16.02.2026, 10:18 ✶
Rzeczywiście ledwo trzymał się na nogach, kręciło mu się w głowie, a o żołądku szkoda było gadać. Nie miał zamiaru oczywiście rzygać w autobusie, na przystanku, ani gdziekolwiek w przestrzeni publicznej. Takie rzeczy dobrze wychowany młodzieniec robił w zaciszu własnego mieszkania. Nawet jeśli autobus niemiłosiernie ostro zahamował przy przystanku.
– Racja – przyznał niechętnie. Często zdarzało mu się zostawiać w Dziurawym Kotle swój rower, którym codziennie jeździł przez mugolskie dzielnice. Uznał więc, że jak już porządnie wytrzeźwieje, pójdzie i przeprosi pana Pine'a osobiście za zamieszanie. W zamian właściciel karczmy każe mu pewnie porobić promocyjne zdjęcia tych ich nowych grzańców. Nie było to specjalnie wysoką ceną.
Kiedy wysiadł z autobusu, musiał chwilkę posiedzieć na ławce. Wziął kilka oddechów i odpędził myśli typu Zaczynasz się staczać, Henry. Wspomnienie wódy wciąż majaczyło mu w ustach, a zamiast przyjemności niosło obrzydzenie. Kto normalny pił to gówno? Co pchnęło człowieka, żeby w ogóle czymś takim się raczyć? Jakiś autodestrukcyjny instynkt? Chęć odsunięcia się od rzeczywistości tak desperacka, że można było się nawet struć?
– Żyję, choć ledwo – westchnął. – Rzygał chyba nie będę, po prostu muszę... Chwilę ochłonąć. A potem wrócić do domu i wziąć prysznic.
Oznaką nadchodzącej trzeźwości z pewnością były marzenia o zapachu mydła. I miętowej pasty do zębów. To były dobra nader cenione przez ludzi bez alkoholu we krwi.
Henry spojrzał wreszcie na kumpla. Dobrze było mieć takich przyjaciół jak Jessie Kelly. Można powiedzieć "towarzyszy broni". W tym wypadku to zdecydowanie miało miejsce. Bili się z bandą ćpunów w "Dziurawym Kotle", uciekli przed nimi niestandardowym dla czarodziejów środkiem komunikacji.
– Dzięki, Kelly. Wcześniej... Przechodziłem bokiem Pokątnej i dym z tych ich fajek sprawił, że miałem halucynacje. Zgubiłem się w alejkach, miałem wrażenie, że coś mnie śledzi. To był jakiś koszmar. Taki z typu przestrzeni nieeuklidesowych. Dlatego, gdy zobaczyłem ich w Dziurawym Kotle, niemiłosiernie się wkurwiłem. Wiesz, mi to tam krzywdy nie zrobiło, ale pomyśl o jakichś starszych osobach, które by się tego nawdychały... Poza tym, trochę się chciałem chyba zemścić.
– Racja – przyznał niechętnie. Często zdarzało mu się zostawiać w Dziurawym Kotle swój rower, którym codziennie jeździł przez mugolskie dzielnice. Uznał więc, że jak już porządnie wytrzeźwieje, pójdzie i przeprosi pana Pine'a osobiście za zamieszanie. W zamian właściciel karczmy każe mu pewnie porobić promocyjne zdjęcia tych ich nowych grzańców. Nie było to specjalnie wysoką ceną.
Kiedy wysiadł z autobusu, musiał chwilkę posiedzieć na ławce. Wziął kilka oddechów i odpędził myśli typu Zaczynasz się staczać, Henry. Wspomnienie wódy wciąż majaczyło mu w ustach, a zamiast przyjemności niosło obrzydzenie. Kto normalny pił to gówno? Co pchnęło człowieka, żeby w ogóle czymś takim się raczyć? Jakiś autodestrukcyjny instynkt? Chęć odsunięcia się od rzeczywistości tak desperacka, że można było się nawet struć?
– Żyję, choć ledwo – westchnął. – Rzygał chyba nie będę, po prostu muszę... Chwilę ochłonąć. A potem wrócić do domu i wziąć prysznic.
Oznaką nadchodzącej trzeźwości z pewnością były marzenia o zapachu mydła. I miętowej pasty do zębów. To były dobra nader cenione przez ludzi bez alkoholu we krwi.
Henry spojrzał wreszcie na kumpla. Dobrze było mieć takich przyjaciół jak Jessie Kelly. Można powiedzieć "towarzyszy broni". W tym wypadku to zdecydowanie miało miejsce. Bili się z bandą ćpunów w "Dziurawym Kotle", uciekli przed nimi niestandardowym dla czarodziejów środkiem komunikacji.
– Dzięki, Kelly. Wcześniej... Przechodziłem bokiem Pokątnej i dym z tych ich fajek sprawił, że miałem halucynacje. Zgubiłem się w alejkach, miałem wrażenie, że coś mnie śledzi. To był jakiś koszmar. Taki z typu przestrzeni nieeuklidesowych. Dlatego, gdy zobaczyłem ich w Dziurawym Kotle, niemiłosiernie się wkurwiłem. Wiesz, mi to tam krzywdy nie zrobiło, ale pomyśl o jakichś starszych osobach, które by się tego nawdychały... Poza tym, trochę się chciałem chyba zemścić.