06.02.2026, 02:40 ✶
Gdyby nie lata szkolenia z zakresu "zachowywanie kamiennej w twarzy w każdym absurdalnym momencie" spontanicznie organizowanej w najmniej spodziewanych momentach przez jego pacjentów, rodzinę, a także życie tak ogólnie, Basilius zapewne by nie wytrzymał i zaśmiał się nerwowo na kolejne pytanie Lyssy. Bo to wszystko było już tak absurdalne. Pożar, chaos, a teraz płaczącą młoda czarownica, którą próbował uspokoić, zapewnieniem, że to wcale nie była krew, tylko po to aby najwyraźniej zaniepokoić ją jeszcze bardziej. Chociaż... Może nie powinien jej się zbytnio dziwić. W końcu ogólna sytuacja była naprawdę bardzo nerwowa.
– Nie, nie, oczywiście że nie. Chodziło mi o to, że... – Z drugiej strony jeśli patrzeć na to w kategorii co się łatwiej spierze, to rzeczywiście dziwna, czerwona ciecz, która nie była krwią, mogła być uznana za coś gorszego. Oczywiście nie zamierzał podzielić się z nikim takimi przemyśleniami. – Cokolwiek to jest, to na pewno nie jest to krew i na pewno da się to sprać. Zaraz poszukam dla pani eliksiru, który może pomóc. Proszę mi tylko powiedzieć. Odczuwa pani jakiś dyskomfort? Czy kolor po prostu jest i nie chce zejść?
Zanim jednak zaczął grzebać w torbie, przeniósł spojrzenie na Lanę, której kaszel zdecydowanie był poważniejszy, niż nieznośny, czerwony barwnik. Zamiast więc szukać eliksiru, podszedł do Dolohov i przyjrzał jej się dokładniej.
– Rozumiem i kiedy to było? Muszę panią zbadać – powiedział, w głowie już rozważając o co mogło chodzić. No więc dym najwyraźniej potrafił szkodzić zdrowiu w większym stopniu, niż wcześniej zakładał. Świetnie. Na pewno jego własne płuca i ogólny stan zdrowia mi za to podziękują, ale to był problem na jutro. – Odczuwa pani ból w płucach? Jeszcze jakieś objawy?
– Nie, nie, oczywiście że nie. Chodziło mi o to, że... – Z drugiej strony jeśli patrzeć na to w kategorii co się łatwiej spierze, to rzeczywiście dziwna, czerwona ciecz, która nie była krwią, mogła być uznana za coś gorszego. Oczywiście nie zamierzał podzielić się z nikim takimi przemyśleniami. – Cokolwiek to jest, to na pewno nie jest to krew i na pewno da się to sprać. Zaraz poszukam dla pani eliksiru, który może pomóc. Proszę mi tylko powiedzieć. Odczuwa pani jakiś dyskomfort? Czy kolor po prostu jest i nie chce zejść?
Zanim jednak zaczął grzebać w torbie, przeniósł spojrzenie na Lanę, której kaszel zdecydowanie był poważniejszy, niż nieznośny, czerwony barwnik. Zamiast więc szukać eliksiru, podszedł do Dolohov i przyjrzał jej się dokładniej.
– Rozumiem i kiedy to było? Muszę panią zbadać – powiedział, w głowie już rozważając o co mogło chodzić. No więc dym najwyraźniej potrafił szkodzić zdrowiu w większym stopniu, niż wcześniej zakładał. Świetnie. Na pewno jego własne płuca i ogólny stan zdrowia mi za to podziękują, ale to był problem na jutro. – Odczuwa pani ból w płucach? Jeszcze jakieś objawy?