16.03.2026, 19:07 ✶
— Ale mi dziś słodzisz, Brenno!
Kiedy wróciła do salonu, Mona początkowo nie zauważyła krótkiego zawahania przyjaciółki. Dopiero gdy usiadła na krześle i poczuła pierwsze pociągnięcie szczotki na swoich włosach, zorientowała się, że Brenna przez moment dziwnie zabrzmiała. — Jak sobie panienka winszuje… — odpowiedziała niepewnie, próbując uchwycić spojrzenie kobiety w lustrze. Włosy i fryzura nagle przestały mieć znaczenie. Ostatnio była dziwnie wyczulona na takie drobiazgi. Czy coś się stało, kiedy jej nie było?
W ostatnich tygodniach każdy nosił w sobie jakieś pęknięcie — widoczne lub ukryte głęboko pod powierzchnią codziennych gestów. Od śmierci matki nie było już nikogo, kto powstrzymywałby Monę przed zadawaniem zbyt bezpośrednich pytań. Jej własne lękliwe serce zawsze biło najpierw dla bliskich, dopiero potem dla niej samej. W związku z tym, bardzo łatwo było jej się odezwać.
— Wszystko w porządku? Wymieniłyśmy kilka listów, ale nawet nie zapytałam… jak ty przeżyłaś tamtą noc. Nie musimy o tym rozmawiać, jeśli sobie tego nie życzysz.
Mona odruchowo rozejrzała się po pokoju, jakby Icarus mógł nagle wyłonić się zza któregoś z mebli i z nieskrywaną ciekawością przysłuchiwać się rozmowie. Było to jednak zupełnie bezpodstawne. Przecież wyszedł wcześniej, zostawiając kobiety same. Pospieszyła z wyjaśnieniem:
— Zaproponowałam nocleg jemu i jego siostrze tej nocy, kiedy spadł ogień. Po pierwszej nocy Electra przeniosła się chyba do matki Basila, do ich domku na wsi. A z Icarusem tak się jakoś złożyło, że został — smokolożnka nigdy nie uważała się za osobę szczególnie przywiązaną do dawnych konwenansów. Wspólny dach nad głową przed ślubem nie wydawał jej się czymś gorszącym, jednakże nazwisko Rowle ciągnęło za sobą długą historię i jeszcze dłuższy katalog zasad. Co więcej, początkowo nie myślała o niczym poza tym, że ludzie potrzebowali dachu nad głową. Dopiero później zaczęło do niej docierać, jak to wszystko wyglądało z boku. Kobieta dodała szybko z odrobiną nerwowego rozbawienia: — Pomieszkuje u mnie jeszcze jedna znajoma… I jej wąż, więc uważaj pod nogi… — Rowle poczuła zażenowanie. Przecież to była Brenna — ostatnia z osób, z których oceniłaby ją pod tym względem. Zresztą, czy nie znała się z rodzeństwem Prewett? — Sporo osób przewinęło się ostatnio przez moje mieszkanie.
Może niezależnie od tego, czy Brenna będzie chciała wracać do wydarzeń z przełomu ósmego i dziewiątego września, i tak będzie musiała wysłuchać jej wyznania. — Właściwie to… Brenn — zaczęła ostrożnie. — Jesteś teraz na służbie? Mogę zadać ci bardzo czysto teoretyczne pytanie? Gdyby ktoś… hipotetycznie… przyznał się przy tobie do czegoś niezbyt rozsądnego… — zawahała się — …to czy jako brygadzistka musiałabyś od razu reagować? Bo… w Spaloną Noc mogłam zrobić coś, co odrobinę podchodzi pod przestępstwo?
Mona nie potrafiła kłamać. Jej próby owijania spraw w bawełnę zwykle kończyły się właśnie w ten sposób, ale jeśli ktoś na świecie nie powinien mieć jej tego za złe, to właśnie Brenna Longbottom.
Choć oczywiście istniała też inna możliwość. Kobieta mogła wstać, odłożyć szczotkę z pełną zawodową powagą i oznajmić, że bardzo jej przykro, ale niestety będzie musiała Rowle aresztować. To byłaby doprawdy wielka szkoda.
Zwłaszcza że naprawdę bardzo chciała iść na to wesele.
Kiedy wróciła do salonu, Mona początkowo nie zauważyła krótkiego zawahania przyjaciółki. Dopiero gdy usiadła na krześle i poczuła pierwsze pociągnięcie szczotki na swoich włosach, zorientowała się, że Brenna przez moment dziwnie zabrzmiała. — Jak sobie panienka winszuje… — odpowiedziała niepewnie, próbując uchwycić spojrzenie kobiety w lustrze. Włosy i fryzura nagle przestały mieć znaczenie. Ostatnio była dziwnie wyczulona na takie drobiazgi. Czy coś się stało, kiedy jej nie było?
W ostatnich tygodniach każdy nosił w sobie jakieś pęknięcie — widoczne lub ukryte głęboko pod powierzchnią codziennych gestów. Od śmierci matki nie było już nikogo, kto powstrzymywałby Monę przed zadawaniem zbyt bezpośrednich pytań. Jej własne lękliwe serce zawsze biło najpierw dla bliskich, dopiero potem dla niej samej. W związku z tym, bardzo łatwo było jej się odezwać.
— Wszystko w porządku? Wymieniłyśmy kilka listów, ale nawet nie zapytałam… jak ty przeżyłaś tamtą noc. Nie musimy o tym rozmawiać, jeśli sobie tego nie życzysz.
Mona odruchowo rozejrzała się po pokoju, jakby Icarus mógł nagle wyłonić się zza któregoś z mebli i z nieskrywaną ciekawością przysłuchiwać się rozmowie. Było to jednak zupełnie bezpodstawne. Przecież wyszedł wcześniej, zostawiając kobiety same. Pospieszyła z wyjaśnieniem:
— Zaproponowałam nocleg jemu i jego siostrze tej nocy, kiedy spadł ogień. Po pierwszej nocy Electra przeniosła się chyba do matki Basila, do ich domku na wsi. A z Icarusem tak się jakoś złożyło, że został — smokolożnka nigdy nie uważała się za osobę szczególnie przywiązaną do dawnych konwenansów. Wspólny dach nad głową przed ślubem nie wydawał jej się czymś gorszącym, jednakże nazwisko Rowle ciągnęło za sobą długą historię i jeszcze dłuższy katalog zasad. Co więcej, początkowo nie myślała o niczym poza tym, że ludzie potrzebowali dachu nad głową. Dopiero później zaczęło do niej docierać, jak to wszystko wyglądało z boku. Kobieta dodała szybko z odrobiną nerwowego rozbawienia: — Pomieszkuje u mnie jeszcze jedna znajoma… I jej wąż, więc uważaj pod nogi… — Rowle poczuła zażenowanie. Przecież to była Brenna — ostatnia z osób, z których oceniłaby ją pod tym względem. Zresztą, czy nie znała się z rodzeństwem Prewett? — Sporo osób przewinęło się ostatnio przez moje mieszkanie.
Może niezależnie od tego, czy Brenna będzie chciała wracać do wydarzeń z przełomu ósmego i dziewiątego września, i tak będzie musiała wysłuchać jej wyznania. — Właściwie to… Brenn — zaczęła ostrożnie. — Jesteś teraz na służbie? Mogę zadać ci bardzo czysto teoretyczne pytanie? Gdyby ktoś… hipotetycznie… przyznał się przy tobie do czegoś niezbyt rozsądnego… — zawahała się — …to czy jako brygadzistka musiałabyś od razu reagować? Bo… w Spaloną Noc mogłam zrobić coś, co odrobinę podchodzi pod przestępstwo?
Mona nie potrafiła kłamać. Jej próby owijania spraw w bawełnę zwykle kończyły się właśnie w ten sposób, ale jeśli ktoś na świecie nie powinien mieć jej tego za złe, to właśnie Brenna Longbottom.
Choć oczywiście istniała też inna możliwość. Kobieta mogła wstać, odłożyć szczotkę z pełną zawodową powagą i oznajmić, że bardzo jej przykro, ale niestety będzie musiała Rowle aresztować. To byłaby doprawdy wielka szkoda.
Zwłaszcza że naprawdę bardzo chciała iść na to wesele.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła