08.03.2026, 20:42 ✶
Popatrzył czule na Monę i niemal mruknął, gdy odgarnęła mu włosy z czoła. Nie był przyzwyczajony dla takiej czułości, a wprost za nią przepadał. Odkrył to stosunkowo niedawno. Znalazł osobę, z którą każda chwila nawet najmniejszej bliskości unosiła go nad ziemię. Tak jakby był we właściwym miejscu na świecie.
— Możemy iść do Dziurawego Kotła, tam na pewno mają ofertę śniadaniową — uśmiechnął się. Z trudem podniósł się do pozycji siedzącej. — Na bogów, potrzebuję kawy.
Jej chyba też nie mieli. Przez ten ślub nie udało się załatwić nawet najbardziej podstawowych sprawunków. A serce Icarusa rano należało do Mony i do najbardziej rozsławionego kofeinowego napoju. Dlatego nie było potrzeby, by leżeć w łóżku, skoro nie miało się obok parującego kubka.
— Wstajemy, panno Rowle — rzucił z żartobliwą surowością i nachylił się, by pocałować kobietę w policzek. Na szczęście nie był to mokry całus, bo Ari musiał jeszcze umyć zęby.
Szybciutko uporali się z poranną toaletą i ubieraniem się. Brak kofeiny we krwi robił swoje. Icarus włożył na siebie swój zwyczajowy strój: czarną koszulę, pomarańczową kamizelkę i dżinsy z rozszerzanymi nogawkami. Ostatnio pokochał te spodnie. Szczególnie, że kiedy je nosił, Mona miała gdzie zerkać, gdy był do niej odwrócony tyłem.
Pod Dziurawym Kotłem panowało zamieszanie. Ludzie wchodzili do środka sznurem, co nieźle zaniepokoiło Prewetta. Stanął przed knajpą i skrzyżował ramiona na piersi. Drzwi były zamknięte, nie wiedział, jak sytuacja wyglądała w środku. Ale oczywiście, jako maruda numer jeden, już na wejściu nastawił się negatywnie.
— No nie... — jęknął. — Nie chcę czekać w długiej kolejce. Potrzebuję kawy...
— Możemy iść do Dziurawego Kotła, tam na pewno mają ofertę śniadaniową — uśmiechnął się. Z trudem podniósł się do pozycji siedzącej. — Na bogów, potrzebuję kawy.
Jej chyba też nie mieli. Przez ten ślub nie udało się załatwić nawet najbardziej podstawowych sprawunków. A serce Icarusa rano należało do Mony i do najbardziej rozsławionego kofeinowego napoju. Dlatego nie było potrzeby, by leżeć w łóżku, skoro nie miało się obok parującego kubka.
— Wstajemy, panno Rowle — rzucił z żartobliwą surowością i nachylił się, by pocałować kobietę w policzek. Na szczęście nie był to mokry całus, bo Ari musiał jeszcze umyć zęby.
Szybciutko uporali się z poranną toaletą i ubieraniem się. Brak kofeiny we krwi robił swoje. Icarus włożył na siebie swój zwyczajowy strój: czarną koszulę, pomarańczową kamizelkę i dżinsy z rozszerzanymi nogawkami. Ostatnio pokochał te spodnie. Szczególnie, że kiedy je nosił, Mona miała gdzie zerkać, gdy był do niej odwrócony tyłem.
Pod Dziurawym Kotłem panowało zamieszanie. Ludzie wchodzili do środka sznurem, co nieźle zaniepokoiło Prewetta. Stanął przed knajpą i skrzyżował ramiona na piersi. Drzwi były zamknięte, nie wiedział, jak sytuacja wyglądała w środku. Ale oczywiście, jako maruda numer jeden, już na wejściu nastawił się negatywnie.
— No nie... — jęknął. — Nie chcę czekać w długiej kolejce. Potrzebuję kawy...