10.02.2026, 10:48 ✶
Nigdy się nie pchał do roli, w której go obsadzono. Bo tak się urodził, bo tak nakazywała hierarchia I kolejność, która nikomu nie była potrzebna. Każdy wiedział, że Stanley byłby w tym lepszy pod każdym względem, niż on. Brakowało mu tych cech, których wymagano od Borginów i ojciec zawsze mu o tym przypominał, na tyle mocno, że nawet po jego śmierci, te słowa zdawały się odbijać echem w jego głowie w chwilach najmniej odpowiednich. Stłumił westchnienie, pozbywając się obrazu mężczyzny o surowym, złośliwym uśmiechu sprzed oczu.
- Nie mogę wchodzić z Tobą w dyskusję o kobietach, bo się na nich nie znam i przegram, zanim zacznę argumentować. – wzruszył ramionami, a w jego głosie pojawiła się nuta rozbawienia. Każda była inna, każda miała jakieś oczekiwania, a oni – jako pokorni słudzy chyba, mieli czytać w myślach i wybierać dobrze. Skomplikowane to istoty, bardziej niż dementor. – A co sprawia, że postanawiamy zostać? Skąd wiedzieć, że to osoba, dla której warto zostać?
Trudno było się z nią nie zgodzić i chociaż nie był dobry w takich rozmowach, poważne tematy zwykle zbywał żartem lub głupotą, to teraz chciał wiedzieć. Dla niego to był zawsze olbrzymi problem – zaangażować się. Pomijając to, że latał ostatnią dekadę za trzymaną w tańcu kobietą, to nigdy nie mógł dopuścić do siebie żadnej innej. Wycofywał się i stawiał granice, pokazywał tylko to, co uznawał co odpowiednie. Anthony w gruncie rzeczy robił tak, aby były po prostu zadowolone z jego zachowania, zawsze starając się być dobrze wychowanym, chociaż trzymanie języka na kłódkę nie było jego mocną stroną. Z Brenną zdawało mu się, że jest odwrotnie – zawsze wiedziała, jak rozmawiać i poruszać trudne tematy, ale trzymała dystans fizyczny. Ten łatwiejszy do pokonania.
Jej uśmiech odebrał inaczej, jakby wątpliwość w to, że zareaguje.
- Czasem takie śluby się brało po pijaku podobno,, ale to do Ciebie nie pasuje zupełnie. Nie wiem, kiedy on wróci, ale spróbuję wysłać list, żeby Cię więcej nie niepokoił. Domyślasz się, kto może rozsiewać takie niedorzeczne plotki? Może to jakaś była Atreusa? – zamilkł na chwilę, podnosząc wzrok w poszukiwaniu znajomej, męskiej sylwetki na bankiecie i chyba dostrzegł go przy koreczkach. Wrócił więc do niej wzrokiem, starając się nie wywracać oczami. – Nie zrozum mnie źle, ale on miał dużo kobiet. A kobiety bywają złośliwe i mściwe, jak są zakochane. Tak słyszałem.
Obrócił ją raz jeszcze, słysząc, że piosenka dobiegała końca, przyglądając się detalom – wirującej sukience, kołyszącym się włosom. Cóż, przynajmniej miał coś z tego balu i wiedział, że będzie to wspomnienie, do którego będzie mógł wracać. Uśmiechnął się łagodnie pod nosem, gdy puściła jego dłoń i ukłonił.
- Zaklęcie brzmi, jak dobry pomysł. Kot może by mi się przydał dla towarzystwa, często zabieram papiery do domu. Teraz jest naprawdę duży bałagan w finansach przez problemy z ubezpieczycielami i możliwością zamrożenia zadłużenia. – wyjaśnił, prostując się, nieco krzywiąc na wizję kolejnych godzin z piórem w dłoni. Nie narzekał jednak, starał się i wykonywał pracę najlepiej, jak mógł, bo zawsze był z galeonami po prostu dobry, uporządkowany. Wiedział, że może w tym departamencie osiągnąć więcej. – Asystent chyba nie zmieści się w budżecie na ten rok, ale spróbuję to zasugerować przed zaplanowaniem tego na przyszły. Ty masz zawsze dobre pomysły Brenno, dziękuje. I za taniec też.
- Nie mogę wchodzić z Tobą w dyskusję o kobietach, bo się na nich nie znam i przegram, zanim zacznę argumentować. – wzruszył ramionami, a w jego głosie pojawiła się nuta rozbawienia. Każda była inna, każda miała jakieś oczekiwania, a oni – jako pokorni słudzy chyba, mieli czytać w myślach i wybierać dobrze. Skomplikowane to istoty, bardziej niż dementor. – A co sprawia, że postanawiamy zostać? Skąd wiedzieć, że to osoba, dla której warto zostać?
Trudno było się z nią nie zgodzić i chociaż nie był dobry w takich rozmowach, poważne tematy zwykle zbywał żartem lub głupotą, to teraz chciał wiedzieć. Dla niego to był zawsze olbrzymi problem – zaangażować się. Pomijając to, że latał ostatnią dekadę za trzymaną w tańcu kobietą, to nigdy nie mógł dopuścić do siebie żadnej innej. Wycofywał się i stawiał granice, pokazywał tylko to, co uznawał co odpowiednie. Anthony w gruncie rzeczy robił tak, aby były po prostu zadowolone z jego zachowania, zawsze starając się być dobrze wychowanym, chociaż trzymanie języka na kłódkę nie było jego mocną stroną. Z Brenną zdawało mu się, że jest odwrotnie – zawsze wiedziała, jak rozmawiać i poruszać trudne tematy, ale trzymała dystans fizyczny. Ten łatwiejszy do pokonania.
Jej uśmiech odebrał inaczej, jakby wątpliwość w to, że zareaguje.
- Czasem takie śluby się brało po pijaku podobno,, ale to do Ciebie nie pasuje zupełnie. Nie wiem, kiedy on wróci, ale spróbuję wysłać list, żeby Cię więcej nie niepokoił. Domyślasz się, kto może rozsiewać takie niedorzeczne plotki? Może to jakaś była Atreusa? – zamilkł na chwilę, podnosząc wzrok w poszukiwaniu znajomej, męskiej sylwetki na bankiecie i chyba dostrzegł go przy koreczkach. Wrócił więc do niej wzrokiem, starając się nie wywracać oczami. – Nie zrozum mnie źle, ale on miał dużo kobiet. A kobiety bywają złośliwe i mściwe, jak są zakochane. Tak słyszałem.
Obrócił ją raz jeszcze, słysząc, że piosenka dobiegała końca, przyglądając się detalom – wirującej sukience, kołyszącym się włosom. Cóż, przynajmniej miał coś z tego balu i wiedział, że będzie to wspomnienie, do którego będzie mógł wracać. Uśmiechnął się łagodnie pod nosem, gdy puściła jego dłoń i ukłonił.
- Zaklęcie brzmi, jak dobry pomysł. Kot może by mi się przydał dla towarzystwa, często zabieram papiery do domu. Teraz jest naprawdę duży bałagan w finansach przez problemy z ubezpieczycielami i możliwością zamrożenia zadłużenia. – wyjaśnił, prostując się, nieco krzywiąc na wizję kolejnych godzin z piórem w dłoni. Nie narzekał jednak, starał się i wykonywał pracę najlepiej, jak mógł, bo zawsze był z galeonami po prostu dobry, uporządkowany. Wiedział, że może w tym departamencie osiągnąć więcej. – Asystent chyba nie zmieści się w budżecie na ten rok, ale spróbuję to zasugerować przed zaplanowaniem tego na przyszły. Ty masz zawsze dobre pomysły Brenno, dziękuje. I za taniec też.