16.02.2026, 11:33 ✶
Porzucił podśpiewywanie, chociaż wciąż machał lekko nogami do rytmu. Jakim babcinym przekleństwem jesteś? brzmiało absurdalnie, ale może tego właśnie potrzebowali? Odrobiny bezsensownej, prostej rozrywki?
- Hałda węgla? Gdzie w ogóle można zobaczyć takie coś? - Hannibal parsknął śmiechem, wyobraziwszy sobie Henry’ego siedzącego w palącym słońcu na kupie węgla i patrzącego w zamyśleniu w dal. Może w stroju górnika. Przemysłowy krajobraz dobrze kontrastowałby z jego typem urody. Co właściwie nosili górnicy? - Co ja mam wybrać… może… basen? Najlepiej w jakimś luksusowym kurorcie? Jak myślisz, Ellie? - wzruszył ramionami.
Najpierw ciekawostka Electry o Bangladeszu, a teraz rozmyślania o upale, plaży albo basenie, podsunęły mu myśl, że fajnie byłoby rzucić to wszystko, przeklęty przypalony Londyn i wyjechać gdzieś daleko?
Z westchnieniem uświadomił sobie, że najwcześniej może planować takie wakacje w listopadzie - koledzy z pracy zlinczowaliby go, a reżyser dostałby apopleksji, gdyby wziął urop tuż przed premierą, a z kolei w październiku Ekstaza Merlina trafiała na deski teatru. Bycie gwiazdą było pracą cięższą, niż się mogło wydawać.
Zanotował swoją odpowiedź na karteczce.
A skoro już myślał o pracy…
- Słuchajcie - zaczął ostrożnie, nie do końca pewny, czy temat nie jest zbyt drażliwy, by go teraz poruszać - Jak w ogóle u was w pracy? - spojrzał na Henry’ego i pozwolił, by na jego twarzy odmalowała się troska - Ja wiem, że jest weekend i w ogóle, ale mówiłeś, że straszny rozpierdol w redakcji, a Ty - zwrócił się do Electry - na pewno jesteś bezpieczna w tej mugolskiej agencji?
Nie chciał się mieszać w nieswoje sprawy. Wiedział, jak wrażliwy na tym punkcie jest Lockhart, ale nie mógł nic poradzić na to, że się martwił. Być może napięta atmosfera ostatnich dni miała mniej wspólnego z nimi personalnie, a więcej z przedpremierowym napięciem w teatrze i niepewną sytuacją zawodową Henry’ego? Spalona Noc odcisnęła piętno na każdym, a kolejne dni, jak się okazało, wcale nie przynosiły ulgi.
- Hałda węgla? Gdzie w ogóle można zobaczyć takie coś? - Hannibal parsknął śmiechem, wyobraziwszy sobie Henry’ego siedzącego w palącym słońcu na kupie węgla i patrzącego w zamyśleniu w dal. Może w stroju górnika. Przemysłowy krajobraz dobrze kontrastowałby z jego typem urody. Co właściwie nosili górnicy? - Co ja mam wybrać… może… basen? Najlepiej w jakimś luksusowym kurorcie? Jak myślisz, Ellie? - wzruszył ramionami.
Najpierw ciekawostka Electry o Bangladeszu, a teraz rozmyślania o upale, plaży albo basenie, podsunęły mu myśl, że fajnie byłoby rzucić to wszystko, przeklęty przypalony Londyn i wyjechać gdzieś daleko?
Z westchnieniem uświadomił sobie, że najwcześniej może planować takie wakacje w listopadzie - koledzy z pracy zlinczowaliby go, a reżyser dostałby apopleksji, gdyby wziął urop tuż przed premierą, a z kolei w październiku Ekstaza Merlina trafiała na deski teatru. Bycie gwiazdą było pracą cięższą, niż się mogło wydawać.
Zanotował swoją odpowiedź na karteczce.
A skoro już myślał o pracy…
- Słuchajcie - zaczął ostrożnie, nie do końca pewny, czy temat nie jest zbyt drażliwy, by go teraz poruszać - Jak w ogóle u was w pracy? - spojrzał na Henry’ego i pozwolił, by na jego twarzy odmalowała się troska - Ja wiem, że jest weekend i w ogóle, ale mówiłeś, że straszny rozpierdol w redakcji, a Ty - zwrócił się do Electry - na pewno jesteś bezpieczna w tej mugolskiej agencji?
Nie chciał się mieszać w nieswoje sprawy. Wiedział, jak wrażliwy na tym punkcie jest Lockhart, ale nie mógł nic poradzić na to, że się martwił. Być może napięta atmosfera ostatnich dni miała mniej wspólnego z nimi personalnie, a więcej z przedpremierowym napięciem w teatrze i niepewną sytuacją zawodową Henry’ego? Spalona Noc odcisnęła piętno na każdym, a kolejne dni, jak się okazało, wcale nie przynosiły ulgi.