17.02.2026, 12:01 ✶
- Myślę, że nie będzie nawet siniaka - zerknął nieco zbyt długo na odsłoniętą skórę na ciele Hannibala i przełknął ślinę. Na moment zapomniał, o czym mówili. Potrzebował kilku nieznośnie długich sekund, żeby jego umysł wrócił na właściwe tory.
Pokiwał tylko mądrze głową, jakby przyznawał Selwynowi rację, a potem przeczesał palcami włosy. Zaciągnął się mocno dymem. Co dalej - to było bardzo dobre pytanie, bo przecież ta cała maskarada zaczęła się od tego, że mieli iść na piwo. Czy tam wódkę. Przez chwilę zastanawiał się, czy być może nie lepiej byłoby zrezygnować, ale nieznośne ssanie w żołądku przypomniało mu, że planował nie tylko pić alkohol, ale także uraczyć się jakimiś dodatkami do piwa. Nie miał ochoty na nic porządniejszego, chociaż może za niedługo zmieni zdanie.
- Chodźmy się napić, co? Potrzebuję tego jeszcze bardziej, niż wcześniej - ktośtam mówił, że niby papierosy hamowały apetyt. A guzik prawda. - Ale w sumie jeszcze bym coś zjadł. Mam ochotę na coś obrzydliwie niezdrowego, pełnego tłuszczu.
Wypuścił niedopalonego papierosa spomiędzy palców i zgniótł go butem.
- Znasz jakieś miejsce? - on znał, oj znał. Ale podejrzewał, że nie spodobałyby się te miejsca Hannibalowi. Bądź co bądź był znany, a łażenie po Nokturnie pewnie nie przysporzyłoby mu dodatkowych fanów. - Chyba że po prostu pójdziemy do Fontanny, dają tam takie fajne zakręcone frytki, które odbijają się jak sprężynki. Jeszcze nie próbowałem, ale ponoć są dobre z tym ich sosem jakimśtam.
Któryś z jego kumpli mówił, że jak się zacznie nimi bawić, to zaczynają spierdalać. I jak złapiesz je wszystkie, to dostajesz zniżkę. A na słowo "zniżka" zawsze mu się świeciły oczy.