21.02.2026, 23:07 ✶
Basilius westchnął ciężko. Nie było szansy, aby wszyscy byli dzisiaj zadowoleni. Icarus z pewnością będzie przeżywać, że nie będzie z nimi cały dzień. Matka na pewno będzie ubolewała, że dzieci nie zostaną dłużej, chociaż tutaj akurat mogła winić tylko siebie, Electra będzie się zapewne dalej martwić, a on roztrząsać czy nie dało się zrobić tego wszystkiego inaczej. Zerknął więc na siostrę i postanowił przedstawić jej mniej optymistyczny, ale za to bardziej realistyczny plan działania.
– Po prostu skupmy się na tym, aby dzisiejszy dzień wyrządził wszystkim jak najmniej szkód, dobrze? – Najlepiej będzie założyć, że każdy był już dzisiaj przynajmniej trochę nieszczęśliwy i liczyć na to, że pod koniec tego dnia ta nieszczęśliwość będzie nieco mniejsza. Tego jednak nie chciał powiedzieć siostrze. – A najlepiej będzie jeśli ty po prostu skupisz się dzisiaj na byciu sobą i świętowaniu Yule. Zwłaszcza przy Arim. Jestem pewny, że to pomoże mu najbardziej. Nie chcę aby myślał, że przez niego się smucimy, dobrze?
To nie tak, że planował krzyczeć. Po prostu ten cholerny pudding przekroczył już wszystkie granice, gdy postanowił się zapalić, a już i tak zmęczony i zestresowany Basilius nie wytrzymał. I naprawdę był bliski zamówienia na Yule zwykłego śmieciowego jedzenia, wraz z zakazem wnoszenia puddingu do ich kuchni przez najbliższe dziesięć lat, ale na całe szczęście Electra przejęła dowodzenia co skutecznie uspokoiło brata, który po prostu usiadł przy stole i obserwował jej działania.
Kiedy Ellie skończyła wstał ze swojego miejsca i z pewną zazdrością spojrzał na potrawę siostry.
– Tak. Doskonale. Dobra robota – wymamrotał, przejeżdżając dłonią po twarzy. – Przepraszam za moją reakcję. Po prostu... Ogień.
– Po prostu skupmy się na tym, aby dzisiejszy dzień wyrządził wszystkim jak najmniej szkód, dobrze? – Najlepiej będzie założyć, że każdy był już dzisiaj przynajmniej trochę nieszczęśliwy i liczyć na to, że pod koniec tego dnia ta nieszczęśliwość będzie nieco mniejsza. Tego jednak nie chciał powiedzieć siostrze. – A najlepiej będzie jeśli ty po prostu skupisz się dzisiaj na byciu sobą i świętowaniu Yule. Zwłaszcza przy Arim. Jestem pewny, że to pomoże mu najbardziej. Nie chcę aby myślał, że przez niego się smucimy, dobrze?
To nie tak, że planował krzyczeć. Po prostu ten cholerny pudding przekroczył już wszystkie granice, gdy postanowił się zapalić, a już i tak zmęczony i zestresowany Basilius nie wytrzymał. I naprawdę był bliski zamówienia na Yule zwykłego śmieciowego jedzenia, wraz z zakazem wnoszenia puddingu do ich kuchni przez najbliższe dziesięć lat, ale na całe szczęście Electra przejęła dowodzenia co skutecznie uspokoiło brata, który po prostu usiadł przy stole i obserwował jej działania.
Kiedy Ellie skończyła wstał ze swojego miejsca i z pewną zazdrością spojrzał na potrawę siostry.
– Tak. Doskonale. Dobra robota – wymamrotał, przejeżdżając dłonią po twarzy. – Przepraszam za moją reakcję. Po prostu... Ogień.