20.02.2026, 23:13 ✶
Czekała, aż Dægberht powie jej, że robi źle. Czekała, aż powie, że to, co robi, jest nie tylko tego niewarte, ale zupełnie pozbawione sensu i znaczenia. Czekała, aż powie jej, że nie robi niczego, czego nie mogłaby robić w innym miejscu, i śmie zdecydować za nią, że powinna się wynieść.
Ale atak nie nadszedł. Napięcie zeszło z czarownicy jak z przebitego balonika.
— Och, mam alternatywy. — Zaśmiała się niemal, pozytywnie zaskoczona. — Mam. Zawsze mam, gdzie iść. Dom w Eryri stoi, jak stał, wciąż mam tam mamę. U brata mogę zjawić się choćby w środku nocy i wejść jak do siebie. Berht, to bardzo miłe, że się upewniasz.
Położyła mu rękę na ramieniu; na powrót swoim zwyczajem wylewna i swobodna. Nie zraziło jej, wbrew jego przypuszczeniom, kolejne pytanie. W przeciwieństwie do uwagi skierowanej na rodzinne strony, odpowiedź na to nie była wcale osobista.
— Nie jestem sama. Sowy wciąż tu pohukują. Ostatnio wpadła mi do chaty nornica. Nie mogę jej namierzyć i tylko słyszę, jak przebiera łapkami po nocach. — Doskonale wiedziała, że nie o to jest pytana. — Widuję też ludzi, jeśli o to się martwisz. Zawsze ktoś tu zawędruje i spędzimy miło trochę czasu.
Lecz receptą na sen nie były wbrew jej odpowiedzi ani odgłosy natury, ani spraszanie kolejnego kochanka, a magiczne, uniwersalne remedium, po które sięgała na wszystkie przykrości. Wypita przed snem płytka łyżeczka nalewki opium wybornie wygładzała nerwy szargane przez sąsiedztwo lasu.
Ale atak nie nadszedł. Napięcie zeszło z czarownicy jak z przebitego balonika.
— Och, mam alternatywy. — Zaśmiała się niemal, pozytywnie zaskoczona. — Mam. Zawsze mam, gdzie iść. Dom w Eryri stoi, jak stał, wciąż mam tam mamę. U brata mogę zjawić się choćby w środku nocy i wejść jak do siebie. Berht, to bardzo miłe, że się upewniasz.
Położyła mu rękę na ramieniu; na powrót swoim zwyczajem wylewna i swobodna. Nie zraziło jej, wbrew jego przypuszczeniom, kolejne pytanie. W przeciwieństwie do uwagi skierowanej na rodzinne strony, odpowiedź na to nie była wcale osobista.
— Nie jestem sama. Sowy wciąż tu pohukują. Ostatnio wpadła mi do chaty nornica. Nie mogę jej namierzyć i tylko słyszę, jak przebiera łapkami po nocach. — Doskonale wiedziała, że nie o to jest pytana. — Widuję też ludzi, jeśli o to się martwisz. Zawsze ktoś tu zawędruje i spędzimy miło trochę czasu.
Lecz receptą na sen nie były wbrew jej odpowiedzi ani odgłosy natury, ani spraszanie kolejnego kochanka, a magiczne, uniwersalne remedium, po które sięgała na wszystkie przykrości. Wypita przed snem płytka łyżeczka nalewki opium wybornie wygładzała nerwy szargane przez sąsiedztwo lasu.
@Dægberht Flint
dotknij trawy