06.02.2026, 04:06 ✶
– Hm... Wiesz, w najgorszym wypadku jeśli się pomodlisz zbyt mocno w twoich drzwiach stanie jakaś dewotka, w najlepszym będziesz mieć ponownie swoje mieszkanie – powiedział pół żartem, pół serio, a potem z jego twarzy zniknęły jakiekolwiek ślady wesołości.
Ostatni raz brała eliksir cztery miesiące
temu.
Eliksir, który wchłaniał część niesfornych tkanek, wrednie porastających ich serca, tak aby organ miał możliwość swobodnego pompowania krwi.
Eliksir który zapobiegał sytuacji, w której jej życie mogło zakończyć się przedwcześnie.
Eliksir, który, chociaż każdy przypadek był inny, najbezpieczniej było brać przynajmniej co trzy miesiące.
A Astoria nie brała go od czterech.
W swoim życiu Basilius miał tę zasadę, że okazywał swój bardziej złośliwy aspekt okazywania troski, tylko rodzinie i bliskim przyjaciołom, a chociaż naprawdę lubił Astorię, to nie wypadało mu raczej wypowiedzieć na głos tych wszystkich złośliwych komentarzy, które właśnie pojawiły się w głowie Prewetta
.
Zamiast tego po prostu zbadał czarownicę na spokojnie po czym spisał to czego potrzebował w swoim notesie. Kaszel był... Nie chciał powiedzieć, że mało problematyczny, bo to zdecydowanie był problem, ale zakładał, że, podobnie jak u innych domowe metody będą w stanie jej pomóc.
Odsunął się od biurka, podszedł do jednej z gablotek po czym usiadł ponownie przed swoją pacjentką, wręczając jej doskonale znany im obojgu eliksir na włochatość serca.
– Dlaczego go nie brałaś? – spytał cicho, próbując jakkolwiek zrozumieć co musiało się wydarzyć. Sam czasem miał dni, gdy czuł się naprawdę paskudnie chociaż brał eliksir regularnie. Wiedział jednak, że z każdym kolejnym tygodniem pomiędzy dawkami, szansa że będzie więcej gorszych dni jedynie wzrastała... Czemu więc sobie to robiła?
Ostatni raz brała eliksir cztery miesiące
temu.
Eliksir, który wchłaniał część niesfornych tkanek, wrednie porastających ich serca, tak aby organ miał możliwość swobodnego pompowania krwi.
Eliksir który zapobiegał sytuacji, w której jej życie mogło zakończyć się przedwcześnie.
Eliksir, który, chociaż każdy przypadek był inny, najbezpieczniej było brać przynajmniej co trzy miesiące.
A Astoria nie brała go od czterech.
W swoim życiu Basilius miał tę zasadę, że okazywał swój bardziej złośliwy aspekt okazywania troski, tylko rodzinie i bliskim przyjaciołom, a chociaż naprawdę lubił Astorię, to nie wypadało mu raczej wypowiedzieć na głos tych wszystkich złośliwych komentarzy, które właśnie pojawiły się w głowie Prewetta
.
Zamiast tego po prostu zbadał czarownicę na spokojnie po czym spisał to czego potrzebował w swoim notesie. Kaszel był... Nie chciał powiedzieć, że mało problematyczny, bo to zdecydowanie był problem, ale zakładał, że, podobnie jak u innych domowe metody będą w stanie jej pomóc.
Odsunął się od biurka, podszedł do jednej z gablotek po czym usiadł ponownie przed swoją pacjentką, wręczając jej doskonale znany im obojgu eliksir na włochatość serca.
– Dlaczego go nie brałaś? – spytał cicho, próbując jakkolwiek zrozumieć co musiało się wydarzyć. Sam czasem miał dni, gdy czuł się naprawdę paskudnie chociaż brał eliksir regularnie. Wiedział jednak, że z każdym kolejnym tygodniem pomiędzy dawkami, szansa że będzie więcej gorszych dni jedynie wzrastała... Czemu więc sobie to robiła?