• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Edynburg jesień 1972, 29 września, edynburg

jesień 1972, 29 września, edynburg
god (self-diagnosed)
shitposting comes to me
in divine visions
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, rektor
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#5
30.03.2026, 10:25  ✶  
Dolohov, zgodnie z oczekiwaniami, zrozumiał rolę jaką miał dziś przyjąć doskonale. Jego twarz momentalnie rozświetliła się, a sztuczny uśmiech utrzymywany już podświadomie, zmiękczył się i nabrał innej barwy, przewidzianej właściwie tylko dla mieszkańców i bywalców tego miejsca. Sztuczność powróciła dokładnie w momencie, w którym Peregrinus zaczął się wyciszać, a spostrzegawczy i znający go już bardzo dobrze Dolohov zrozumiał, że chociaż zależało mu na tym wieczorze i postarał się do tego stopnia, żeby wybierać miasto, do którego trzeba było dojechać koleją (zapewne po to, żeby zmienić otoczenie i oddalić się od hucznej i pełnej ludzi stolicy jak tylko mogli), ostatecznie nie wydawał się być tym nim usatysfakcjonowany. Rozczarowanie, chociaż było ważną i nieuniknioną częścią życia, bolało kiedy widziałeś je w duszy kogoś, na kogo szczęściu ci zależało, więc i starszy z wieszczy poczuł zirytowanie z jego perspektywy całkiem ciekawą rozmową. Nie mógł dać tego po sobie poznać i obie pary rozstały się w zgodzie przypieczętowanej uściskami dłoni i obietnicami rychłego spotkania się na konferencji w Bristolu, ale kiedy znaleźli się na pustej od oczu i uszu osób postronnych trasie, nie darował sobie podzielenia się myślą, co mu podczas tej kolacji utkwiła w głowie i nie chciała jej opuścić. Drażniła go od dobrych kilku godzin jak kamień w bucie na trasie, gdzie ciężko było przysiąść i go wyciągnąć.

Trochę bał się tej prawdy, ale nigdy jeszcze nie próbował zbudować bliskiej relacji na ukrywaniu czegoś przed sobą i wciąż wydawało mu się, że obrane podejście należało do tych dobrych.

Objął Peregrinusa ręką. Wpierw ułożył mu dłoń na barku, później zjechał nią po ramieniu niżej, żeby ułożyć palce w pasie. Gest bliskości nie mógł być szczególnie długi i wkrótce powróci do trzymania jej w kieszeni marynarki, ale póki nie widział tu żywej duszy, zaznaczał swoją obecność z należytą sobie intensywnością.

– Ja... – zaczął spokojnie, głosem cichym, nie niosącym się daleko, ale bardzo zrozumiałym. Dolohov dobrze panował nad tym, co i w jaki sposób mówił. Zawahanie dostrzegalne w tonie było więc jednocześnie czymś szczerym i czymś, co świadomie dopuścił pomiędzy nich. Może w pewnym sensie prawdziwy Dolohov już nie istniał. Istniała już tylko jakaś świadomość zmieniająca mu przybierane maski. Wiedział, że nie musiał tłumaczyć mu tego, dlaczego rozmowa z tym starym naukowcem była dla niego ważna. Peregrinus przecież jego pracę znał i rozumiał, ale czy na pewno rozumiał wszystko za tym idące? Jak postrzegał wyrzeczenia, które stały się częścią życia najbardziej znanego jasnowidza Anglii, kiedy nagle zaczęły oddziaływać w taki sposób na jego własne życie i emocje? Miał tak wiele pytań, którymi mógł budować sobie drogę do ostatecznego, a jednak to je zadał jako pierwsze. – Jestem człowiekiem ciężkim do kochania? – Szczerze mówiąc nie oczekiwał konkretnej odpowiedzi. Uznał po prostu, że z punktu, który niektórzy uznaliby jako ostateczny, on uczyni punkt wyjściowy. – Wielu ludzi goni za takim życiem i uważa je za największy obiekt pożądania. Zazdroszczono mi nazwiska, ojca, matki, rodzeństwa, wpływów, nauczycieli, startu w przyszłość, kariery zawodowej – machnął wolną ręką – nawet się temu nie dziwię, bo gazety i plotki zawsze dekorowały takie historie w diamenty, miłość za miłością, cuda wianki... Ale ty nigdy nie wydawałeś mi się kimś, kto by tego chciał, nawet kiedy idziemy obok siebie, ramię w ramię. Więc mnie to zastanawia – jestem ciężki do kochania? Dla ciebie? W jakie miejsca wychodzisz kiedy nie jesteśmy razem? – Z rodziną, przyjaciółmi. Miał ich przecież wiele. Byli to ludzie, którzy nigdy nie zaistnieli w uniwersum Praw Czasu – w nich przecież wszystko kręciło się wokół Dolohova.

@Peregrinus Trelawney


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Pan Losu (169), Peregrinus Trelawney (2515), Vakel Dolohov (2218)




Wiadomości w tym wątku
jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Peregrinus Trelawney - 15.02.2026, 16:33
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Pan Losu - 15.02.2026, 16:33
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Vakel Dolohov - 21.02.2026, 00:07
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Peregrinus Trelawney - 16.03.2026, 16:59
Peregrinus Trelawney - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 10:25
RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Peregrinus Trelawney - 20.04.2026, 21:15
RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Vakel Dolohov - 04.05.2026, 21:17
RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Peregrinus Trelawney - 11.05.2026, 20:02
RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Vakel Dolohov - 21.05.2026, 06:32
RE: jesień 1972, 29 września, edynburg - przez Peregrinus Trelawney - 21.06.2026, 17:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa