• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[17.10.72] ordinary people | Benjy & Prue

[17.10.72] ordinary people | Benjy & Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#8
14.03.2026, 01:20  ✶  
Nie zwalniając naszego ślimaczego tempa spaceru, pochyliłem głowę odrobinę, przyglądając się Prue, jak komuś, kto właśnie powiedział coś bardzo fascynującego, nawet jeśli jeszcze nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Kciukiem przesunąłem po jej dłoni, nadal trzymanej w mojej, jakbym chciał ją przy tym uspokoić, chociaż prawda była taka, że bawiłem się w tej chwili najlepiej na świecie. W rzeczywistości słuchałem jej z rosnącym rozbawieniem, a z każdym kolejnym zdaniem kącik ust unosił mi się coraz wyżej.
Oczywiście, oczywiście musiała to rozebrać na części pierwsze. Zasady. Wyjątki. Możliwości. Warunki.
- Ty naplawdę nie potlafisz odpuściś kontloli nawet wtedy, kiedy właśnie odpuszczasz kontlolę. - Powiedziałem, tonem człowieka, który właśnie odkrył nowe, niezwykle rzadkie zjawisko magiczne, wypychając policzek językiem. Nie było w tym złośliwości, lecz coś na kształt ciepłej rezygnacji, tej specyfiki działania mojej żony, do której przez lata zdążyłem się przyzwyczaić, chociaż dopiero od niedawna tak naprawdę po prostu to okazywałem. - Czyli podsumujmy. - Uśmiechnąłem się pod nosem. - Zgadzasz się, ale tylko tlochę. Wyjątki są mosliwe, ale nie wiadomo kiedy. Filozofia ma sens, ale nie zawsze. I ja mam nie wykoszystywaś swojej… Całościowej, ale obalszonej gwiasdkami i pszypisami… Lasji do negocjacji. - Pokiwałem głową z powagą, która absolutnie nie była szczera. - Oczywiście. - Mruknąłem. - Ty będziesz wyjątkiem od mojej filozofii szycia chwilą, ja będę wyjątkiem od twojej potszeby kontlolowania wszystkiego. Widzisz? Jusz mamy komplomis.
Skinąłem głową, jakby właśnie zapadła absolutnie logiczna decyzja, przez moment brzmiało to tak zwyczajnie, że aż trochę nierealnie. My. Podróż poślubna. Normalne życie.
Patrzyłem na nią przez chwilę w milczeniu, kiedy tak bardzo poważnie próbowała ustalić zasady czegoś, co z definicji nie miało żadnych zasad, po czym ruszyłem znowu przed siebie, ciągnąc ją delikatnie za rękę, zanim zdążyłaby jeszcze doprecyzować kolejne warunki tej operacji. Czułem na sobie jej spojrzenie, prawie słyszałem, jak w głowie próbowała uporządkować wszystkie zmienne. W pewnym momencie aż musiałem odwrócić głowę, bo czułem, że za sekundę znowu parsknę - to było niesamowite - ktoś z boku mógłby pomyśleć, że proponuję jej napad na bank Gringotta, a nie wyjazd.
W końcu jednak spojrzałem na nią z powrotem i kącik ust sam mi się podniósł.
- Na jakiej zasadzie działa „wpadnie nam w lęse”? - Uśmiechnąłem się krzywo, potem spojrzałem przed siebie, na ciąg sklepów ciągnących się wzdłuż ulicy Pokątnej - księgarnia, sklep z kałamarzami, apteka, jakaś nowa cukiernio-piekarnia, której wcześniej nie kojarzyłem. - Balso plostej. - Uniosłem wolną rękę i machnąłem nią niedbale w stronę ulicy. - Sunny, cała idea polega na tym, sze nie ma szadnej zasady. Wchodzimy do pielwszego biula podlószy, któle miniemy w dlodze do domu. Nie wybielamy miejsca wcześniej. Chwytamy katalog. Otwielamy go na losowej stlonie. Nie czytamy bloszul pszes pół godziny. Nie lobimy analizy klimatu, bezpieczeństwa, lysyka lawin ani lokalnej sytuacji politycznej, i śledniej liczby komalów na metl kwadlatowy. - Spojrzałem na nią znacząco. Zatrzymałem się na moment przy skrzyżowaniu uliczek, bo ktoś właśnie przeciągał przed nami wózek pełen skrzynek z ingrediencjami alchemicznymi, oparłem się lekko ciężarem na zdrowej nodze, czekając aż osoby zaangażowane w całą akcję przejdą i znikną na zapleczu pobliskiego lokalu.
- Och, Colio. - To jedno słowo wystarczyło, żeby błysk w moich oczach wrócił ze zdwojoną siłą - to nie było nawet ukryte rozbawienie, to był ten rodzaj triumfu, który rozlewał się po twarzy, zanim człowiek zdążył go powstrzymać. To on nas zamknął w swojej rodzinnej rezydencji na wsi, to on uznał, że świetnym pomysłem będzie wrzucić nas do jednego domu po latach kłótni, i to przez niego w ogóle zaczęliśmy znowu ze sobą rozmawiać, bo równie dobrze mogliśmy się już więcej nie spotkać, więc technicznie rzecz biorąc… Ta podróż poślubna to była również jego odpowiedzialność. - Absolutnie poploszę Colio. - Mój uśmiech zrobił się bardziej łobuzerski. „Siema, porywam żonę w nieznane, oddam ją kiedyś później” brzmiało doskonale, z pewnością, bardzo przekonująco. Cornelius był inteligentnym człowiekiem, miał raczej szybko zrozumieć, że znacznie łatwiej jest powiedzieć „tak” niż znosić wszelkie możliwe konsekwencje odmowy, w jego własnym interesie było się z tym zgodzić, poza tym nawet on nie był aż tak zafiksowany na podtrzymaniu kręgu ministerialnej biurokracji, żeby wchodzić między świeżo poślubioną parę.
- W dlodze powlotnej dowiemy się leszty. - Skinąłem głową gdzieś w stronę ulicy prowadzącej dalej w głąb Pokątnej, kciukiem przesunąłem powoli po grzbiecie jej ręki. Spacer był przyjemny, dłoń ukochanej kobiety w mojej była przyjemna, a fakt, że naprawdę zaczęła brać pod uwagę coś tak absurdalnego jak podróż w ciemno… To było prawie rozczulające.
- Na lasie spaselujemy. - Zerknąłem jeszcze raz na witryny sklepów, ludzi, jesienne światło rozlane między kamienicami. - Nie uklywam - dodałem po chwili ciszej - chcę zobaczyś, ile czasu wytszymasz, zanim zaczniesz plóbować zgadywać, gdzie moszemy tlafiś. - Spojrzałem na nią z tym znajomym, zaczepnym półuśmiechem, wiedziałem, że nawet jeśli dotychczas praktycznie nie podróżowała poza Wielką Brytanię, w swoim dorosłym życiu, z pewnością miała jakieś statystyki, które mogła wyciągnąć, na przykład w oparciu o najbardziej popularne kierunki podróżnicze, które z pewnością miały najwięcej ofert w katalogu, lub coś podobnego. - Daję ci… Piętnaście minut. - I właśnie za to ją kochałem…


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (8556), Prudence Fenwick (6388)




Wiadomości w tym wątku
[17.10.72] ordinary people | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 19:44
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 13.03.2026, 20:15
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 20:47
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 13.03.2026, 21:10
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 21:34
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 13.03.2026, 22:52
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 13.03.2026, 23:24
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 14.03.2026, 01:20
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 14.03.2026, 22:55
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 15.03.2026, 18:46
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 15.03.2026, 22:38
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Benjy Fenwick - 16.03.2026, 01:32
RE: [17.10.72] ordinary people | Benju & Prue - przez Prudence Fenwick - 16.03.2026, 08:43
RE: [17.10.72] ordinary people | Benjy & Prue - przez Benjy Fenwick - 17.03.2026, 00:11
RE: [17.10.72] ordinary people | Benjy & Prue - przez Prudence Fenwick - 23.03.2026, 20:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa