It's-a me, Mario pacjent "0" klątwy maledictusa.
W związku ze zmianami jakie nastąpiły w genetyce, po przeniesieniu klątwy z przewagi o wadze III na zawadę o wadze III mam na start 5 przewag / 11 zawad. Rozbiję to wszystko na kolejne kroki co by się nie pogubić.
1. Proszę o dodanie zawady klątwa przemiany klątwa przemiany - maledictus (III): kolekta - wzrost łącznej wagi zawad z 8 do 11.
2. Proszę o usunięcie zawad: drobny lęk (I) + bezsenność (II) - spadek łącznej wagi zawad z 11 do 8
Zawada drobny lęk przed ptakami połączona z zoolingwinizmem będzie się niefajnie wykluczać.
Bezsenność nadal będzie przeze mnie odgrywana już stricte storytellingowo (bez mechanicznego przymusu wypicia eliksiru na sen), natomiast jak to ładnie zostało zauważone jest to zawada, którą Lorien ma najkrócej i najłatwiej będzie ją przywrócić przy rozliczeniu kwartału.
3. Proszę o dodanie przewagi: zastraszanie (II) - wzrost wagi przewag z 5 do 7
Ogólnie nie ma chyba sesji, w której nie podkreślałabym, że Lorien ma psychopatyczne tendencje i jest po prostu strasznym człowiekiem:
W dodatku: Lorien systematycznie znęca się nad NPCowym stażystą Harry’m (mugolak), do tego stopnia, że w opisach chłopak jest bliski łez jak ma coś dla niej zrobić. Podczas spalonej nocy skutecznie zmusiła brygadzistów do współpracy przy wydawaniu nazwisk mugoli, których wpuszczono do Atrium i nawet nie podjęła innej próby ugaszenia pożaru niż zmuszenie do tego mugolskich strażaków magią, której używać nie powinna.
Jest osobą autorytarną, nieznoszącą sprzeciwu, upartą, która dąży do celu po trupach. Nadanie jej przewagi zastraszanie, która wprost wynika z wewnętrznego działania bestii maledictusa pasuje do jej ogólnego typu zachowań i je dobrze tłumaczy - za każdym razem, gdy Lorien staje się w jakikolwiek straszna/niepokojąca i próbuje wywołać wpływ na innych ludzi pojawiają się fragmenty opisów o jej ptasich przywarach (przechylanie głowy, rozczapierzanie palców jak szponów czy np. śmiech, który zawsze jest opisywany przeze mnie jako coś pomiędzy skrzekiem, a ludzkim głosem. Jej ranga “wynaturzenie” wynika z bardzo nienaturalnego koloru oczu charakterystycznego wcześniej dla koloru piór w ogonie wilgowrona, a po zmianach, dla piór bestii - uważam, że taka “ciemność wzbudzająca strach” czająca się na dnie oczu wyjątkowo by do niej pasowała).
Lorien jako postać nie miała na etapie tworzenia KP umiejętności “zastraszanie” (ale jej kreacja jako postaci mogłaby być określona jako postać mocno “niepokojącą” jak wskazałam wcześniej), a chciałabym ją teraz dobrać, bo to nie ona jest straszna sama w sobie, ale straszne jest to co w niej siedzi (co wcześniej było małym ptaszkiem, a teraz urosło do rangi elderich horror).
4. Proszę o dodanie przewagi: zwierzęcoustość (I) ustalone z administracją - wzrost wagi przewag z 7 do 8.
Teraz w zawadach i przewagach powinnam już mieć 8:8, czyli balans w naturze zachowany.
Z takich dodatkowych zmian, które wydają mi się ważne/sensowne:
5. Ze względu na zapis w “dobór postaci” poprawionej mechaniki maledictusa: “Bestia, która zostaje przypisana maledictusowi, często ma związek z historią regionu, z którego pochodzi postać.” proszę o naniesienie zmian w pochodzeniu postaci tzn. miejsca urodzenia. Argumentuję to tym, że Lorien posiada zbyt mocne powiązania z językiem i kulturą włoską od strony matki (więc i rodziny będącej nosicielami klątwy), żeby brać bestię będącą integralną częścią jej życia związaną z Wielką Brytanią. Plus jak zawarłam w opisie bestii, którą przyjmuje pod postacią maldictusa jej demon - jest ona również związana z klimatem Włoch i tamtejszych wulkanów. W opisie zawady wymuszonej przemiany zawarłam informację dlaczego Lorien została przywieziona do Anglii, gdy miała kilka lat - taka zmiana nic nie zmienia w jej czystości krwi i nie wpływa na fakt, że dziewczyna wychowała się przez większość życia na Wyspach Brytyjskich i opanowała angielski w stopniu znacznie lepszym niż włoski (który jest jej językiem dodatkowym). Uczęszczała również do Hogwartu i dziś mieszka i pracuje w Anglii. Pasuje to też do charakteru jej rodziców - Adeline Prewett jest o wiele bardziej apodyktyczna niż Philip Crouch i z pewnością wolałaby wychowywać dziecko (nawet jeśli przez jakiś czas tylko) w swoich rodzinnych stronach. Zmiana ta nie wpłynie na rzuty dotyczące Spalonej Nocy i pomniejsze eventy w jakich brałam udział.
6. Proszę o przesunięcie 1 kropki z translokacji (2->1) na WOP (1->2) - odkąd nią gram ani razu nie rzuciłam kością, nawet w sesjach herbacianych, na translokację. Teraz Lorien ma dużo więcej wspólnego ze światem zwierzęcym (m.in. zwierzęcoustość) niż wcześniej, ale nie na tyle żeby robić jakieś wielkie skoki w statystykach.. Nadal planuję nią grać jako absolutną nogą z eliksirów czy zielarstwa, ale zależy mi na tym, żeby chociaż części magicznych ptaszków nie pozabijała.
Poniżej odrobinę zaktualizowany opis zakładki “o zdolnościach”:
W związku ze zmianami jakie nastąpiły w genetyce, po przeniesieniu klątwy z przewagi o wadze III na zawadę o wadze III mam na start 5 przewag / 11 zawad. Rozbiję to wszystko na kolejne kroki co by się nie pogubić.
1. Proszę o dodanie zawady klątwa przemiany klątwa przemiany - maledictus (III): kolekta - wzrost łącznej wagi zawad z 8 do 11.
Kod:
[b]Klątwa przemiany - maledictus: kolekta (III)[/b]
O klątwie krwi pośród kobiet z rodu jej matki nie mówiło się nigdy zbyt głośno. W końcu zapoczątkowała ją jakaś bzdurna waśń między sąsiadkami w połowie XII wieku! Od tego czasu na pewno urodziło się tylu synów, co by skażoną krew wyplenić, prawda? Nieprawda. Klątwa przycichła, przeskakując kilka kolejnych pokoleń, aż wreszcie znalazła nosiciela idealnego - maleńką Lorien Johannę.
Była jeszcze praktycznie niemowlęciem, gdy głos odezwał się w jej głowie po raz pierwszy. Nie wiedziała kim albo czym był, ale ich więź z czasem stała się z czasem nierozerwalna. Miała 4 lata, gdy rodzina zauważyła wreszcie, że “coś jest nie tak”. Coraz trudniej było zrzucić winę za jej roztrzęsienie emocjonalne na wychowanie, w coraz dziwniejszych okolicznościach znikały bezpańskie koty i myszy, coraz częściej na rysunkach dziewczynki pojawiała się mroczna istota, którą uparcie nazywała przyjacielem, a i same rysunki stawały się coraz bardziej makabryczne. Stary rodzinny magipsychiatra rzucił kaprawym okiem to na dziecko to na historię ich rodziny i wydał wyrok “maledictus”. Niedługo potem odkryto, że bohomazy panienki przypominają bestię zamieszkującą przed wiekami pobliski wulkan - Etnę, znaną jako [i]kolekta[/i].
Moment przeniesienia się na stałe do Anglii (w celu odcięcia Lorien od działania wulkanu i rodzinnych stron bestii) był jednym z najbardziej kluczowych w rozwoju jej więzi z “pasażerem na gapę”. Wewnętrzny demon zdołał jej wmówić całą winę za ten wyjazd. Przecież wystarczyło, aby nie mówiła nikomu; żeby kłamała, oszukiwała i trzymała jego istnienie w tajemnicy - wówczas nadal byłaby na słonecznej Sycylii. Mama by się nie martwiła, ojciec by się nie martwił, a tak… wszyscy byli na nią źli. “Ale to dobrze” szeptał głos Wszyscy ją w końcu zostawią.
I właśnie pogłębiające się uczucie samotności stało się niezmienną emocją odczuwaną przez Lorien, która nie potrafi nawiązać bezinteresownych relacji z innymi ludźmi. Każde zbliżenie się do drugiego człowieka musi być “po coś”, każdy związek - ma swoją datę ważności.
Czarownica nie potrafi już rozróżnić, gdzie zaczyna, a gdzie kończy się jej jaźń. Każda jedna myśl przepływa przez bufor jakim jest jej mentalny kompan. Każde jedno uczucie jakim obdarza swoich bliskich wydaje jej się sztucznym i trywialnym. Nienawiść, złość i ból są jedynymi szczerymi rzeczami w życiu sędzi Mulciber. Kolekta żeruje na jej radości, na miłości, która zawsze przychodzi z warunkami i zasadami, a najchętniej - na jej panicznym strachu przed samotnością. Każda niekontrolowana emocja daje potencjalne pole do popisu dla bestii. W głównej mierze mentalnie najsłabszą czynią Lorien takie rzeczy jak poczucie zdrady, panika, wiadomość o śmierci bliskiej osoby czy wrażenie bezsilności.
Przemiany w kolektę, jeśli już następują, są wyjątkowo brutalne i bolesne, przynoszą też spore problemy fizyczne (krwawe rany, złamania, siniaki). Nieleczone z pewnością doprowadziłyby do śmierci.
Pojedyncze chwile, gdy w umyśle Lorien panuje cisza, a znajomy ciężar spada z jej ramion, są okupione wewnętrzną walką o dominację; walką, która jest skazana na niepowodzenie od samego dnia narodzin.
[locka]
[h4]Kolekta[/h4]
[obrazek url="https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=ImJphls.png" szerokość="200px" wysokość="170px" float="right"]
[b]Występowanie:[/b] Państwa basenu Morza Śródziemnego. Zamieszkiwały tunele drążone w wulkanach.
[b]Pożywienie:[/b] padlina - szczególnie rozsmakowane w mięsie ludzkim.
[b]Magiczne właściwości:[/b] (domniemana) magimanipulacja umysłami ofiar
[b]Wygląd:[/b] Ptaki o ciemnym, stalowym lub czarnym upierzeniu, z detalami kolorystycznymi - odcienie czerwieni zaobserwowano u samców, kobalt i błękity - u samic. Wielkością przypominają współczesne albatrosy, o krępej budowie ciała osiągającego długością średnio 1m i rozpiętości skrzydeł około 2,5 m. Dla gatunku charakterystyczne były wyrośnięte szpony i zbita korona z piór i tkanki kostnej przypominająca rosyjski kokosznik. Symbole układające się z jasnych piór przyjmowały różne kształty w zależności od regionu, ale zawsze na czubie znajdowało się “wszechwidzące oko Kolekty”. W przeciwieństwie do innego ptactwa nie posiadały wykształconego dzioba.
[b]Informacje dodatkowe:[/b] Gatunek wymarły.
Słynął z porywania ludzkich dzieci i młodych, które po okresie wychowywania przez samice były wykorzystywane do drążenia kilometrów tuneli i korytarzy w gorących przestrzeniach wulkanów. Gdy wykończenie nie pozwalało na dalszą pracę - stawały się pożywieniem dla kolekt, żywiących się rozmokłą padliną.
Z zachowanych zapisków i podań dot. tych bestii można odczytać wyraźne podobieństwa między działaniem hipnotyzującego oka na ich pióropuszu, które wykorzystywały do zmuszania ofiar do całkowitej uległości, a działaniem zaklęcia imperius. Były gatunkiem z niewykształconym narządem wzroku, jednak charakteryzowały się wyjątkowym słuchem pozwalającym im namierzać swoje ofiary.
