– Ale w końcu określiłaś pewien zakres czasu i właśnie taki, a nie inny – dla Victorii znaczyło to tyle, że właśnie te półtorej miesiąca temu Brenna się tak faktycznie zorientowała co do swoich uczuć i zdecydowała, że chciałaby być może czegoś więcej.
– Może – przyznała i uśmiechnęła się trochę smutno. – Może się kiedyś uda. Ten trzeci raz nie będzie już wymuszony przez moją rodzinę, więc na pewno nie będzie gorzej – a przynajmniej chciała w to wierzyć, że gdy sama będzie mogła podjąć swoje decyzje, to pójdzie to lepiej. – A jak się nie uda, to zawsze mam swoje koty – chociaż rodzinę chciała założyć… ale to też nie tak, że to było jej jakieś wielkie marzenie, które niespełnione sprawi, że będzie się w swoim życiu czuła gorsza, czy coś w ten deseń – nie.
– Nie, nie prosił – roześmiała się na tę insynuację, jakoś nie umiała go sobie wyobrazić mówiącego, by czegoś tam nie mówić jego matce. Z drugiej strony w jej obecności niczego nie przeskrobał, ani nie kombinował niczego, co mogłoby się nie spodobać mamie.
– Ja nic nie wiem ponad to, co jest napisane na tym liście gończym, czyli w sumie to niewiele – bo było tam podane, że Stanley jest poszukiwany w sprawie związanej z Beltane, czyli że… co niby? Wiedziała, że był u Moody, a potem od niej wyszedł – nikt go wtedy nie próbował łapać, nie gonił, a potem się więcej nie pojawił w Ministerstwie. Dlatego przez dłuższy czas zakładała, że szukają go dlatego, że zniknął, a może mieć jakieś ważne informacje, a nie dlatego, że zrobił tam coś okropnego. Później nie była tego już taka pewna, gdy dotarło do niej, że Borgin celowo się ukrywa i ani myśli wracać. – Ty coś wiesz? – sądząc po reakcji Brenny – owszem, wiedziała. I na tym etapie Victoria już nie miała siły się nawet dziwić, że Longbottom znowu wie coś więcej.
– Ja niestety wiem o sprawie arcykapłanki niewiele. Ale mogę podpytać Primrose, bo chyba ma do niej dostęp w Lecznicy Dusz? – ale czy faktycznie miała? Nie wiedziała. Nie zajmowała się też sprawą Stonehenge po Lithcie, więc znała głównie plotki na ten temat. – Ale nie dziwi mnie, że ona może wiedzieć więcej. W końcu to ona wyciągnęła Atreusa z Limbo… czy jak to nazwać.