20.02.2026, 21:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2026, 21:00 przez Dægberht Flint.)
– To dobrze – powiedział spokojnie, obracając jej słowa w głowie i próbując zrozumieć dlaczego brała to za cofnięcie się w tył, a nie tak jak on – krok w przód. Ostateczny krok prowadzący do końca świata. – Tkwienie tutaj ze świadomością, że nie ma się alternatywy byłoby dużo gorsze, niż opcja, która nie do końca ci odpowiada.
Bo to przecież było zrozumiałe, że wolała walczyć o swoje, niż porzucać to dla życia, którego pierwotnie nie wybrała.
– Chociaż wciąż boję się, że jesteś w tym bardzo samotna. – Nabrał powietrza i wzdychając spojrzał na nią jeszcze raz. – Pewne mnie skarcisz za wścibskość, ale masz kogoś przy sobie? – Chociaż pytanie zadał z troski, sposób w jaki generalnie wypowiadał się Flint nie był ciepły ani pełen dobra. Brzmiał dokładnie tak, jak można było spodziewać się tego po kimś zbyt ładnym, by być prawdziwym.
Nie wyobrażał sobie zasypiania przy tym lesie, kiedy druga strona łóżka była zimna.
Bo to przecież było zrozumiałe, że wolała walczyć o swoje, niż porzucać to dla życia, którego pierwotnie nie wybrała.
– Chociaż wciąż boję się, że jesteś w tym bardzo samotna. – Nabrał powietrza i wzdychając spojrzał na nią jeszcze raz. – Pewne mnie skarcisz za wścibskość, ale masz kogoś przy sobie? – Chociaż pytanie zadał z troski, sposób w jaki generalnie wypowiadał się Flint nie był ciepły ani pełen dobra. Brzmiał dokładnie tak, jak można było spodziewać się tego po kimś zbyt ładnym, by być prawdziwym.
Nie wyobrażał sobie zasypiania przy tym lesie, kiedy druga strona łóżka była zimna.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr