05.03.2026, 17:08 ✶
Hannibal do godziny szóstej rano zwykł docierać raczej od drugiej strony, jeżeli w ogóle. Włoski klimat, rześkie nadmorskie powietrze i zalane światłem poranka śródziemnomorskie krajobrazy przegnały jednak resztki senności. Po ostatnich tygodniach tułaczki po nieswoich mieszkaniach, przygotowań do premiery i gęsto upakowanego programu występów, po epopei zdobywania nowego lokum, której szczęśliwe zakończenie wcale, jak się okazało nie oznaczało przeprowadzki na swoje, a jedynie rozpoczęcie nowego rozdziału, tym razem remontowego, z radością powitał możliwość weekendowego wyjazdu, a kiedy w dodatku okazało się, że to normalne (choć krótkie) wakacje, zamiast ulubionego przez Basila przedzierania się przez chaszcze, decyzja zapadła w mgnieniu oka. Selwyn był gotów na odrobinę luksusu.
Kiedy odebrał klucze do apartamentu i zorientował się, z kim przyszło mu mieszkać, radosny (mże trochę przesadnie) uśmiech wrócił na jego twarz po jedynie sekundzie zawahania, [b]”Henry! Znowu się spotykamy!”[/i] Poza Henrym w wycieczce uczestniczyło jeszcze parę osób, z którymi Hannibal znał się bliżej i kilka, które znał jedynie z widzenia. Ten kompleks nie mógł być za mały na nich dwóch, nie kiedy do dyspozycji były baseny, restauracja, sady i grota solan…. No, w każdym razie restauracja i sady. I malownicza okolica.
Selwyn zdecydowanie nie był zadowolony z rewelacji, jakimi zostali powitani na miejscu. Strefa spa wyłączona z użytkowania? Rewia bez głównej gwiazdy? Czy nigdzie już nie można dostać porządnej obsługi za swoje pieniądze? Przynajmniej menu wyglądało smakowicie, chociaż jeżeli kelnerzy zaczną wyliczać, które dania są aktualnie niedostępne, niewykluczone, że Hannibal będzie wyrażał niezadowolenie.
Przedpołudnie pierwszego dnia poświęcił głównie zwiedzaniu kompleksu, zorientowaniu się w dostępnych rozrywkach i spacerach po miasteczku. Ze szczególnym zainteresowaniem przeglądał asortyment sklepików z pamiątkami i lokalnymi specjałami, których nie omieszkał skosztować, nie dyskryminując ze względu na cenę. Jako, że nie włada włoskim, porozumiewał się po angielsku i francusku, absolutnie nie było również poniżej jego godności podejmowanie prób dogadania się na migi - czarujący uśmiech i ekspresyjna gestykulacja potrafią czasem zdziałać więcej, niż tysiąc słów (zwłaszcza w języku niezrozumiałym dla rozmówcy).
Po spacerze spędził sporo czasu w hotelowej restauracji, wybierając chwilę, kiedy ruch był niewielki, aby przysiąść przy barze i naciągnąć obsługę na skrócony kurs włoskich zwyczajów kawowych i alkoholowych, chętnie nadstawiając ucha lokalnym ploteczkom.
Nie unikał towarzystwa nikogo z grupy, zawsze gotów dać się wciągnąć do rozmowy albo namówić na eksplorowanie okolicy. Miał co prawda w planach głównie wypoczynek, ale ciepła i słoneczna pogoda, jakiej w październiku trudno doświadczyć w Londynie, nastroiła go wyjątkowo pozytywnie nawet do zwiedzania. Chętnie przyjmował wszelakie rekomendacje kulinarne oraz turystyczne. Jeżeli starczyło czasu, planował także spacer po plaży.
//Hannibal bez znajomości języka, ale za to z Przewagami: Bogacz i Kokieteria atakuje lokalsów w miasteczku i w kurorcie, jeżeli uda mu się z kimś sensownie porozumieć, chetnie uprawia small talk, wypytuje o turystów i pogodę, a także o okoliczne atrakcje, które możnaby zwiedzić zamiast korzystania z NIECZYNNEJ GROTY. Jeżeli ktoś wspomina o problemach trapiących okolicę, pełen współczucia i zrozumienia Selwyn drąży temat. Przy okazji ma oczy otwarte na ciekawe pamiątki i upominki dla przyjaciół (nadchodzą urodziny Alice, Mathildy i Jessiego!)
Kiedy odebrał klucze do apartamentu i zorientował się, z kim przyszło mu mieszkać, radosny (mże trochę przesadnie) uśmiech wrócił na jego twarz po jedynie sekundzie zawahania, [b]”Henry! Znowu się spotykamy!”[/i] Poza Henrym w wycieczce uczestniczyło jeszcze parę osób, z którymi Hannibal znał się bliżej i kilka, które znał jedynie z widzenia. Ten kompleks nie mógł być za mały na nich dwóch, nie kiedy do dyspozycji były baseny, restauracja, sady i grota solan…. No, w każdym razie restauracja i sady. I malownicza okolica.
Selwyn zdecydowanie nie był zadowolony z rewelacji, jakimi zostali powitani na miejscu. Strefa spa wyłączona z użytkowania? Rewia bez głównej gwiazdy? Czy nigdzie już nie można dostać porządnej obsługi za swoje pieniądze? Przynajmniej menu wyglądało smakowicie, chociaż jeżeli kelnerzy zaczną wyliczać, które dania są aktualnie niedostępne, niewykluczone, że Hannibal będzie wyrażał niezadowolenie.
Przedpołudnie pierwszego dnia poświęcił głównie zwiedzaniu kompleksu, zorientowaniu się w dostępnych rozrywkach i spacerach po miasteczku. Ze szczególnym zainteresowaniem przeglądał asortyment sklepików z pamiątkami i lokalnymi specjałami, których nie omieszkał skosztować, nie dyskryminując ze względu na cenę. Jako, że nie włada włoskim, porozumiewał się po angielsku i francusku, absolutnie nie było również poniżej jego godności podejmowanie prób dogadania się na migi - czarujący uśmiech i ekspresyjna gestykulacja potrafią czasem zdziałać więcej, niż tysiąc słów (zwłaszcza w języku niezrozumiałym dla rozmówcy).
Po spacerze spędził sporo czasu w hotelowej restauracji, wybierając chwilę, kiedy ruch był niewielki, aby przysiąść przy barze i naciągnąć obsługę na skrócony kurs włoskich zwyczajów kawowych i alkoholowych, chętnie nadstawiając ucha lokalnym ploteczkom.
Nie unikał towarzystwa nikogo z grupy, zawsze gotów dać się wciągnąć do rozmowy albo namówić na eksplorowanie okolicy. Miał co prawda w planach głównie wypoczynek, ale ciepła i słoneczna pogoda, jakiej w październiku trudno doświadczyć w Londynie, nastroiła go wyjątkowo pozytywnie nawet do zwiedzania. Chętnie przyjmował wszelakie rekomendacje kulinarne oraz turystyczne. Jeżeli starczyło czasu, planował także spacer po plaży.
//Hannibal bez znajomości języka, ale za to z Przewagami: Bogacz i Kokieteria atakuje lokalsów w miasteczku i w kurorcie, jeżeli uda mu się z kimś sensownie porozumieć, chetnie uprawia small talk, wypytuje o turystów i pogodę, a także o okoliczne atrakcje, które możnaby zwiedzić zamiast korzystania z NIECZYNNEJ GROTY. Jeżeli ktoś wspomina o problemach trapiących okolicę, pełen współczucia i zrozumienia Selwyn drąży temat. Przy okazji ma oczy otwarte na ciekawe pamiątki i upominki dla przyjaciół (nadchodzą urodziny Alice, Mathildy i Jessiego!)