13.03.2026, 21:17 ✶
Zziębnięte, oklejone wilgotną odzieżą ciało przegapiło pierwsze oznaki. Zmiana stanu mimo, że szybka nie była gwałtowna. Ciężkie, krępujące ruchy ubranie płynnie utraciło swoją wagę by już w następnej chwili, razem z uczuciem upadania przycisnąć bok kobiety do mrocznej ściany wierzy. Mimowolnie kiwnęła głową, szybko usztywniając kark by przeciwstawić się nowemu zwrotowi siły i nie uderzyć nosem o .. ścianę?
Wrażenie było bardzo zbliżone do aportacji. Nawet ciężar wody, którą nasiąkłą spódnica był zbliżony do wrażenia wciskania się w rzeczywistość jakie towarzyszy teleportacji. Jednak tym razem było to bardziej płynne i nie tak nieprzyjemne.
Ceolsige wsparła się na dłoniach i uniosła głowę rozglądając w dół i w górę wierzy, niepewna natury zjawiska. Ubrania, które do tej pory sztywno zwisały ku skalnej podstawie teraz rozlały się na czarnym murze. Kosmki jej przemoczonych blond włosów zamiast lepić się do pleców i barków, długą falą zwisały na obsydianowy materiał. Nawet jej torba przesunęła się na barku spoczywając teraz sztywno i stabilnie na powierzchni dziwnej budowli. Wyglądało to jakby leżała na kamiennym moście zawieszonym między huczącą ścianą wody a kłębiącym się murem czarnych chmur.
Nawet woda, mimo ze deszcz padał dalej wzdłuż ściany budowli pomiędzy podmuchami wiatru, kiedy trafiała na jej ubranie ściekała po nim w stronę ściany. Ceolsige zaintrygowana uniosła dłoń obserwując jak na czubku jej palca zbierają się krople. Po chwili odrywają się, niby w stronę ściany, ale szybko skręcają lecąc dalej ku skalnej podstawie wzdłuż powierzchni, która jeszcze przed chwilą byłą dla nich podłogą.
Kobieta ostrożnie podkuliła nogi odsuwając ostatecznie stopy od tego co jeszcze przed chwilą było podłożem. Prychnęła pod nosem. Podniosła się nieco mocniej na rękach zapierając się trochę butami, gotowa na odpadnięcie od ściany gdyby okazało się, że dziwne zjawisko osłabnie.
Drapieżny uśmiech wywołany ekscytacją zdobił już na dobre jej twarz, kiedy podkurczyła nogę pod siebie, stawiając stopę płasko na ścianie wieży. Szybki ruchem poderwała się do wyprostowanej pozycji na lekko podkurczonych w kolanach nogach. Wrażenie było surrealistyczne. Błędnik wskazywał na pionową pozycję ale oczy widziały dziwaczny, odwrócony świat. Ciało smagał lodowaty, mokry wiatr i dokładnie w twarz padały strumienie wody z tego co kiedyś było niebem. Przemoczone włosy na powrót oblepiły poliki, kark i barki. Ubranie ciążyło, lepiąc się do ciała i krępując ruchy.
Mocniej ścisnęła różdżkę. Jej twarz, z ostrym drapieżnym uśmiechem wyrażała dziką determinację i niezdrową ekscytację, która wypełniała jej serce.
Spojrzała na boki w poszukiwaniu Brynji i Henry'ego. Kiedy ich dostrzegła szybko opanowała emocje skupiając się na ponurej determinacji. Zjawisko było fascynujące i elektryzujące, ale z drugiej strony było poważne i należało mu się poważne podejście. Wraz z opanowaniem emocji twarz przybrała pasujący, poważny wyraz. Wąskie, sine z zimna wargi oraz ściągnięte brwi nad bystro patrzącymi błękitnymi oczami sprawiały wrażenie jakby była zdobywczynią zajmującą dawno upatrzony ląd.
Prosty, gestem różdżki wskazała, że rusza na górę i rozpoczęła marsz przez "most" ku światłu. Jej kroki były pewne, jakby doskonale wiedziała co robi mimo niecodziennej sytuacji.
Wrażenie było bardzo zbliżone do aportacji. Nawet ciężar wody, którą nasiąkłą spódnica był zbliżony do wrażenia wciskania się w rzeczywistość jakie towarzyszy teleportacji. Jednak tym razem było to bardziej płynne i nie tak nieprzyjemne.
Ceolsige wsparła się na dłoniach i uniosła głowę rozglądając w dół i w górę wierzy, niepewna natury zjawiska. Ubrania, które do tej pory sztywno zwisały ku skalnej podstawie teraz rozlały się na czarnym murze. Kosmki jej przemoczonych blond włosów zamiast lepić się do pleców i barków, długą falą zwisały na obsydianowy materiał. Nawet jej torba przesunęła się na barku spoczywając teraz sztywno i stabilnie na powierzchni dziwnej budowli. Wyglądało to jakby leżała na kamiennym moście zawieszonym między huczącą ścianą wody a kłębiącym się murem czarnych chmur.
Nawet woda, mimo ze deszcz padał dalej wzdłuż ściany budowli pomiędzy podmuchami wiatru, kiedy trafiała na jej ubranie ściekała po nim w stronę ściany. Ceolsige zaintrygowana uniosła dłoń obserwując jak na czubku jej palca zbierają się krople. Po chwili odrywają się, niby w stronę ściany, ale szybko skręcają lecąc dalej ku skalnej podstawie wzdłuż powierzchni, która jeszcze przed chwilą byłą dla nich podłogą.
Kobieta ostrożnie podkuliła nogi odsuwając ostatecznie stopy od tego co jeszcze przed chwilą było podłożem. Prychnęła pod nosem. Podniosła się nieco mocniej na rękach zapierając się trochę butami, gotowa na odpadnięcie od ściany gdyby okazało się, że dziwne zjawisko osłabnie.
Drapieżny uśmiech wywołany ekscytacją zdobił już na dobre jej twarz, kiedy podkurczyła nogę pod siebie, stawiając stopę płasko na ścianie wieży. Szybki ruchem poderwała się do wyprostowanej pozycji na lekko podkurczonych w kolanach nogach. Wrażenie było surrealistyczne. Błędnik wskazywał na pionową pozycję ale oczy widziały dziwaczny, odwrócony świat. Ciało smagał lodowaty, mokry wiatr i dokładnie w twarz padały strumienie wody z tego co kiedyś było niebem. Przemoczone włosy na powrót oblepiły poliki, kark i barki. Ubranie ciążyło, lepiąc się do ciała i krępując ruchy.
Mocniej ścisnęła różdżkę. Jej twarz, z ostrym drapieżnym uśmiechem wyrażała dziką determinację i niezdrową ekscytację, która wypełniała jej serce.
Spojrzała na boki w poszukiwaniu Brynji i Henry'ego. Kiedy ich dostrzegła szybko opanowała emocje skupiając się na ponurej determinacji. Zjawisko było fascynujące i elektryzujące, ale z drugiej strony było poważne i należało mu się poważne podejście. Wraz z opanowaniem emocji twarz przybrała pasujący, poważny wyraz. Wąskie, sine z zimna wargi oraz ściągnięte brwi nad bystro patrzącymi błękitnymi oczami sprawiały wrażenie jakby była zdobywczynią zajmującą dawno upatrzony ląd.
Prosty, gestem różdżki wskazała, że rusza na górę i rozpoczęła marsz przez "most" ku światłu. Jej kroki były pewne, jakby doskonale wiedziała co robi mimo niecodziennej sytuacji.