• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
jesień 1972, 29 września, prawa czasu

jesień 1972, 29 września, prawa czasu
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#5
30.03.2026, 11:25  ✶  
Dolohov, zgodnie z oczekiwaniami, zrozumiał rolę jaką miał dziś przyjąć doskonale. Jego twarz momentalnie rozświetliła się, a sztuczny uśmiech utrzymywany już podświadomie, zmiękczył się i nabrał innej barwy, przewidzianej właściwie tylko dla mieszkańców i bywalców tego miejsca. Sztuczność powróciła dokładnie w momencie, w którym Peregrinus zaczął się wyciszać, a spostrzegawczy i znający go już bardzo dobrze Dolohov zrozumiał, że chociaż zależało mu na tym wieczorze i postarał się do tego stopnia, żeby wybierać miasto, do którego trzeba było dojechać koleją (zapewne po to, żeby zmienić otoczenie i oddalić się od hucznej i pełnej ludzi stolicy jak tylko mogli), ostatecznie nie wydawał się być tym nim usatysfakcjonowany. Rozczarowanie, chociaż było ważną i nieuniknioną częścią życia, bolało kiedy widziałeś je w duszy kogoś, na kogo szczęściu ci zależało, więc i starszy z wieszczy poczuł zirytowanie z jego perspektywy całkiem ciekawą rozmową. Nie mógł dać tego po sobie poznać i obie pary rozstały się w zgodzie przypieczętowanej uściskami dłoni i obietnicami rychłego spotkania się na konferencji w Bristolu, ale kiedy znaleźli się na pustej od oczu i uszu osób postronnych trasie, nie darował sobie podzielenia się myślą, co mu podczas tej kolacji utkwiła w głowie i nie chciała jej opuścić. Drażniła go od dobrych kilku godzin jak kamień w bucie na trasie, gdzie ciężko było przysiąść i go wyciągnąć.

Trochę bał się tej prawdy, ale nigdy jeszcze nie próbował zbudować bliskiej relacji na ukrywaniu czegoś przed sobą i wciąż wydawało mu się, że obrane podejście należało do tych dobrych.

Objął Peregrinusa ręką. Wpierw ułożył mu dłoń na barku, później zjechał nią po ramieniu niżej, żeby ułożyć palce w pasie. Gest bliskości nie mógł być szczególnie długi i wkrótce powróci do trzymania jej w kieszeni marynarki, ale póki nie widział tu żywej duszy, zaznaczał swoją obecność z należytą sobie intensywnością.

– Ja... – zaczął spokojnie, głosem cichym, nie niosącym się daleko, ale bardzo zrozumiałym. Dolohov dobrze panował nad tym, co i w jaki sposób mówił. Zawahanie dostrzegalne w tonie było więc jednocześnie czymś szczerym i czymś, co świadomie dopuścił pomiędzy nich. Może w pewnym sensie prawdziwy Dolohov już nie istniał. Istniała już tylko jakaś świadomość zmieniająca mu przybierane maski. Wiedział, że nie musiał tłumaczyć mu tego, dlaczego rozmowa z tym starym naukowcem była dla niego ważna. Peregrinus przecież jego pracę znał i rozumiał, ale czy na pewno rozumiał wszystko za tym idące? Jak postrzegał wyrzeczenia, które stały się częścią życia najbardziej znanego jasnowidza Anglii, kiedy nagle zaczęły oddziaływać w taki sposób na jego własne życie i emocje? Miał tak wiele pytań, którymi mógł budować sobie drogę do ostatecznego, a jednak to je zadał jako pierwsze. – Jestem człowiekiem ciężkim do kochania? – Szczerze mówiąc nie oczekiwał konkretnej odpowiedzi. Uznał po prostu, że z punktu, który niektórzy uznaliby jako ostateczny, on uczyni punkt wyjściowy. – Wielu ludzi goni za takim życiem i uważa je za największy obiekt pożądania. Zazdroszczono mi nazwiska, ojca, matki, rodzeństwa, wpływów, nauczycieli, startu w przyszłość, kariery zawodowej – machnął wolną ręką – nawet się temu nie dziwię, bo gazety i plotki zawsze dekorowały takie historie w diamenty, miłość za miłością, cuda wianki... Ale ty nigdy nie wydawałeś mi się kimś, kto by tego chciał, nawet kiedy idziemy obok siebie, ramię w ramię. Więc mnie to zastanawia – jestem ciężki do kochania? Dla ciebie? W jakie miejsca wychodzisz kiedy nie jesteśmy razem? – Z rodziną, przyjaciółmi. Miał ich przecież wiele. Byli to ludzie, którzy nigdy nie zaistnieli w uniwersum Praw Czasu – w nich przecież wszystko kręciło się wokół Dolohova.

@Peregrinus Trelawney


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Pan Losu (82), Peregrinus Trelawney (928), Vakel Dolohov (1045)




Wiadomości w tym wątku
jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Peregrinus Trelawney - 15.02.2026, 17:33
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Pan Losu - 15.02.2026, 17:33
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Vakel Dolohov - 21.02.2026, 01:07
RE: jesień 1972, 29 września, prawa czasu - przez Peregrinus Trelawney - 16.03.2026, 17:59
Peregrinus Trelawney - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 11:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa