15.03.2026, 21:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2026, 09:47 przez Lana Dolohov.)
Miękki piasek otaczał buty Lany z każdym krokiem kolejnym krokiem i smagał spód jej sukienki, lecz dziewczyna nie zwracała na to uwagi. Szła brzegiem morza zamyślona, nie patrząc nawet gdzie zmierza.
W ręku ściskała najnowszy list od matki, w którym rodzicielka zachęcała ją, by wróciła do domu na Mabon. Dolohovówna przeczuwała jednak, że matka w rzeczywistości planowała zatrzymać ją w Londynie na dłużej. W pewien sposób było to zrozumiałe, bowiem podczas tych paru miesięcy spędzonych w Walii, córka nie odwiedziła jej ani razu. Lana tłumaczyła się potrzebą zbierania źródeł na temat elementów magicznych pośród kultury druidów, co zresztą nie było kłamstwem. Badania pochłonęły ją do tego stopnia, że wolała spędzać dnie na zwiedzaniu mugolskich wiosek zamiast na odwiedzinach u lokalnych czystokrwistych rodzin. Kolejną, bardziej samolubną przyczyną braku odwiedzin, była chęć uniknięcia wydarzeń towarzyskich angielskiej socjety, w które niechybnie wciągnęłaby ją rodzicielka.
Wyglądało jednak na to, że już nadwyrężyła matczyną cierpliwość. Po tylu latach Dolohovówna potrafiła rozpoznać, kiedy z pozoru łagodne słowa listu tak naprawdę wyrażały zgoła inny sentyment. W takich sytuacjach zawsze odczuwała sprzeczne emocje; chciała jednocześnie uniknąć gniewu matki i próbować z nią polemizować. Z trzeciej strony, rozumiała, że matka za nią tęskni, tak jak Lana zresztą sama tęskniła.
Natłok emocji sprawił, iż odczuła potrzebę by się przejść oraz ułożyć myśli. Szczęśliwym trafem przebywała teraz w małej, nadmorskiej miejscowości z plażą rzadko uczęszczaną przez ludzi. Dla Dolohovówny było to idealne miejsce na spacer, choć wbrew jej oczekiwaniom, tego dnia plaża nie miała być pusta...
W ręku ściskała najnowszy list od matki, w którym rodzicielka zachęcała ją, by wróciła do domu na Mabon. Dolohovówna przeczuwała jednak, że matka w rzeczywistości planowała zatrzymać ją w Londynie na dłużej. W pewien sposób było to zrozumiałe, bowiem podczas tych paru miesięcy spędzonych w Walii, córka nie odwiedziła jej ani razu. Lana tłumaczyła się potrzebą zbierania źródeł na temat elementów magicznych pośród kultury druidów, co zresztą nie było kłamstwem. Badania pochłonęły ją do tego stopnia, że wolała spędzać dnie na zwiedzaniu mugolskich wiosek zamiast na odwiedzinach u lokalnych czystokrwistych rodzin. Kolejną, bardziej samolubną przyczyną braku odwiedzin, była chęć uniknięcia wydarzeń towarzyskich angielskiej socjety, w które niechybnie wciągnęłaby ją rodzicielka.
Wyglądało jednak na to, że już nadwyrężyła matczyną cierpliwość. Po tylu latach Dolohovówna potrafiła rozpoznać, kiedy z pozoru łagodne słowa listu tak naprawdę wyrażały zgoła inny sentyment. W takich sytuacjach zawsze odczuwała sprzeczne emocje; chciała jednocześnie uniknąć gniewu matki i próbować z nią polemizować. Z trzeciej strony, rozumiała, że matka za nią tęskni, tak jak Lana zresztą sama tęskniła.
Natłok emocji sprawił, iż odczuła potrzebę by się przejść oraz ułożyć myśli. Szczęśliwym trafem przebywała teraz w małej, nadmorskiej miejscowości z plażą rzadko uczęszczaną przez ludzi. Dla Dolohovówny było to idealne miejsce na spacer, choć wbrew jej oczekiwaniom, tego dnia plaża nie miała być pusta...
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.