29.01.2026, 09:39 ✶
Czy gdyby ją złapał i tak po prostu pocałował pod jemiołą, to by była zadowolona? Ciężko stwierdzić, bo przecież z jednej strony całowali się nie raz i nie dwa, ale z drugiej jak to: baba z babą? Zwłaszcza że przecież ludzie ją tu kojarzyli, a jego pod tą postacią już niekoniecznie. Skomentowała tylko, że żadna jemioła nie musi być zaczarowana, żeby działała, a poza tym to pasożyt i nie rozumie, czemu ludzie się pod nią ślinią. Ale kłamała: rozumiała doskonale, bo mogła pozować na kogoś, kogo to nie obchodziło, ale w głębi duszy była bardzo miękka i sama marzyła o czymś takim. Być może nie była delikatną romantyczką, jednak gdzieś te nuty romantyzmu pozostawały w jej duszy.
- Nie w czerwieni też jesteś - uśmiechnęła się do siebie pod nosem, lecz nie skomentowała dokładniej, co miała na myśli. Zamiast tego wyciągnęła czerwoną sukienkę, która wisiała na wieszaku, i ostrożnie przewiesiła ją przez przedramię. Następnie ze zmarszczonymi brwiami zaczęła przebierać w butach. Hm... - Czarne będą chyba najlepsze, są uniwersalne.
No i nie lubiła ich, bo były niewygodne, więc nie będzie za nimi tęsknić, jeśli Zack je rozwali. Tak uzbrojona w ciuchy przeszła te kilka kroków do salonu.
- Ściągaj ciuchy, idziemy na podbój pubów. Ja też się przebiorę - ona z kolei wolała klasyczną małą czarną, odpowiednio krótką, by podkreślić jej długie nogi, ale na tyle długą, żeby móc swobodnie wchodzić po schodach bez konieczności zasłaniania tyłka torebką. Bez krępacji ściągnęła sweter, a potem zrzuciła spodnie. Sama nie wiedziała, co myśleć o ich relacji. Kochankowie? Para? Zakochani i będący na wyłączność? Nie miała pojęcia, nie chciała też naciskać na mężczyznę, bo wiedziała, że dużo przeżył. Dopiero gdy te myśli dotarły do jej głowy, zaczerwieniła się lekko i odwróciła, by zniknąć z powrotem w sypialni. - Głupie pytanie, ale chodziłeś kiedyś na obcasach?
Spodziewała się jeszcze głupszej odpowiedzi. Już zapinała zamek sukienki z boku, gdy jej wzrok padł na różowe piórkowe boa, które miała z jakiegoś przyjęcia. Hmmmm....
- Nie w czerwieni też jesteś - uśmiechnęła się do siebie pod nosem, lecz nie skomentowała dokładniej, co miała na myśli. Zamiast tego wyciągnęła czerwoną sukienkę, która wisiała na wieszaku, i ostrożnie przewiesiła ją przez przedramię. Następnie ze zmarszczonymi brwiami zaczęła przebierać w butach. Hm... - Czarne będą chyba najlepsze, są uniwersalne.
No i nie lubiła ich, bo były niewygodne, więc nie będzie za nimi tęsknić, jeśli Zack je rozwali. Tak uzbrojona w ciuchy przeszła te kilka kroków do salonu.
- Ściągaj ciuchy, idziemy na podbój pubów. Ja też się przebiorę - ona z kolei wolała klasyczną małą czarną, odpowiednio krótką, by podkreślić jej długie nogi, ale na tyle długą, żeby móc swobodnie wchodzić po schodach bez konieczności zasłaniania tyłka torebką. Bez krępacji ściągnęła sweter, a potem zrzuciła spodnie. Sama nie wiedziała, co myśleć o ich relacji. Kochankowie? Para? Zakochani i będący na wyłączność? Nie miała pojęcia, nie chciała też naciskać na mężczyznę, bo wiedziała, że dużo przeżył. Dopiero gdy te myśli dotarły do jej głowy, zaczerwieniła się lekko i odwróciła, by zniknąć z powrotem w sypialni. - Głupie pytanie, ale chodziłeś kiedyś na obcasach?
Spodziewała się jeszcze głupszej odpowiedzi. Już zapinała zamek sukienki z boku, gdy jej wzrok padł na różowe piórkowe boa, które miała z jakiegoś przyjęcia. Hmmmm....