15.02.2026, 16:37 ✶
Reakcja otoczenia wskazywała jasno i czytelnie, że absolutnie powinno było jej coś świtać.
Cokoliwek!
Keyleth, znaczy Nico, podrapała się pospiesznie po rudej głowie po czym wykrzyknęła:
– Ach no tak, no przecież, przepraszam, byłam bardzo... bardzo zamyślona i em... moi rodzice kilka lat byli za granicą, nie interesowaliśmy się aż tak polityką wewnętrzną kraju. – To było wystarczająco dobre kłamstwo na "w tej chwili", ale nie było jej zwyczajowym kłamstwem, więc w sumie Nico trochę się przestraszyła, że za kilka minut wywietrzeje i tyle będzie dobrego, złapana na gorącym uczynku czy coś.
Szczególnie, że jej koncentracja bardzo mocno przekierowała się na zawartość szarego papieru, w którym kryły się skarby zakupione przez Lewisa.
Co tam jakiś człowiek od wojny magicznej, skoro w brzuchu burczało?
– A tak właściwie, to co będziesz gotował? Jakąś tradycyjną potrawę? – oczy jej zalśniły żywym zaciekawieniem, nawet nie kryła faktu, że jej ślinianki rozpoczęły już swoją ciężką pracę i tylko mocne przełknięcie uchroniło twarz przed zalewem jej entuzjazmu, bo pobudzona wyobraźnia już zaczęła działać. – Em... pomóc Ci to nieść?– dodała, chociaż nie była pewna jak przedłużyć rozmowę. Gdy pojawiła się u wrót pokątnej, to właśnie ofertą pomocy zyskała przewodniczkę po głównej magicznej ulicy. Kto wie? Może teraz uda jej się powtórzyć sukces?
Złodziej tożsamości
Poza schematem, głodomór
Cokoliwek!
Keyleth, znaczy Nico, podrapała się pospiesznie po rudej głowie po czym wykrzyknęła:
– Ach no tak, no przecież, przepraszam, byłam bardzo... bardzo zamyślona i em... moi rodzice kilka lat byli za granicą, nie interesowaliśmy się aż tak polityką wewnętrzną kraju. – To było wystarczająco dobre kłamstwo na "w tej chwili", ale nie było jej zwyczajowym kłamstwem, więc w sumie Nico trochę się przestraszyła, że za kilka minut wywietrzeje i tyle będzie dobrego, złapana na gorącym uczynku czy coś.
Szczególnie, że jej koncentracja bardzo mocno przekierowała się na zawartość szarego papieru, w którym kryły się skarby zakupione przez Lewisa.
Co tam jakiś człowiek od wojny magicznej, skoro w brzuchu burczało?
– A tak właściwie, to co będziesz gotował? Jakąś tradycyjną potrawę? – oczy jej zalśniły żywym zaciekawieniem, nawet nie kryła faktu, że jej ślinianki rozpoczęły już swoją ciężką pracę i tylko mocne przełknięcie uchroniło twarz przed zalewem jej entuzjazmu, bo pobudzona wyobraźnia już zaczęła działać. – Em... pomóc Ci to nieść?– dodała, chociaż nie była pewna jak przedłużyć rozmowę. Gdy pojawiła się u wrót pokątnej, to właśnie ofertą pomocy zyskała przewodniczkę po głównej magicznej ulicy. Kto wie? Może teraz uda jej się powtórzyć sukces?
Złodziej tożsamości
Poza schematem, głodomór