Gatunek otoczony był kultem przez czarnoksiężników (w szczególności nekromantów) zamieszkałych na górskich obszarach. Mówi się, że to właśnie oni, obserwując zachowania ptaków, odkryli jak manipulować wolną wolą ludzi, co doprowadziło do powstania wielu zaklęć z dziedziny uroków.
Kolekty wymarły w wyniku wzmożonej aktywności sejsmicznej regionu jaka miała miejsce w VI wieku n.e. i towarzyszących jej erupcji wulkanów
[/locka]2. Proszę o usunięcie zawad: drobny lęk (I) + bezsenność (II) - spadek łącznej wagi zawad z 11 do 8
Zawada drobny lęk przed ptakami połączona z zoolingwinizmem będzie się niefajnie wykluczać.
Bezsenność nadal będzie przeze mnie odgrywana już stricte storytellingowo (bez mechanicznego przymusu wypicia eliksiru na sen), natomiast jak to ładnie zostało zauważone jest to zawada, którą Lorien ma najkrócej i najłatwiej będzie ją przywrócić przy rozliczeniu kwartału.
3. Proszę o dodanie przewagi: zastraszanie (II) - wzrost wagi przewag z 5 do 7
Ogólnie nie ma chyba sesji, w której nie podkreślałabym, że Lorien ma psychopatyczne tendencje i jest po prostu strasznym człowiekiem:
Trigger Warning: opis (Odkryj)
- postanowiła wyłupać sobie oczy, bo Richard Mulciber powiedział, że są ładne. (powstrzymana przez interwencję Alexandra).
- notorycznie wyobraża sobie jak najbliższe jej osoby gniją w Azkabanie, co jest dla niej wyjątkowo miłym wyobrażeniem.
- ma bardzo niezdrowe halucynacje psychoseksualne uwzględniające dementorów.
- na wieczorku towarzyskim była niezdrowo podjarana opowiadaniem o sprawie gdzie rozczłonkowano człowieka i zamieniono go w guziki, a winnego pod imperiusem skazano na pocałunek
- w sesji z Helloise po przemianie w człowieka (na starych zasadach mechanika) zeżarła pająka.
- w dwóch-trzech sesjach Lorien po przemianie w człowieka wydłubuje sobie na żywca pióra spod skóry - robiłaby to w większej ilości sesji po przemianie, ale ich jeszcze nie napisałam.
- notorycznie wyobraża sobie jak najbliższe jej osoby gniją w Azkabanie, co jest dla niej wyjątkowo miłym wyobrażeniem.
- ma bardzo niezdrowe halucynacje psychoseksualne uwzględniające dementorów.
- na wieczorku towarzyskim była niezdrowo podjarana opowiadaniem o sprawie gdzie rozczłonkowano człowieka i zamieniono go w guziki, a winnego pod imperiusem skazano na pocałunek
- w sesji z Helloise po przemianie w człowieka (na starych zasadach mechanika) zeżarła pająka.
- w dwóch-trzech sesjach Lorien po przemianie w człowieka wydłubuje sobie na żywca pióra spod skóry - robiłaby to w większej ilości sesji po przemianie, ale ich jeszcze nie napisałam.
Jest osobą autorytarną, nieznoszącą sprzeciwu, upartą, która dąży do celu po trupach. Nadanie jej przewagi zastraszanie, która wprost wynika z wewnętrznego działania bestii maledictusa pasuje do jej ogólnego typu zachowań i je dobrze tłumaczy - za każdym razem, gdy Lorien staje się w jakikolwiek straszna/niepokojąca i próbuje wywołać wpływ na innych ludzi pojawiają się fragmenty opisów o jej ptasich przywarach (przechylanie głowy, rozczapierzanie palców jak szponów czy np. śmiech, który zawsze jest opisywany przeze mnie jako coś pomiędzy skrzekiem, a ludzkim głosem. Jej ranga “wynaturzenie” wynika z bardzo nienaturalnego koloru oczu charakterystycznego wcześniej dla koloru piór w ogonie wilgowrona, a po zmianach, dla piór bestii - uważam, że taka “ciemność wzbudzająca strach” czająca się na dnie oczu wyjątkowo by do niej pasowała).
Lorien jako postać nie miała na etapie tworzenia KP umiejętności “zastraszanie” (ale jej kreacja jako postaci mogłaby być określona jako postać mocno “niepokojącą” jak wskazałam wcześniej), a chciałabym ją teraz dobrać, bo to nie ona jest straszna sama w sobie, ale straszne jest to co w niej siedzi (co wcześniej było małym ptaszkiem, a teraz urosło do rangi elderich horror).
Kod:
[b]Zastraszanie (II): [/b] Mądre chińskie przysłowie mówi, że mali ludzie mają bliżej do piekła. Ale Lorien od niepamiętnych czasów piekło ma we własnej głowie. Widać to w jej ruchach; w każdym pojedynczym, momentami zbyt ptasim geście; w spojrzeniu, na dnie którego czai się… coś więcej. Coś czego nikt do końca nie potrafi nazwać, ale każdy czuje to pod skórą. Po kątach, zawsze szeptem, mówi się, że przebywanie w jej obecności jest gorsze niż spacerek po Azkabanie. Nie należy się Lorien bać, gdy krzyczy jak włoski liliput, ale kiedy w końcu zaczyna milczeć i patrzeć ci prosto w oczy. Wtedy to coś też czuwa i patrzy. Prawdziwe potwory nie potrzebują przecież w ogóle się odzywać, by przypomnieć o swoim istnieniu.4. Proszę o dodanie przewagi: zwierzęcoustość (I) ustalone z administracją - wzrost wagi przewag z 7 do 8.
Kod:
[b]Zwierzęcoustość - ptaki (I):[/b] Z początku ciężko to było wytłumaczyć. Ptactwo od zawsze lgnęło do niej przyciągane dziwnym magnetyzmem. Ćwierkanie, trele, skrzeczenie - wszystko układało się w filharmonię dźwięków. Zrozumienie przyszło powoli, stopniowo. Najpierw (jeszcze w czasach szkolnych) nabrało sensu pohukiwanie sów. Ktoś komuś wysłał anonimową walentynkę. ktoś inny co dzień słał listy do chorej matki. Małe ploteczki niesłyszalne dla świata ludzi. Ale ona słyszała i zaczynała rozumieć. Tłumiła to w sobie nie chcąc uchodzić za dziwaczkę. A jednak ptaki nie umilkły… Krok za kroczkiem, dźwięk za dźwiękiem. Po latach okazało się, że całe ptactwo śpiewa jednym głosem. Każde porzucone przez matkę pisklę, które jej przyszło odchować; każda zraniona ptaszyna, którą próbowała uratować; nawet jeśli konały na jej rękach wiedziały do samego końca, że są wysłuchane. Do lat dorosłych potrafiła już z nimi rozmawiać płynnie. Zawsze jednak stara się to robić w tajemnicy i ukryciu przed innymi.Teraz w zawadach i przewagach powinnam już mieć 8:8, czyli balans w naturze zachowany.
Z takich dodatkowych zmian, które wydają mi się ważne/sensowne:
5. Ze względu na zapis w “dobór postaci” poprawionej mechaniki maledictusa: “Bestia, która zostaje przypisana maledictusowi, często ma związek z historią regionu, z którego pochodzi postać.” proszę o naniesienie zmian w pochodzeniu postaci tzn. miejsca urodzenia. Argumentuję to tym, że Lorien posiada zbyt mocne powiązania z językiem i kulturą włoską od strony matki (więc i rodziny będącej nosicielami klątwy), żeby brać bestię będącą integralną częścią jej życia związaną z Wielką Brytanią. Plus jak zawarłam w opisie bestii, którą przyjmuje pod postacią maldictusa jej demon - jest ona również związana z klimatem Włoch i tamtejszych wulkanów. W opisie zawady wymuszonej przemiany zawarłam informację dlaczego Lorien została przywieziona do Anglii, gdy miała kilka lat - taka zmiana nic nie zmienia w jej czystości krwi i nie wpływa na fakt, że dziewczyna wychowała się przez większość życia na Wyspach Brytyjskich i opanowała angielski w stopniu znacznie lepszym niż włoski (który jest jej językiem dodatkowym). Uczęszczała również do Hogwartu i dziś mieszka i pracuje w Anglii. Pasuje to też do charakteru jej rodziców - Adeline Prewett jest o wiele bardziej apodyktyczna niż Philip Crouch i z pewnością wolałaby wychowywać dziecko (nawet jeśli przez jakiś czas tylko) w swoich rodzinnych stronach. Zmiana ta nie wpłynie na rzuty dotyczące Spalonej Nocy i pomniejsze eventy w jakich brałam udział.
Kod:
[b]Pochodzenie:[b] Lorien urodziła się w niewielkiej magicznej miejscowości Sant’ Alfio u podnóża wulkanu Etna zamieszkiwanej przez włoski odłam rodziny Prewett od pokoleń. Jest pierwszym i jedynym dzieckiem Philipa Croucha - szanowanego sędziego Wizengamotu (aktualnie cieszącego się przedwczesną emeryturą) i Adeline Prewett. Z matką przyjechały do ojca, do Londynu, gdy Lorien miała niecałe cztery lata.6. Proszę o przesunięcie 1 kropki z translokacji (2->1) na WOP (1->2) - odkąd nią gram ani razu nie rzuciłam kością, nawet w sesjach herbacianych, na translokację. Teraz Lorien ma dużo więcej wspólnego ze światem zwierzęcym (m.in. zwierzęcoustość) niż wcześniej, ale nie na tyle żeby robić jakieś wielkie skoki w statystykach.. Nadal planuję nią grać jako absolutną nogą z eliksirów czy zielarstwa, ale zależy mi na tym, żeby chociaż części magicznych ptaszków nie pozabijała.
Poniżej odrobinę zaktualizowany opis zakładki “o zdolnościach”:
Kod:
[b]O zdolnościach:[/b] Z czarowaniem to u Lorien zawsze było jako tako. Nie jest szczególnie uzdolniona z kreowania magii surowej. W ostatnich latach podciągnęła się trochę w zaklęciach obronnych (uważa, że lepiej wiedzieć jak odbierać magiczniczne właściwości niż je kształtować). Uchodzi natomiast za całkiem niezłą w urokach. Zresztą już od dziecka miała predyspozycje do manipulowania ludźmi. W końcu ciężko odmówić czegokolwiek biednemu, choremu dziewczęciu. Maleńka Lorien łamała słabym jednostkom serca, gdy nie chcieli jej ofiarować dodatkowego ciastka czekoladowego; dorosła panna Crouch używa swojego uroku osobistego, nienagannej prezencji i wyjątkowo trzeźwego umysłu do torowania sobie drogi w bezlitosnym świecie magicznej polityki.
Swoją naukę dot. świata przyrody ograniczyła do studiowania ptactwa, z którym się tak mocno utożsamia. Świat alchemii nie mógłby być jej bardziej obojętny. O wiele bardziej interesuje ją świat ludzi - wszystko w życiu pani Mulciber kręci się wokół człowieka i jego roli w społeczeństwie.
Brak jej jakichkolwiek zdolności artystycznych. Igły z nicią w dłoni nigdy nie trzymała, jej kariera z malarstwem skończyła się szybciej niż zaczęła. Gryzmoli jak kura pazurem i jeszcze mówi, że to specjalnie, co by “żaden wrogi szpieg się nie rozczytał w poufnych notatkach państwowych”.
Z kondycją fizyczną jest jeszcze gorzej - gdyby Pani Księżyca chciała, żeby Lorien biegała czy skakała - to by się urodziła zającem. Krzepy w niej tyle co w wychudzonym skrzacie domowym.Po rozmowie na PW:
- III wagi przewag po klątwie wymieniono na zwierzęcoustość, historię magii, starożytne runy
- odrzucono zawady bezsenność i drobny lęk
- dodano zawadę Maledictusa o wadze III, postać bestii uległa zmianie na prośbę gracza, bo bardziej mu odpowiada i przy tworzeniu karty w obecnej mechanice podjąłby inne decyzje
adnotacja moderatora
Przyjęłam! @Lorien Mulciber
Częściowo nieaktualne![[Obrazek: image.png]](https://i.ibb.co/YFtB9Qc2/image.png)