08.03.2023, 18:48 ✶
Musiały wiedzieć, jak poruszać się w społeczeństwie rodzin czystokrwistych już od małego, więc wszystkie te labirynty kłamstw i sieci intryg, pomimo młodego wieku i braku doświadczenia praktycznego, były im znane teoretycznie. Kolejny z powodów, przez który Cyna nie lubiła ludzi z każdym miesiącem coraz mocniej. Bo jak zbudować coś prawdziwego w świecie pełnym obłudy i masek? Odwzajemniła jej uśmiech. Z Victorią często było tak, że wcale nie musiały mówić czegoś na głos, aby się zrozumieć, bo podobnie, jak ich wygląd to i ich charaktery się przecież uzupełniały. A Profesor Slughorn z pewnością im nie odmówi, zważywszy na przynależność do jego klubu i doskonałe wyniki w eliksirach,
Duch był podejrzliwy i poniekąd wcale się nie dziwiła, bo co ona pomyślałaby sobie, będąc na miejscu martwej i niezbyt urodziwej dziewczyny, która była ofiarą prześladowań ze strony innych? Bezsensownych oczywiście, bo ludzie, zamiast skupiać się na własnym życiu, woleli tkwić w problemach innych i ciągle oceniać. Wtedy też dostrzegła spojrzenie zza okularów, które kierowało się na emblemat węża. Czy Marta nie robiła tego samego?
- Naprawdę tak uważam! Masz bystre oczy, a co jest piękniejszego, niż inteligencja u kobiet? Tori ma rację, mogłaś ich pluć tymi wypracowaniami, banda idiotów. - odpowiedziała jeszcze ze wzruszeniem ramion Cynthia, odrobinę oburzona takim zachowaniem ze strony uczniów Hogwartu. Oczywiście wiedziała, że w każdym roczniku zdarzały się historie znęcania nad innymi, ale co jeśli zaszły one w przypadku okularnicy zbyt daleko i stały się przyczyną jej śmierci?
Chociaż korciło ją zerknięcie na czarnowłosą, nie odwracała uwagi od lewitującej zjawy. A Marta wciąż była niezbyt ufna, chociaż jej policzki zakrył ciemnoszary rumieniec. Jej kitki kołysały się pod wpływem ruchów głowy, a ona palcem przesunęła po niegdyś brązowych kosmykach. A więc najsłabszym punktem dziewczyny był jej wygląd. Słowa Ślizgonki wyrwały ją z zamyślenia i przytaknęła z zainteresowaniem, obdarzając ją krótkim spojrzeniem stalowoniebieskich tęczówek.
Olivia.
Flintówna ściągnęła brwi, obserwując reakcję Jęczącej Marty na wypowiadane przez siebie słowa i jednocześnie przeszła ją fala zaniepokojenia, że zniknie ona znów w szkolnych rurach, wędrując nie wiadomo gdzie. Skoro łazienki były jej ulubionym miejscem, to musiała albo w takowej umrzeć, albo spędzać dużo czasu za życia, mieć więź emocjonalną. Może chodziła tu z przyjaciółką? Bo przecież dziewczyny zawsze chodziły parami.
- To bardzo ładna łazienka, chyba największa ze szkolnych, nie licząc tej dla prefektów. I pewnie znasz wszystkie sekrety i plotki! Jaka Ty jesteś sprytna, Marto. - zauważyła, rozglądając się dookoła i stawiając leniwie kroki w stronę Kabiny, w której aktualnie tkwił duch. Stanęła jednak kroczek wcześniej, nie chcąc jej strofować, bo wciąż zawodziła. Trudno określić, czy w złości, czy w jakieś tęsknocie za opuszczaniem zamku.- Mam nadzieję, że Olivia dostała za swoje za dokuczanie Ci.
- Oliwia Hornby! Była moją koleżanką, a potem zaczęła dokuczać mi, że mam takie brzydkie okulary! Zamykałam się tutaj przez nią w tej kabinie. Gdy jeszcze mogłam opuszczać zamek, udało mi się nawet pojawić na weselu jej brata, co naprawdę nią wstrząsnęło! - odpowiedział duch, przeciągając poszczególne sylaby i wychylając głowę przez drzwi kabiny, spojrzała najpierw na stojącą bliżej Cynthię, a później na Victorię odrobinę przychylniej, chociaż wciąż dostrzec można było jakieś ślady nieufności. - Dlaczego interesuje was Olivia? Wam też ktoś tak dokucza? Zamykacie się w łazienkach?
Duch był podejrzliwy i poniekąd wcale się nie dziwiła, bo co ona pomyślałaby sobie, będąc na miejscu martwej i niezbyt urodziwej dziewczyny, która była ofiarą prześladowań ze strony innych? Bezsensownych oczywiście, bo ludzie, zamiast skupiać się na własnym życiu, woleli tkwić w problemach innych i ciągle oceniać. Wtedy też dostrzegła spojrzenie zza okularów, które kierowało się na emblemat węża. Czy Marta nie robiła tego samego?
- Naprawdę tak uważam! Masz bystre oczy, a co jest piękniejszego, niż inteligencja u kobiet? Tori ma rację, mogłaś ich pluć tymi wypracowaniami, banda idiotów. - odpowiedziała jeszcze ze wzruszeniem ramion Cynthia, odrobinę oburzona takim zachowaniem ze strony uczniów Hogwartu. Oczywiście wiedziała, że w każdym roczniku zdarzały się historie znęcania nad innymi, ale co jeśli zaszły one w przypadku okularnicy zbyt daleko i stały się przyczyną jej śmierci?
Chociaż korciło ją zerknięcie na czarnowłosą, nie odwracała uwagi od lewitującej zjawy. A Marta wciąż była niezbyt ufna, chociaż jej policzki zakrył ciemnoszary rumieniec. Jej kitki kołysały się pod wpływem ruchów głowy, a ona palcem przesunęła po niegdyś brązowych kosmykach. A więc najsłabszym punktem dziewczyny był jej wygląd. Słowa Ślizgonki wyrwały ją z zamyślenia i przytaknęła z zainteresowaniem, obdarzając ją krótkim spojrzeniem stalowoniebieskich tęczówek.
Olivia.
Flintówna ściągnęła brwi, obserwując reakcję Jęczącej Marty na wypowiadane przez siebie słowa i jednocześnie przeszła ją fala zaniepokojenia, że zniknie ona znów w szkolnych rurach, wędrując nie wiadomo gdzie. Skoro łazienki były jej ulubionym miejscem, to musiała albo w takowej umrzeć, albo spędzać dużo czasu za życia, mieć więź emocjonalną. Może chodziła tu z przyjaciółką? Bo przecież dziewczyny zawsze chodziły parami.
- To bardzo ładna łazienka, chyba największa ze szkolnych, nie licząc tej dla prefektów. I pewnie znasz wszystkie sekrety i plotki! Jaka Ty jesteś sprytna, Marto. - zauważyła, rozglądając się dookoła i stawiając leniwie kroki w stronę Kabiny, w której aktualnie tkwił duch. Stanęła jednak kroczek wcześniej, nie chcąc jej strofować, bo wciąż zawodziła. Trudno określić, czy w złości, czy w jakieś tęsknocie za opuszczaniem zamku.- Mam nadzieję, że Olivia dostała za swoje za dokuczanie Ci.
- Oliwia Hornby! Była moją koleżanką, a potem zaczęła dokuczać mi, że mam takie brzydkie okulary! Zamykałam się tutaj przez nią w tej kabinie. Gdy jeszcze mogłam opuszczać zamek, udało mi się nawet pojawić na weselu jej brata, co naprawdę nią wstrząsnęło! - odpowiedział duch, przeciągając poszczególne sylaby i wychylając głowę przez drzwi kabiny, spojrzała najpierw na stojącą bliżej Cynthię, a później na Victorię odrobinę przychylniej, chociaż wciąż dostrzec można było jakieś ślady nieufności. - Dlaczego interesuje was Olivia? Wam też ktoś tak dokucza? Zamykacie się w łazienkach?