• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd]

[Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd]
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#5
05.03.2026, 21:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2026, 21:41 przez Robert Albert Crouch.)  
Rzeczywiście w przyjemnym, leciutko chropowatym głosie nieznajomej kobiety wybrzmiewał twardy akcent. Skrywał się jednak pod doskonałą angielszczyzną. Skąd mogła pochodzić? Może z północnej Europy, z krain, w porównaniu do których Anglia miała dosyć łagodny klimat. I w tej chwili rzeczywiście takim był. Robert czuł jedynie delikatny chłód, powietrze odzywało się leciuteńkim, nocnym wietrzykiem. Nie padało też z nieba nic paskudnego, jak to się często działo na Wyspach. Ot przyjemny wieczór spędzony obok przyjemnie wyglądającej damy.

– Ten kraj nie zasługuje na taką ministrę, jak pani. Proszę mi wierzyć. Z lekkim bólem muszę stwierdzić, że dostaliśmy to, na co zasługujemy, choć nie to, czego potrzebujemy. Czasem mam wrażenie, że nasze społeczeństwo... jeszcze nie do końca zdołało dojrzeć. Tony makulatury to więc nic w porównaniu z poglądami, które przeczą idei jakiegokolwiek humanizmu. Postępu. Wypełnianie papierów można przekazać komuś innemu. A praca ministry to musi być sama przyjemność. Wie pani, że nasza czcigodna obecnie panująca spędziła Spaloną Noc w SPA? Londyn płonął, ale liczyły się rozgrzane kamienie, które jakiś nadobny młodzieniec kładł na jej plecach.

Ot pozwolił sobie na wywód polityczny. Drinki były wbrew pozorom dość mocne, nieźle uderzały do głowy. A może to poczucie, że wreszcie mógł opowiedzieć komuś o swoich troskach nie jako Robert Crouch, lecz tajemniczy dżentelmen z balu? Cóż, istniała też możliwość, że droga Eugenia lub co gorsza, jakiś wróg polityczny wysłał tu tę kobietę na przeszpiegi. Skandal z udziałem Roberta byłby im bardzo na rękę. Chociaż, nawet na balu maskowym, znał się on na ludziach. Wydawało mu się, że rzeczywiście ta kobieta była cudzoziemką, przynajmniej częściowo. Trochę wolał, żeby manipulował nim obcy wywiad niż lokalne siły polityczne. Dziwna preferencja, ale w stanie niemalże wojny domowej, zrozumiała.

Żadne z nich nie wyciągnęło flakonika. Grzebanie w ziemi podczas balu nie uśmiechało się absolutnie nikomu, a poproszenie o pomoc ogrodnika zniszczyłoby nastrój zabarwionej na czerwono tajemnicy, napięcia oscylującego gdzieś na granicy pomiędzy ciekawością a erotycznością. Te dwie cechy lubiły się ze sobą łączyć. Robert przypomniał sobie tamtą noc na polu golfowym, pocałunek wampira. Przestraszył się wtedy, to prawda. Tyle, że w dłuższej perspektywie, po uspokojeniu emocji, pozostało mu wspomnienie pocałunku i objęć. Odkrył, że póki nie dochodziło do picia krwi, wampiryzm absolutnie w niczym nie przeszkadzał. Tej nocy było podobnie, jak wtedy. Robert chyba rzeczywiście lubił ryzyko skandalu. Ostatnio za często trafiał w takie położenie.

Słowa kobiety miło połechtały jego ego.

– Przyznam, że rzeczywiście zajmuję się sprawami wagi państwowej, ale chyba zgodzi się pani ze mną, że o wiele lepiej, żeby tożsamości pani i moja pozostały tajemnicą – uśmiechnął się. – Mam zresztą jeszcze większe szczęście niż pani, bowiem mogę towarzyszyć dziś prawdziwemu diamentowi tegoż balu.

Poprowadził damę do oranżerii pełnej róż. Księżyc przeświecał przez przezroczysty, zdobiony kunsztownie sufit. Najbardziej oszałamiający był jednak zapach. Woń kwiatów niemal hipnotyzowała.

– Jakby syreni śpiew był doznaniem węchowym, dokładnie tak bym go sobie wyobrażał – rzekł, zaciągając się głęboko. – Gdyby było cieplej, mógłbym zemdleć.

Kwiaty pięły się po ścianach, jakby to one tworzyły swoiste wzory. Wokół panował półmrok. Tym bardziej biała suknia damy niemal lśniła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Pan Losu (205), Robert Albert Crouch (1196), Urd Nordgesim (1340)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Urd Nordgesim - 14.01.2026, 16:11
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Pan Losu - 14.01.2026, 16:11
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Robert Albert Crouch - 25.01.2026, 10:26
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Urd Nordgesim - 05.03.2026, 20:58
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Urd Nordgesim - 18.03.2026, 17:14
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Urd Nordgesim - 01.04.2026, 13:28
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Robert Albert Crouch - 05.03.2026, 21:40
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Robert Albert Crouch - 24.03.2026, 18:24
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Robert Albert Crouch - 03.04.2026, 19:09
RE: [Jesień 72, 7.10 Maida Vale | Robert & Urd] - przez Urd Nordgesim - 09.04.2026, 20:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa