Ruda nie do końca wiedziała z czym idzie im się mierzyć, nie była specjalistką od magicznych stworzeń. Działała więc całkiem intuicyjnie, nie zamierzała pozwolić się temu czemuś zbliżyć się do nich, to było proste, wyglądało przecież jakby chciało ich zeżreć, więc nie powinni dopuszczać do tego, by znalazło się gdzieś przy nich. Właśnie dlatego postanowiła wepchnąć bestię do studni. Jeden, zgrabny ruch różdżki wystarczył, aby osiągnęła swój cel. Uśmiechnęła się zadowolona sama do siebie, kiedy kolejne zaklęcie trafiło w stwora, a ten poleciał w głąb studni.
Nie był to jednak koniec ich zadania, musieli zabezpieczyć studnię, bo stwór mógł mieć wyjątkową chęć wydostać się na zewnątrz. - Jasne. - Mruknęła jeszcze do Erika, to było logiczne, musieli zabezpieczyć to miejsce, mieć pewność, że ich przeciwnik nie wylezie ze środka.
Zdawała sobie sprawę z tego, że magia kształtowania była ulotna, ich czar w końcu zniknie, więc było to tylko rozwiązaniem tymczasowym, ale kiedy ściągną resztę na pewno uda im się zabezpieczyć to miejsce na dłużej, póki co to musiało wystarczyć, bo faktycznie - gdy omiotła wzrokiem okolicę nie widziała niczego materialnego, co mogłoby służyć za zamknięcie, którego nie da się ruszyć.
- Myślę, że póki co jest w porządku, będziemy musieli przenieść tu jakiś większy kamień, on powinien wystarczyć. - Może z dziedzińca, czy część muru otaczającego zamek? Będą musieli to przegadać.
- Nie najgorzej nam poszło, może to czas, żeby znaleźć resztę i powiedzieć im, że to tutaj zostawiliśmy. - Powinni wrócić tutaj w większym gronie. Nie miała pojęcia, czy nie chcieliby na przykład zająć się stworzeniem, dobić je, czy jeszcze coś innego. Najważniejsze, że nie zostali zeżarci podczas tego spotkania.
Humor dopisywał Rudej, była zadowolona z tego, jak szybko poszło im okiełznanie potwora, ogólnie uważała ten dzień za całkiem owocny, ciekawe, co jeszcze na nich tutaj czekało.