, która kazałaby ją zerwać.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (563), Louvain Lestrange (1667)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.72] O czym szepcze nasze Limbo? - przez Louvain Lestrange - 13.01.2026, 00:20
RE: [14.09.72] O czym szepcze nasze Limbo? - przez Helloise Rowle - 27.01.2026, 22:52
RE: [14.09.72] O czym geje nasze Limbo? - przez Louvain Lestrange - 01.03.2026, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa