• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief.

[11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#7
15.02.2026, 16:21  ✶  
Obserwacja wnętrza pubu nie była szczególnie budującym zajęciem.

Hannibal nie mógł zdecydować, co było gorsze - siedzenie w domu, z własnymi myślami i wspomnieniami, czy wychodzenie między ludzi, w gęstą zawiesinę trudnych emocji i malutkich znaków, które mówiły o wielkich ranach. Niemal każdy napotkany znajomy miał do opowiedzenia dramatyczną historię. Stratowany przez tłum Henry. Baldwin z rozbitym nosem. Electra, na którą nawrzeszczał jakiś furiat - i dobrze, że skończyło się tylko na tym. Jonathan, którego posądzono na środku ulicy o bycie śmierciożercą. Jonathana! Tak absurdalnego pomysłu nie słyszał od dawna.

Selwyn na pozór wrócił do względnej równowagi - w osadzającym w ciele bólu mięśni na teatralnej sali tanecznej, w bezpiecznych, upewniających objęciach przyjaciół i rodziny. A jednak, nie dalej jak wczoraj sam śnił koszmar o bezcelowym, niekończącym się wędrowaniu po ministerialnym Atrium, poszukiwaniu kogoś wśród zawodzących figur bez twarzy…

Alkohol pomagał. Wytłumiał emocje, a przynajmniej pozwalał udawać, że jest ich przyczyną, właśnie on, a nie… wszystko inne. Pozwalał zasnąć - dać się zaskoczyć błogiej nieświadomości, zamiast leżeć w łóżku i oczekiwać na nią i na wizje, jakie przyniesie.
Praca pomagała, w tych chwilach, kiedy słowa wypowiadane na scenie nie ginęły w napadach kaszlu, a jego oddech nie rwał się - wyraźnie, przerażająco krótszy, niż zwykle, palący żywym ogniem w płucach już po chwili tańca, po paru minutach śpiewu. Nie był jedyny - wielu współpracowników cierpiało tak samo albo wzięło po prostu zwolnienie od uzdrowiciela. Selwyn nie chciał tego, masochistycznie, kompulsywnie sprawdzając, ile taktów da radę wytańczyć zanim zgięty wpół będzie wypluwał płuca. Trzy dni od pożarów i ten limit ze stabilnych dwóch minut skurczył się do niespełna minuty. To było straszne, ale siedzenie bezczynnie było jeszcze straszniejsze. Cała nadzieja w eliksirach zapisanych przez uzdrowiciela.

Na wpół świadomie napotkał czyjś wzrok z drugiego końca sali. Seks też by pomógł, okład z ciepłego, żywego ciała na wszystkie bolączki świata. Tak łatwo byłoby sięgnąć po znajomy schemat, wygodny i skuteczny. Mierzący go wzrokiem czarodziej był o paręnaście lat starszy, a więc - okrągłe, szeroko otwarte oczy, pozorne onieśmielenie uwagą. Obraz nieświadomej własnego potencjału niewinności. Rola, którą Hannibal mógłby grać przez sen.
Wyglądasz, jakbyś na kogoś czekał.
Wyglądasz, jak ktoś na kogo mógłbym czekać.

Były to czysto teoretyczne fantazje i rozważania. Po pierwsze - faktycznie na kogoś czekał, chociaż spojrzenie na zegar na ścianie potwierdziło wrażenie, że Leopold się spóźnia. Po drugie - od wczoraj był praktycznie bezdomny i pomieszkiwał kątem u Henry’ego. Nie wypadało sprowadzać koledze do mieszkania przygodnych, jednonocnych znajomych. Nie wypadało również drugiej nocy po skorzystaniu z (jakkolwiek impulsywnie wyrażonego) zaproszenia znikać bogowie wiedzą gdzie. A przynajmniej nie bez uprzedzenia. Nie po tym, co działo się jeszcze kilkadziesiąt godzin temu na ulicach. I nie kiedy Henry'ego trawiła gorączka, bo jakkolwiek nie udawałby, że nie potrzebuje pomocy i opieki, Hannibal nie czuł się w porządku, zostawiając go w takim stanie samemu sobie.

Westchnął, zamrugał i przerwał obiecujący kontakt wzrokowy. Spuścił oczy do swojego kufla. Na jego dnie nie czekał spokój. To było w porządku. Niemal zawsze trzeba było opróżnić przynajmniej kilka naczyń, żeby go wreszcie znaleźć. No i na bogów, czegoś mocniejszego, niż piwo kremowe.

Może i dobrze, że Leo nie przyszedł. Myśl o chorym Lockharcie wzbudziła w Hannibalu zaskakujące nawet dla niego samego pokłady odpowiedzialności. Z rezygnacją odstawił pusty kufel na bar i zebrał się do wyjścia.

W razie czego w domu czekała na niego jeszcze butelka wina z wczoraj.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (1508), Leopold Barker (1065)




Wiadomości w tym wątku
[11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Leopold Barker - 13.09.2025, 14:45
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Hannibal Selwyn - 14.09.2025, 00:30
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Leopold Barker - 18.09.2025, 19:07
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Hannibal Selwyn - 21.09.2025, 15:25
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Leopold Barker - 23.09.2025, 16:09
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Hannibal Selwyn - 24.09.2025, 15:18
RE: [11.09.1972 Leopold & Hannibal] To catch a thief. - przez Hannibal Selwyn - 15.02.2026, 16:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa