• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest?

[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest?
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#2
10.03.2026, 22:43  ✶  

Powrót do tego miejsca nie był wyborem, lecz koniecznością. A konieczności Louvain znosił zawsze gorzej niż niebezpieczeństwo. W niebezpieczeństwie przynajmniej kryła się klarnowność. Jego decyzja, ruch i odpowiedź z drugiej strony. Tutaj zaś czekała go powtórna wizyta w świecie, który zdawał się być zbudowany z tego wszystkiego, od czego przez lata próbował się oddzielić: zapachu mokrej ziemi, zwierzęcych odchodów, brudnych mebli. Nie był nawet pewien, co właściwie budziło w nim większą niechęć. Czy wspomnienie tamtej chwili pod Knieją, kiedy Licho z Lasu zajrzało w niego z czymś, co nie było niczym z ciekawości, ani gniewu. Raczej czymś starszym i przenikliwym, a jego obecność wciąż odzywała się gdzieś u podstawy karku, w ostatnich kręgach szyi, jak napięcie, które nie chce ustąpić. Czy jednak może sama myśl o powrocie do tej prymitywnej organiczności, do świata, który żył bez umiaru, bez dystansu, bez potrzeby elegancji.

Dziwaczka z Kniei okazała się jednak bardziej wyrafinowana, niż wyglądała. Bardziej, niż nawet przypuszczał. Była to jedna z tych myśli, które dojrzewają powoli, jak brzydki siniak. Wpierw niezauważalnie, potem coraz wyraźniej. Dopiero kiedy nalewka z opium opuściła jego krew, a sen o Limbo przestał być tak ostry jak świeża rana, Louvain zaczął układać w pamięci szczegóły: jej gesty, słowa, a nawet milczenia. Dawała aż nadto świadectw temu, by mógł utwierdzić się w jednym przekonaniu: kiedy czarodziej zaczynał mówić o jednoczeniu się z naturą, nie stawał się przez to bardziej wzniosły. Stawał się bardziej zwierzęcy. Najpierw była to zmiana subtelna, drobna rezygnacja z dystansu, z chłodu, z tej cienkiej warstwy cywilizacji, która oddzielała człowieka od wszystkiego, co pierwotne. Potem ciało zaczynało domagać się swojej części. A kiedy ciało odzyskiwało głos, rozum przestawał być jedynym władcą. Dwunożna postawa naczelnego zaczynała się przechylać, a umysł, który powinien znajdować się najwyżej, powoli schodził w dół, aż znajdował się na wspólnym poziomie z tym, co w człowieku najbardziej zwierzęce: z głodem, z pragnieniem, z narządami rozrodczymi. Wtedy czarodziej przestawał być istotą rozumną, a stawał się tylko kolejnym stworzeniem, które czasem tylko próbuje uzasadnić własne instynkty filozofią. Wciąż miał przed oczami tamten obraz. Jak włożyła sobie do ust kurzowego pająka, jakby był jedynie przekąską w drodze na spacer. Bez obrzydzenia. Bez wahania. Z naturalnością, która była niemal demonstracyjna. Zezwierzęcenie. A jednak, i to było najbardziej irytujące, nie była nim całkowicie. Wciąż pozostawało w niej coś z człowieka, z tej części człowieka, która bywa jednocześnie najsilniejsza i najpodlejsza. Chełpliwość. Nie była zadowolona z własnej wyjątkowości wyłącznie wewnątrz własnej głowy. Potrzebowała, by świat zewnętrzny również ją uznał, by dostrzegł, by potwierdził. Była krnąbrna. Miała swoją kaplicę wśród drzew, bo inne miejsca kultu były cudze, a nie jej własne. Miała boginię, ale też całe zastępy innych bytów, które mogła w razie potrzeby przywołać do tej samej roli. Miała nawet swoją rozgdakaną posługę liturgiczną, kurczęta krążące po podwórzu, zioła, kadzidła, ogień, wszystko co najpotrzebniejsze. A jednak to wciąż było za mało. Zrozumiał to dopiero po czasie. Brakowało jej kościoła. Nie świątyni, nie symboli, ani rytuału, lecz zboru ludzi, którzy sami, własnymi rękami wynieśliby ją na piedestał. Wspólnoty, która potrzebowałaby jej jako przewodniczki, jako interpretatorki woli bogów, jako tej, która stoi wyżej od innych. Las nie uczył takiej buty, nie uczył dufności. Może Louvain wiedział niewiele o tradycjach drzew i zwyczajach szyszek, jak pogardliwie nazywał tych wszystkich zielonych mistyków, ale jednego był pewien: pycha nie rosła z ziemi, nie kiełkowała w ściółce. Tego ludzie uczyli się od siebie nawzajem. I ta myśl sprawiała, że wracając do chaty na skraju Kniei, Louvain zaczął zastanawiać się ostrożniej niż wcześniej, kim tak naprawdę była ta lok-bigotka.

Chata na kurzej stopie wyrosła spomiędzy drzew tak nagle, jakby ktoś postawił ją tam tylko na tę jedną chwilę, specjalnie dla niego. Louvain zatrzymał się na skraju podwórza i przez moment pozwolił sobie na krótką, chłodną satysfakcję. Przynajmniej tego nie musiał dziś robić. Nie musiał błądzić po Kniei, nie musiał przeczesywać ścieżek ani szukać śladów tej osobliwej kapłanki między pniami i zaroślami. Dziwaczka była tam, gdzie powinna być. W swojej norze, wśród błota i brałogu. Stał chwilę w półcieniu, przyglądając się miejscu z dystansem, który był bardziej ostrożnością niż potrzebą. Z wnętrza chaty dolatywał ciepły zapach jedzenia i przytłumione odgłosy życia. Nie zaanonsował się. Nie widział powodu. W końcu to ona miała wobec niego zobowiązanie, takie przynajmniej było najprostsze określenie, jakie dopuszczała jego duma. Choć prawdę mówiąc, słowo “powinność” brzmiało zbyt surowo jak na coś, na co przystała z taką swobodą. Wolał więc myśleć o tym jak o obietnicy, którą sama złożyła, zanim jeszcze zdążyła się nad nią dobrze zastanowić. Przekroczył próg bez ceremonii, jakby wchodził do miejsca, które już wcześniej uznał za znane. Wnętrze przywitało go ciepłem ognia i zapachem rzeczy, które żyły, gniły albo dojrzewały, wszystkimi tymi etapami naraz Spojrzenie Louvaina odnalazło ją niemal od razu. Oparł się lekko o framugę, jakby dopiero po chwili uznał, że wypada dać znać o swojej obecności. - Zastanawiałem się po drodze - odezwał się w końcu spokojnym tonem, który nie zdradzał ani zmęczenia podróżą, ani powrotu do miejsca, którego nie darzył szczególną sympatią - czy twój las nauczył cię już czegoś nowego od czasu naszej ostatniej rozmowy? Bo była przy tym jeszcze jedna rzecz, która nie dawała mu spokoju od czasu ich ostatniego spotkania. Ciekawość, której nie potrafił się pozbyć, choć sam uznał ją za nieco niegodną własnego chłodu. Był żywo zaciekawiony tym, do jakich rzeczy mogło doprowadzić ją zażycie jego krwi. Wciąż pamiętał moment, w którym sięgnęła po nią bez wahania, jakby była tylko kolejnym składnikiem w jej osobliwej liturgii. Zastanawiał się więc, czy psychodeliczne efekty czarnej esencji Blacków, czerpane prosto z ukrwionych ust, zaprowadziły w jej umyśle jakieś zmiany. Czy otworzyły w nim nowe ścieżki, nowe wizje, nowe pokusy.



i got ninety-nine problems but a bitch Mulciber ain't one
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Louvain Lestrange, 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (6377), Leviathan Rowle (2388), Louvain Lestrange (7005)




Wiadomości w tym wątku
[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 27.01.2026, 22:53
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Gejfest? - przez Louvain Lestrange - 10.03.2026, 22:43
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 11.03.2026, 22:29
RE: [26/09/72] O czym geje wasz gej? - przez Louvain Lestrange - 12.03.2026, 22:40
RE: [26/09/72] Dlaczego tak skomle wasza niedorobiona Rasa Panów? - przez Helloise Rowle - 17.03.2026, 23:58
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 18.03.2026, 18:07
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 18.03.2026, 23:48
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 04.04.2026, 15:37
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 04.04.2026, 18:54
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 05.04.2026, 10:46
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 10.04.2026, 20:22
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 10.04.2026, 21:21
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 11.04.2026, 16:52
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 12.04.2026, 02:54
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 12.04.2026, 04:02
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 13.04.2026, 03:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa