• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box?

[28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box?
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#9
07.02.2026, 09:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2026, 11:14 przez Ceolsige Burke. Powód edycji: Dopisanie po rzucie )  
Powolnym, przestudiowanym ruchem wyprostowała się na ławie, pozwalając, by purpurowy materiał jej koszuli napiął się lekko na ramionach, a złota brosza w kształcie kłosów złapała refleks migoczącej świecy. NA pytanie Woody'ego skinęła uprzejmie głową puszczając kolejny dymek z ust.

— Ależ oczywiście, Panie Tarpaulin — zaczęła, a jej głos, choć niski i kojący, podszyty był tą specyficzną, ciepłą drwiną. — Przecież nie mogłabym pozbawić Pana tej odrobiny satysfakcji płynącej z siłowania się z materią. - Przechyliła lekko głowę na bok, z udawanie niewinnym uśmiechem kiedy wziął od niej szczotkę. Kilka niesfornych kosmków zsunęło się z ramienia na policzek. - Ma Pan moją wdzięczność za wybawienie palców z opresji dalszego szorowania.- Uniosła dłoń, jakby chciała sprawdzić czystość paznokci. Pozorną wyniosłość pozy łagodził w gruncie rzeczy ciepły uśmiech. We wewnętrznie rzeczywiście była wdzięczna za to, że Woody oszczędzi jej dalszego szorowania i szarpania się z zamkiem. Odczucie, któremu dość swobodnie pozwoliła wpływać na grymas i uśmiech twarzy.

Gdy Woody walczył z opornym mechanizmem, Ceolsige z westchnieniem, puszczając obłoczki sięgnęła dłonią do kieszeni spódnicy. Z jej głębi wydobyła niewielkie, skórzane etui. Rozłożyła je na kolanach. Wewnątrz prezentował się zestaw lśniących, niewielkich, eleganckich narzędzi, którym światło piwnicy nadawało dziwnie tajemniczy blask.

Szczek metalu sprawił, że podniosła wzrok ponownie na właściciela. Jego Voilà od razu spotkało się z łaskawym skinieniem głowy. Ruch ten spowodował, że kolejny z jasnych kosmyków jej włosów zsunął się z ramienia, kładąc się jasną kreską na bladym policzku. Nie odgarnęła go jednak. Zamiast tego wzniosła delikatnie dłonie. Wyprostowane palce jej prawej dłoni spoczęły na wnętrzu lewej, wybijając kilka rytmicznych, dystyngowanych oklasków. Pozornie wyniosły gest, którym publiczność, w osobie Ceolsige, nagrodziła sztukmistrza. Gest stojący w złośliwym kontraście do uprzejmego i ciepłego uśmiechu, a także błysku powracającej ekscytacji zagadką.

— Wyśmienicie. Pańska krzepa, jak zwykle, okazuje się być najbardziej niezawodnym kluczem na Nokturnie — skwitowała, puszczając w stronę sufitu gęste kółko szarego dymu.

Przygryzła mocniej ustnik dębowej fajki i nachyliła się nad odsłoniętym mechanizmem. Ustawiła obok etui. Jej wzrok stał się zimny i analityczny, całkowicie skupiony na miedzianych ryglach, które teraz miała na wyciągnięcie ręki.

Rzucam na wiedza o świecie ◉◉◉◉○ w celu przekonania mechanizmu skrzyni do współpracy. Łaskotam mechanizm narzędziami i uspokajam skupionym, acz zadowolonym uśmiechem.

Rzut PO 1d100 - 100
Krytyczny sukces!


Przewagi: złodziejstwo, tworzenie mechanizmów

Dym z jej fajki przestał układać się w leniwe kółka, a zaczął snuć gęstą, nieprzerwaną wstęgą, gdy Ceolsige całkowicie zatopiła się w pracy. W świetle świecy wyglądała teraz mniej jak bywalczyni salonów, a bardziej jak skupiony zegarmistrz. Obraz jaki sobą przedstawiała łamiąc lub okazjonalnie zakładając mechaniczne zabezpieczenia. Jej dłonie, uzbrojone w precyzyjne narzędzia, poruszały się z oszczędną elegancją. Badała wnętrze mechanizmu, które dla laika byłoby jedynie plątaniną miedzi i żelaza.

Delikatny uśmiech satysfakcji wypłynął na jej usta, gdy jej początkowe podejrzenia okazały się prawdziwe. Sięgnęła po wąskie szczypce, wprowadzając je w głąb mechanizmu. Po chwili wycofała narzędzie, trzymając w jego szczękach maleńką, skorodowaną śrubkę. Obejrzała ją pod światło, marszcząc lekko nos.

— Tradycyjnie popsute... — mruknęła cicho do siebie, z nutą politowania dla dawnego rzemieślnika, odkładając element na ławę obok etui.

Wróciła do pracy. Upewniła się, że zabezpieczeni pułapki jest na miejscu. Dziwna, niewielka konstrukcja, metalowych rurek i przegubów schowana była tuż nad mechanizmami rygla. Znalazła odpowiednią dźwigienkę pośród kilku podobnych. Drobny ruch nadgarstka i rozległo się satysfakcjonujące, wyraźne klik. Paserka kiwnęła głową z uznaniem i płynnie przeszła do prawej strony. Tu jednak rytm jej pracy został zaburzony.

Jej brwi ściągnęły się gwałtownie, tworząc głęboką bruzdę na czole. Dym z fajki urwał się na moment. Coś wewnątrz nie układało się w logiczną całość. Ponownie szczypcami wydobyła luźną śrubkę. Tuż poniżej mechanizmu leżała luźna zębatka, która odpadła gdzieś od rygla powyżej. Analizując mechanizm zauważyła, że właśnie to uszkodzenie uchroniło Woody'ego przed uruchomieniem pułapki podczas jego wcześniejszych prób forsowania zamka-przynęty. Niestety bez tego rygiel wieka nie reagował na ruch dźwigienki zwalniającej.

Nucąc pod nosem spokojną melodię, przypominającą w rytmie jakąś dziecięcą piosenkę zaczęła naprawy. Umieściła zębatkę, zaczepiła sprężynę, dokręciła całość. Trzymając narzędzia w lewej ręce, prawą poruszyła dźwignią.

Rozległo się ciężkie, złowrogie, metaliczne szczęknięcie, które echem odbiło się po pomieszczeniu.

Wieko skrzyni zasyczało jak rozdrażniony wąż i podskoczyło gwałtownie, uwalniając się z zaczepów, ale zatrzymując po uchyleniu zaledwie na niewielką szczelinę. W tym samym momencie z wnętrza dobiegł nieprzyjemny chrzęst, jakby ktoś łamał stare kości.

Z obu mechanizmów rygli zaczęły wyłaniać się kształty, które w żadnym wypadku nie powinny się tam zmieścić. Dziwne, metaliczno-drewniane pająki o wielu odnóżach gramoliły się na zewnątrz, niosąc na grzbietach szpulki nici.

Reakcja Ceolsige była błyskawiczna i pozbawiona paniki. Gdy tylko usłyszała pęknięcie zębatki w mechanizmie po swojej stronie, nie cofnęła ręki. Zamiast tego, z zimną krwią wbiła trzymany w dłoni solidny, stalowy szpikulec prosto w obnażone tryby uwalniające pająka. Zgrzytnęło przeraźliwie. Konstrukty znieruchomiały w połowie wyjścia.

— Popsute badziewie. — syknęła z niezadowoleniem, szybko łatając szczypcami pęknięte elementy po swojej stronie. Dziwaczna konstrukcja po jej stronie pozostała uśpiona.

Drugi pająk miał więcej szczęścia. Gdzieś wewnątrz rozległ się kolejny trzask. Pająk wydostał się niemal całkowicie i z terkotem maszyny do szycia rzucił się w wir pracy. Jego odnóża migały z nienaturalną prędkością, rytmicznie uderzając o fragmenty skrzyni w ograniczonej przestrzeni. Kolejne uderzenia wytrącały go coraz bardziej z rytmu, uszkadzając stary mechanizm. Ze szpulki zaczęły spływać dziwaczne twory. Wełniane skarpety różnych rozmiarów, które zamiast opaść bezwładnie, zaczęły wić się i nadymać jak węże. Po chwili pająk znieruchomiał, jego porzucone twory tak szybko jak ruszyły w stronę odkrywców skrzyni, tak szybko bezwładnie opadły u ich stóp.

Ceolsige uniosła dłoń, gdzie na wyciągnięty kciuk zdążyła wspiąć się mała blada skarpetka. Uniosła tylko brwi. Wykrzywione w rozbawionym uśmiechu usta wypuściły idealne kółko z dymu towarzyszące cichemu prychnięciu. - Mógłby lepiej się sprawdzić w zgoła innym biznesie. - Skomentowała zdejmując z kciuka skarpetuszkę.

Gestem wskazała wieko. - W pana ręce - Usiadła następnie na ławie i zaczęła pakować etui zostawiając Woody'emu ciężkie wieko i podłogę dziwnych skarpetek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (2196), Woody Tarpaulin (1361)




Wiadomości w tym wątku
[28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Ceolsige Burke - 06.07.2025, 21:16
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Woody Tarpaulin - 16.07.2025, 09:35
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Ceolsige Burke - 20.07.2025, 18:52
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Woody Tarpaulin - 29.07.2025, 23:44
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Ceolsige Burke - 05.08.2025, 10:19
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Woody Tarpaulin - 31.08.2025, 14:36
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Ceolsige Burke - 06.09.2025, 08:56
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Woody Tarpaulin - 05.02.2026, 13:36
RE: [28.09.1970 Woody & Ceolsige] What is in the box? - przez Ceolsige Burke - 07.02.2026, 09:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa